To jedna z najmroczniejszych postaci XX wieku. „Rzeźnik z Lyonu” przez lata unikał kary dzięki współpracy z USA
Klaus Barbie z okrutną precyzją realizował politykę Trzeciej Rzeszy. Przez swoją lojalność wobec zbrodniczego systemu i czyny, których dopuścił się podczas wojny, stał się jednym z najbardziej poszukiwanych przestępców wojennych na świecie. Pełen cynizmu, nawet po upadku III Rzeszy czuł się nietykalny. Został współpracownikiem USA, ale sprawiedliwość w końcu zatriumfowała, a Barbie dokonał żywota w celi więziennej, w tym samym mieście, które niegdyś terroryzował.

Spis treści:
- Ideologia nazistowska wyjściem z trudnej sytuacji
- Biurokrata zagłady
- Terror w Lyonie
- Barbie w służbie USA
- Zbrodniarz stał się przedsiębiorcą, doradcą i… narkotykowym baronem
- Pułapka de Hoyosa
- Proces w Lyonie
Szacuje się, że zbrodniarz noszący przydomek „Rzeźnik z Lyonu” osobiście doprowadził do śmierci ponad 4000 osób i wysłał do obozów zagłady 7500 Żydów, z których większość zakończyła życie w komorze gazowej obozu Auschwitz-Birkenau. Nie oszczędzał nikogo. Miał na sumieniu nawet dzieci. Do końca uważał się za nazistę, a okrutne czyny, których się dopuścił, przepełniały go dumą.
Ideologia nazistowska wyjściem z trudnej sytuacji
Nikolaus „Klaus” Barbie przyszedł na świat 25 października 1913 roku w Bad Godesberg, malowniczo położonym miasteczku w pobliżu Bonn. Urodził się jako nieślubne dziecko. Jego ojciec, również Nikolaus, był nauczycielem, ale to nie pedagogika ,a trauma wojenna definiowała jego postawę. Jako weteran walk pod Verdun, ranny w szyję i zgorzkniały, stał się człowiekiem surowym, skłonnym do nadużywania alkoholu i brutalnej dyscypliny wobec syna.
W 1933 roku, w tym samym, w którym Hitler doszedł do władzy, zmarł ojciec Klausa. To wydarzenie zamknęło przed nim drogę do studiów teologicznych. Osierocony, nie mógł sobie pozwolić na kontynuowanie nauki, więc zamiast służyć Bogu, młody Klaus zdecydował się poświęcić nowemu bożkowi Niemiec – Führerowi.
Dzięki zaangażowaniu w Hitlerjugend i wolontariacie w obozie pracy w Szlezwiku-Holsztynie, drzwi do kariery w SS stanęły przed nim otworem. Do zbrodniczej organizacji wstąpił 26 września 1935 roku.
Biurokrata zagłady
Barbie nie trafił na front jako zwykły żołnierz. Dzięki swojemu nieprzeciętnemu intelektowi i wręcz fanatycznemu oddaniu sprawie, wstąpił do Sicherheitsdienst, czyli wywiadu SS. To właśnie tam przeszedł intensywne szkolenie w kwaterze głównej na Alexanderplatz w Berlinie, gdzie uczył się metod przesłuchań i inwigilacji. Praca w oddziale obyczajowym, polegająca na tropieniu prostytutek, homoseksualistów i Żydów, zradykalizowała go i pozbawiła resztek empatii.
W 1940 roku III Rzesza podbiła Holandię. Dla Barbiego była to szansa na „wykazanie się w terenie”. Skierowany do Amsterdamu, do Centralnego Biura Emigracji Żydowskiej (Zentralstelle für jüdische Auswanderung), stał się prawą ręką Willy’ego Lagesa. To tam Barbie nauczył się, że ludobójstwo to przede wszystkim logistyka i skrupulatne listy nazwisk.
W 1941 roku odegrał istotną rolę w tłumieniu strajku w Amsterdamie. Tym samym udowodnił, że nawet w walce z cywilami nie cofnie się przed użyciem najbrutalniejszych środków. Szybko awansował, otrzymując stopień SS-Untersturmführera i Krzyż Żelazny II klasy w uznaniu jego „gorliwości”.
Terror w Lyonie
W 1942 roku został wysłany do Francji. Po krótkim pobycie w Dijonie, awansował na szefa Gestapo Lyonie. Nie trafił tam przypadkiem. Lyon stanowił serce francuskiego ruchu oporu, a labirynt ulic i korytarzy był idealnym miejscem dla partyzanckich działań. Zadaniem Barbiego było zmiażdżenie tego oporu za wszelką cenę.
Siedziba Gestapo w hotelu Terminus stała się synonimem piekła na ziemi. To właśnie tam Barbie osobiście nadzorował i przeprowadzał okrutne tortury. Ofiary opisywały go jako człowieka, który podczas bicia czy topienia więźnia w lodowatej wodzie z amoniakiem potrafił zachować zimny spokój, a nawet głaskać kota siedzącego mu na kolanach.
Do najtragiczniejszych wydarzeń, związanych z pobytem Barbiego w Lyonie, zalicza się aresztowanie Jeana Moulina. Człowiek, który zjednoczył francuskie podziemie przez 21 dni był poddawany niewyobrażalnie okrutnym praktykom. Gestapowcy łamali mu kości i przypalali skórę. Mimo bólu, którego nie można sobie nawet wyobrazić, Moulin nie ugiął się i nie wydał nikogo.
Zbrodnią, która najbardziej wstrząsnęła opinią publiczną, był najazd na Izieu. 6 kwietnia 1944 roku Barbie wydał rozkaz aresztowania dzieci ukrywających się w tamtejszym sierocińcu. W telegrafie do Paryża meldował o „oczyszczeniu” placówki, a dzieci nazywał wprost „towarem” do wysyłki na wschód.
Barbie w służbie USA
W 1945 roku III Rzesza upadła. Niektórzy naziści postanowili zakończyć życie na własnych zasadach, a wielu znalazło schronienie w Ameryce Południowej. Klaus Barbie postanowił ukryć się w Niemczech. Wiedział jednak, że nie uda mu się pozostać niezauważonym. W związku z tym, postanowił zrobić to, co potrafił najlepiej – zaczął manipulować, tym razem nie swoimi ofiarami, a nowymi panami sytuacji.
Już w 1946 roku rozpoczął współpracę z amerykańskim CIC – Counter Intelligence Corps. To jeden z najbardziej kontrowersyjnych momentów w powojennej historii. Amerykanie, choć początkowo udawali nieświadomość, doskonale wiedzieli, z kim mają do czynienia. Jednak uznali „Rzeźnika z Lyonu” za zbyt cenny nabytek, by oddać go Francuzom.

Dla oficerów CIC Barbie był „wybitnym ekspertem od komunistów”. W realiach rodzącej się zimnej wojny, jego wiedza o francuskich strukturach lewicowych i rozbudowana sieć informatorów, którą dysponował, były dla Amerykanów ważniejsze od sprawiedliwości. Przez kilka lat Barbie żył pod ochroną USA jako opłacany agent, mimo że francuskie sądy dwukrotnie skazywały go zaocznie na karę śmierci.
Ekstradycja nie wchodziła w grę
Kiedy presja Francji na ekstradycję stała się nie do zniesienia, CIC nie wydało Barbiego przed oblicze sądu. Zamiast tego w 1951 roku zorganizowano jego ucieczkę tzw. „szczurzym szlakiem”. Wykorzystując kontakty z chorwackim księdzem Krunoslavem Draganoviciem, Barbie wraz z żoną i dwójką dzieci wyjechał do Boliwii pod nowym nazwiskiem – Klaus Altmann.
Zbrodniarz stał się przedsiębiorcą, doradcą i… narkotykowym baronem
W boliwijskich realiach nazistowski zbrodniarz zaczął rozkwitać. Klaus Altmann stał się wpływową postacią w La Paz i Cochabambie. Jego umiejętności z okresu Gestapo okazały się niezwykle przydatne dla boliwijskich dyktatorów. Barbie doradzał im w kwestiach bezpieczeństwa wewnętrznego, szkoląc boliwijskie służby w technikach tortur i tłumienia opozycji politycznej.
Jako współzałożyciel firmy Transmaritima Boliviana, zajmował się handlem bronią na wielką skalę. Paradoksalne było to, że firma żeglugowa działała w kraju niemającym dostępu do morza, co dobitnie świadczyło, że była jedynie przykrywką dla brudnych interesów. Barbie otrzymał nawet stopień podpułkownika w boliwijskiej armii i paszport dyplomatyczny, który pozwalał mu na swobodne wizyty w Europie i USA.
W latach 70. i 80. Barbie stał się kluczowym graczem w raczkującym jeszcze handlu kokainą na ogromną skalę. Współpracował z Roberto Suárezem Gómezem, a nawet spotkał się z samym Pablo Escobarem, by oferować ochronę transportów narkotyków w zamian za fundusze na walkę z komunizmem.

Pułapka de Hoyosa
Wydawało się, że „Rzeźnik z Lyonu” uniknie sprawiedliwości. Jednak w 1971 roku na jego trop wpadli Beate i Serge Klarsfeldowie, słynni łowcy nazistów. Dzięki ich determinacji świat dowiedział się, że Klaus Altmann to w rzeczywistości Klaus Barbie. Przełomem był rok 1972, kiedy francuski dziennikarz Ladislas de Hoyos namówił Barbiego na wywiad.
Altmann twierdził, że nie mówi po francusku, więc rozmowa odbywała się w języku niemieckim. Jednak w kluczowym momencie de Hoyos zadał mu pytanie po francusku, a ten odruchowo odpowiedział. Mało tego, dał się nabrać na prostą sztuczkę, biorąc do ręki przedmioty, które podawał mu dziennikarz. Na wszystkich pozostawił swoje odciski palców i tym samym ostatecznie rozwiał wszelkie wątpliwości.
Proces w Lyonie
Klaus Barbie został aresztowany i wydany Francji dopiero w 1983 roku, gdy do władzy w Boliwii doszedł rząd demokratyczny. Jego proces, który rozpoczął się w maju 1987 roku, stał się wydarzeniem o skali globalnej.
Obroną Barbiego zajął się Jacques Vergès, znany jako „adwokat diabła”. Obrońca przyjął dość nietypową strategię. Zamiast bronić klienta przed zarzutami, atakował francuski system kolonialny, oskarżając Francję o podobne zbrodnie. Ta cyniczna linia obrony miała na celu relatywizację winy, ale w obliczu zeznań ocalałych okazała się nieskuteczna.
4 lipca 1987 roku sąd przysięgły w Lyonie uznał Barbiego za winnego wszystkich zarzucanych mu zbrodni przeciwko ludzkości i skazał go na dożywotnie więzienie. 25 września 1991 roku zbrodniarz zmarł na białaczkę w więzieniu Saint-Joseph w Lyonie.
Źródło: National Geographic Polska
Artur Białek
Współpracownik National-Geographic.pl. Wcześniej związany m.in. z redakcjami regionalnymi, technologicznymi i motoryzacyjnymi. Pisał dla tytułów takich jak: „Kulisy Powiatu”, „AndroidNow” (gdzie pełnił także funkcję redaktora naczelnego) i „Bezpieczna Podróż”. Z wykształcenia jest ekonomistą, ale bardziej z przypadku niż zamiłowania. Jego największą pasją są podróże, zwłaszcza do miejsc wysokich, stromych i skalistych. Niewiele brakuje mu do zdobycia Korony Gór Polski, ale jego ambicje sięgają dalej. Lepiej niż w otoczeniu betonu i wielkopłytowej zabudowy czuje się wśród drzew i gór, które są jego największą miłością (zaraz obok ekosystemów leśnych), a obiektyw jego aparatu woli architekturę zabytkową niż nowoczesną. Najbardziej interesuje go historia współczesna, jako ta najlepiej poznana i pozostawiająca najmniej znaków zapytania. Wszystkie zwierzęta uważa za równorzędnych mieszkańców Ziemi. Zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, w „National-Geographic.pl” pisze przede wszystkim o przyrodzie i historii. Zagorzały przeciwnik betonozy. Prywatnie opiekun dwóch wspaniałych gryzoni.

