Reklama

Erwin Bankowski (50 l.) i jego córka Karolina (26 l.) przyznali się przed sądem federalnym do prowadzenia trwającego pięć lat procederu, w ramach którego wprowadzili do obrotu ponad 200 sfałszowanych dzieł światowej klasy artystów. Ich wielkim błędem było nie poprzestanie na malarzach, a sięgnięcie po dziedzictwo kulturowe rdzennych Amerykanów. Teraz grozi im 20 lat więzienia.

Warhol „made in Poland” – fałszerstwo nad Wisłą

Choć Bankowscy działali z terenu Stanów Zjednoczonych, to linia produkcyjna falsyfikatów znajdowała się w Polsce. To właśnie tam duet zlecał anonimowemu artyście tworzenie kopii dzieł takich ikon jak Andy Warhol, Banksy czy Pablo Picasso. Malarz, dysponujący nieprzeciętnym warsztatem, był w stanie imitować techniki i style, od pop-artowskich serigrafii po ekspresjonistyczne płótna.

Jeden z podrabianych sitodruków Warhola, przedstawiający parę aktów w neonowych barwach z serii „Love” (1983), sprzedano za 5500 dolarów. Eksperci zauważają, że współczesna technologia druku oraz biegłość fałszerzy sprawiają, iż kopie stają się niemal nieodróżnialne od oryginałów dla niewprawnego oka.

Wielcy manipulatorzy o polskich korzeniach

Kluczem do sukcesu Bankowskich było nie tyle doskonałe fałszerstwo, ale proweniencja – tworzyli wiarygodną historię dzieła, charakteryzując się w tym zakresie niemal naukową precyzją. Brzmi to naprawdę jak scenariusz filmu.

Korzystali ze wiekowych papierów, które wycinali ze starych książek, by drukować na nich fałszywe certyfikaty autentyczności. Te sprawiały wrażenie, jakby pochodziły sprzed dekad i tak datowali je specjaliści. Wykorzystywali też motyw „galeryjnej mgły” – swoje dzieła opisywali jako pochodzące z zamkniętych od lat galerii, upadłych korporacji lub niedostępnych kolekcji prywatnych, co utrudniało weryfikację ich pochodzenia.

– Ludzie bez doświadczenia na rynku sztuki rzadko zadają właściwe pytania przed sfinalizowaniem transakcji – komentuje sprawę dla „New York Times” Gareth Fletcher, dyrektor ds. przestępstw przeciwko dziełom sztuki ze Sotheby’s Institute of Art.

Falsyfikat Warhola
Falsyfikat aktu Warhola z serii „Love” sprzedany za 5500 dolarów (L) oraz falsyfikat rdzennego artysty Richarda Mayhewa sprzedany za 160 000 dolarów (P). fot. U.S. Department of Justice

Uderzenie w tożsamość rdzennych Amerykanów

Najpoważniejszym błędem Bankowskich było uderzenie w dziedzictwo kulturowe rdzennych mieszkańców Ameryki. Sprzedaż falsyfikatu autorstwa Richarda Mayhewa za 160 000 dolarów oraz podrabianie prac Fritza Scholdera ściągnęło na nich dodatkowe zarzuty z mocy ustawy „Indian Arts and Crafts Act”.

Zarzut ten dotyczy nie tylko kradzieży finansowej, ale przede wszystkim podważania integralności całego rynku sztuki tubylczej, który jest ściśle chroniony przed podróbkami niszczącymi reputację i dochody rdzennych twórców.

Globalny rynek iluzji. Gdzie są prawdziwe dzieła sztuki?

Fałszerstwa stają się lukratywnym, choć ryzykownym biznesem. Globalna wartość rynku sztuki jest szacowana na 57,5 mld dolarów, więc nie ma się co dziwić, że przypadek Bankowskich nie jest odosobniony.

W październiku 2025 r. w Niemczech rozbito grupę produkującą falsyfikaty Rembrandta i Fridy Kahlo (jeden obraz próbowano sprzedać za 150 mln dolarów), a w 2024 r. ujawniono sprawę Norvala Morrisseaua (tzw. „Picassa Północy”), w której przez lata sprzedano blisko 10 000 podróbek, generując 100 mln dolarów zysku.

Wyrok i konsekwencje dla fałszerzy

Polsko-amerykańskiemu, rodzinnemu duetowi grozi teraz do 20 lat więzienia. Sąd nałożył na nich również obowiązek zapłaty co najmniej 1,9 mln dolarów odszkodowania na rzecz oszukanych ofiar. Ta sprawa to brutalne przypomnienie dla kolekcjonerów: nawet najpiękniejsza historia na pożółkłym papierze może być jedynie sprawnie wykonanym kłamstwem. Nie można jednak odmówić Bankowskim zuchwałości – szkoda jednak, że ich historia nie zakończyła się jak historia „Cumy” i „Szerszenia”.

Źródło: The New York Times, Smithosonian

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...