Reklama

Spis treści:

  1. Dziecko z prostej rodziny
  2. Odlewnik, który marzył o lataniu
  3. Lot do historii
  4. Katastrofa pod Kirżaczem

Odkąd USA i ZSRR wzbiły się w kosmos, stało się oczywiste, że celem tej „gry” jest wysłanie człowieka w przestrzeń pozaziemską. Misja Wostok-1 była jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic zimnej wojny. To standardowa praktyka radzieckiego rządu, który każdy sukces ogłaszał z wielką pompą, a o porażkach wolał milczeć. W kosmosie nie istniały jednak granice polityczne. Były tylko granice ludzkich możliwości. Człowiekiem, który je pokonał, był starszy lejtnant Jurij Aleksiejewicz Gagarin.

Dziecko z prostej rodziny

Urodził się 9 marca 1934 roku we wsi Kłuszyno koło Gżacka, oddalonej o około 160 kilometrów na zachód od Moskwy. Przyszedł na świat w rodzinie o głębokich korzeniach chłopskich, co w ówczesnym Związku Radzieckim było, paradoksalnie, atutem, który w przyszłości miał zaważyć na jego karierze.

Jego ojciec, Aleksiej Iwanowicz, był utalentowanym stolarzem i cieślą, człowiekiem surowym, ale sprawiedliwym, który potrafił wyczarować z drewna wszystko, od mebli po domy. Matka, Anna Timofiejewna, pracowała jako dojarka w kołchozie. Jurij był trzecim z czworga dzieci. Miał starszego brata Walentina, starszą siostrę Zoję i młodszego brata Borysa.

21 miesięcy w ziemiance

W październiku 1941 roku, gdy Jurij miał zaledwie siedem lat i dopiero co rozpoczął naukę w szkole, do wsi wkroczyły wojska niemieckie. Rozpoczął się koszmar okupacji, który miał trwać niemal dwa lata.

Niemieccy żołnierze zajęli dom rodziny Gagarinów, wyrzucając ich na bruk. Aleksiej, chcąc ratować rodzinę przed zamarznięciem, wykopał prowizoryczną ziemiankę. To właśnie w tej wilgotnej, ciemnej jamie o wymiarach zaledwie 3 na 3 metry, przykrytej warstwą darni, sześcioosobowa rodzina musiała przetrwać przez 21 miesięcy.

Odlewnik, który marzył o lataniu

Po wyzwoleniu Kłuszyna przez Armię Czerwoną, rodzina przeniosła się do miasta Gżatsk, gdzie Jurij mógł wreszcie kontynuować przerwaną edukację. Sytuacja materialna rodziny, tkwiącej w realiach powojennej Rosji, była jednak trudna. Gagarin musiał szybko zdobyć zawód. Po ukończeniu sześciu klas szkoły podstawowej, wyjechał do Lubiec pod Moskwą, gdzie wstąpił do szkoły zawodowej przy zakładach metalurgicznych. Szkolił się na odlewnika.

Aeroklub w Saratowie

Przełom w życiu młodego robotnika nastąpił, gdy kontynuował naukę w technikum przemysłowym w Saratowie nad Wołgą. To tam, w 1954 roku, zapisał się do lokalnego aeroklubu. Był to moment, w którym jego los został przypieczętowany.

Latanie stało się jego obsesją. W lipcu tego samego roku odbył swój pierwszy samodzielny lot na samolocie Jak-18. Instruktorzy dostrzegli w nim naturalny talent, fenomenalne czucie maszyny i doskonałą orientację przestrzenną. Gagarin miał jeszcze jedną cechę, która definiuje świetnego pilota – opanowanie.

Szkoła wojskowa

Decyzja o wstąpieniu do lotnictwa wojskowego była naturalnym krokiem. Jurij został przyjęty do Pierwszej Wojskowej Szkoły Pilotów Lotniczych im. Woroszyłowa w Czkałowie. To tam przeszedł rygorystyczne szkolenie na pilota myśliwca, latając na MiG-ach. Ukończył szkołę z wyróżnieniem w 1957 roku, który miał fundamentalne znaczenie dla historii podboju kosmosu. To właśnie wtedy ZSRR wystrzeliło Sputnika 1.

Służba na Dalekiej Północy

Został skierowany do bazy lotniczej w Łuostari w obwodzie murmańskim, tuż przy granicy z Norwegią. Warunki służby były iście ekstremalne. Noc polarna, śnieżyce, nieprzewidywalne wiatry znad Morza Barentsa i gęste mgły – latanie myśliwcami w takich warunkach było prawdziwym wyzwaniem, ale także najwyższą szkołą pilotażu.

Lot do historii

Po sukcesie Sputnika, Związek Radziecki za wszelką cenę chciał wysłać człowieka w kosmos, zanim zrobią to Amerykanie. Z tysięcy pilotów sił powietrznych wybrano grupę kandydatów, którzy musieli spełniać niezwykle specyficzne kryteria:

  • wiek: 25–30 lat;
  • wzrost: maksymalnie 170–175 cm (Gagarin mierzył zaledwie 157 cm, co było idealne dla ciasnej kapsuły Wostok);
  • waga: do 70–72 kg;
  • zdrowie: absolutnie nienaganne.

Jesienią 1959 roku Gagarin trafił do Centralnego Wojskowego Szpitala Lotniczego w Moskwie. Testy były mordercze. Kandydatów zamykano na wiele dni w komorach izolacyjnych, by sprawdzić ich odporność psychiczną na samotność. Poddawano ich wibracjom, wysokim temperaturom i przeciążeniom w wirówkach, które doprowadzały organizm do granic wytrzymałości. Z początkowej grupy 154 pilotów sito selekcji przeszło tylko 20.

Szóstka asów

Z tego grona wyłoniono elitarną grupę sześciu kandydatów. Rozpoczęło się szkolenie w trybie przyspieszonym. Wśród nich na czoło wysunęło się dwóch faworytów: Jurij Gagarin i Herman Titow. Obaj byli wybitnymi pilotami, obaj mieli doskonałe wyniki medyczne. Dlaczego więc wybrano Gagarina? Decyzja była skomplikowaną mieszanką czynników technicznych, psychologicznych i... politycznych.

Gagarin cieszył się sympatią kolegów. Gdy poproszono kandydatów o anonimowe wskazanie, kto ich zdaniem powinien polecieć jako pierwszy, większość (z wyjątkiem trzech) wskazała na Jurija. To dowodziło, że był postrzegany jako lider. Poza tym Gagarin miał robotniczo-chłopskie korzenie, co idealnie wpisywało się w radziecką propagandę.

108 minut nad Ziemią

12 kwietnia 1961 roku, o godzinie 9:07 czasu lokalnego, silniki potężnej rakiety R-7 zapłonęły. Skomplikowana maszyneria zaczęła się wznosić, a Gagarin, zamiast zameldować regulaminową frazę wojskową, wykrzyczał do mikrofonu słynne słowa: „Nu, pojechali!”. Wostok-1 wszedł na orbitę. Jurij Gagarin stał się pierwszym człowiekiem, który zobaczył Ziemię jako błękitną sferę na tle czerni kosmosu. Przez radio składał poetyckie, wręcz romantyczne raporty. Opisywał niesamowitą grę kolorów atmosfery, przejścia między dniem a nocą, które w kosmosie są gwałtowne i ostre.

Jurij Gagarin
Jurij Gagarin fot. RIA NOVOSTI/EAST NEWS

Zgodnie z planem Wostok-1 miał wykonać jedno okrążenie po orbicie. Statek był sterowany przez obsługę naziemną. Dlaczego? To był pionierski lot i nikt nie wiedział, jak ludzki organizm zareaguje na stan nieważkości. Obawiano się, że Gagarin może stracić zmysły i wpaść w panikę. Z tego powodu przyrządy pokładowe były zablokowane. Żeby uruchomić panel sterowania ręcznego, pilot musiałby wpisać specjalny kod, który znajdował się w zapieczętowanej kopercie na pokładzie.

Po około 70 minutach od rozpoczęcia misji, nad Afryką Zachodnią, rozpoczęła się procedura lądowania. Po odpaleniu silników hamujących statek miał wejść w atmosferę. Jednak moduł serwisowy nie oddzielił się czysto od kapsuły lądownika, w której siedział kosmonauta. Oba elementy pozostały połączone wiązką kabli elektrycznych. Wchodząc w atmosferę, niesymetryczny układ zaczął wirować. Dopiero ciepło tarcia przepaliło kable i moduły się rozdzieliły. Kapsuła ustabilizowała się, a Gagarin mógł przygotować się do katapultowania.

Sekret lądowania

Do katapultowania? Otóż tak. Wostok-1 nie został wyposażony w system miękkiego lądowania, który pozwoliłby człowiekowi bezpiecznie osiąść na Ziemi wewnątrz kapsuły. Plan Rosjan zakładał, że na wysokości około 7 km kosmonauta zostanie katapultowany i wyląduje na spadochronie. Tymczasem przepisy Międzynarodowej Federacji Lotniczej jasno stanowiły, że rekord wysokości może być uznany pod warunkiem, że pilot wystartuje i wyląduje w tej samej maszynie. Rosjanie zdołali jednak utrzymać to w tajemnicy przez wiele lat.

„Jestem swój”

Gagarin wylądował na polu koło wsi Smiełowka w obwodzie saratowskim, z dala od planowanego miejsca. Pierwszymi osobami, które go zobaczyły, były Anna Tachtarowa i jej wnuczka. Widok postaci w jaskrawopomarańczowym kombinezonie i wielkim białym hełmie wywołał przerażenie. Kobiety zaczęły uciekać. Wtedy Jurij odpiął hełm i krzyknął do nich po rosyjsku: „Nie bójcie się, jestem swój, radziecki! Przybyłem z kosmosu i muszę znaleźć telefon, żeby zadzwonić do Moskwy!”.

Gagarin na ustach całego świata

Jeszcze zanim Gagarin osiągnął bezpiecznie Ziemię, Radio Moskwa podało komunikat o pionierskim locie. W jednej chwili porucznik (awans otrzymał w trakcie lotu) Jurij Gagarin stał się radzieckim bohaterem i międzynarodowym celebrytą. Władze ZSRR zrozumiały, że mają w garści najlepszą „broń” propagandową. Gagarin został wysłany w dwuletnią „Misję Pokoju”, podczas której odwiedził 30 krajów, w tym Polskę.

Katastrofa pod Kirżaczem

Mimo że pragnienie podboju przestworzy i kosmosu było wciąż silne u Gagarina, władze starały się trzymać go na ziemi. Nikt nie chciał ryzykować utraty bohatera. Jurij zdołał jednak wymusić powrót do latania myśliwcami, co okazało się fatalne w skutkach.

27 marca 1968 roku Gagarin wystartował do rutynowego lotu treningowego na dwumiejscowym myśliwcu MiG-15UTI z bazy Czkałowskij pod Moskwą. Jego instruktorem był doświadczony pułkownik Władimir Sieriogin. Warunki pogodowe były trudne. O 10:19, po wykonaniu zadania, Gagarin zameldował powrót do bazy. Minutę później samolot zniknął z radarów. Szczątki maszyny odnaleziono w lesie, 21 km od miasta Kirżacz. Obaj piloci zginęli na miejscu. Gagarin miał zaledwie 34 lata.

Źródło: National Geographic Polska

Nasz autor

Artur Białek

Dziennikarz i redaktor. Wcześniej związany z redakcjami regionalnymi, technologicznymi i motoryzacyjnymi. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o historii, kosmosie i przyrodzie, ale nie boi się żadnego tematu. Uwielbia podróżować, zwłaszcza rowerem na dystansach ultra. Zamiast wygodnego łóżka w hotelu, wybiera tarp i hamak. Prywatnie miłośnik literatury.
Reklama
Reklama
Reklama