Robin Hood nie był taki, jak pokazują filmy. Prawda o legendarnym banicie zaskakuje
Powrót Robin Hooda na wielki ekran sprawia, że jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci europejskich legend ponownie budzi zainteresowanie widzów. Wraz z premierą filmu „Robin Hood: Koniec legendy” z Hugh Jackmanem w roli głównej odżywają pytania o człowieka, który miał zabierać bogatym i rozdawać biednym. Opowieść o banicie ukrywającym się w lesie Sherwood, walczącym z szeryfem z Nottingham i wiernie wspierającym króla Ryszarda Lwie Serce od stuleci zajmuje ważne miejsce w kulturze popularnej. Choć kolejne ekranizacje utrwalają dobrze znany obraz szlachetnego łucznika, historycy od lat zastanawiają się, ile prawdy kryje się za tą legendą.

Robin Hood należy do grona bohaterów, których sława dawno wykroczyła poza granice kraju, z którego się wywodzą. Przez stulecia był bohaterem ballad, poematów, sztuk teatralnych, powieści, seriali i filmów, a każda epoka dopisywała do jego historii kolejne szczegóły. W zbiorowej wyobraźni zapisał się jako odważny łucznik ubrany w zielony strój, obrońca ubogich i przeciwnik niesprawiedliwej władzy. Jednak najstarsze zachowane źródła przedstawiają go w nieco innym świetle.
Zamiast idealistycznego bohatera walczącego o równość społeczną pojawia się postać znacznie bardziej złożona – banita funkcjonujący według realiów średniowiecznej Anglii, kierujący się własnym kodeksem i nie zawsze odpowiadający współczesnym wyobrażeniom o sprawiedliwości. Czy za legendą Robin Hooda rzeczywiście kryje się historyczna osoba, czy też mamy do czynienia z bohaterem stworzonym przez wieki opowieści i ludowej wyobraźni?
Czy Robin Hood istniał naprawdę? Najstarsze ślady prowadzą do średniowiecznej Anglii
Poszukiwania historycznego Robin Hooda trwają od stuleci, jednak do dziś nie udało się wskazać jednej osoby, którą można byłoby bezsprzecznie uznać za pierwowzór legendarnego banity. Już XIX-wieczni badacze rozpoczęli intensywne poszukiwania po tym, jak ogromną popularność zdobyła powieść „Ivanhoe” sir Waltera Scotta. To właśnie ona utrwaliła w świadomości czytelników obraz Robin Hooda jako szlachetnego łucznika wiernego królowi Ryszardowi Lwie Serce. Kiedy jednak historycy zaczęli analizować średniowieczne dokumenty, szybko okazało się, że rzeczywistość była znacznie bardziej skomplikowana.
Jednym z najważniejszych badaczy tego zagadnienia był brytyjski historyk Joseph Hunter, który odnalazł liczne wzmianki o osobach noszących imię lub przydomek Robin Hood, Robehod czy Robynhod. W dokumentach sądowych z XIII i XIV wieku pojawiają się oni najczęściej jako zbiegowie, przestępcy lub osoby wyjęte spod prawa. Jedna z najstarszych takich wzmianek pochodzi z 1226 roku z hrabstwa Yorkshire i dotyczy człowieka określonego jako Robin Hood, którego majątek skonfiskowano po ucieczce przed wymiarem sprawiedliwości. Podobne zapisy odnajdywano później również w innych częściach Anglii. Z czasem wielu badaczy doszło do wniosku, że „Robin Hood” mógł funkcjonować nie tyle jako nazwisko konkretnej osoby, ile jako popularny przydomek nadawany banitom i uciekinierom.
Jeszcze ciekawsze okazały się jednak źródła literackie. Najstarsza znana wzmianka o Robinie Hoodzie pochodzi z około 1377 roku z poematu „Piers Plowman” autorstwa Williama Langlanda. Jeden z bohaterów utworu przyznaje tam, że lepiej zna „rymowanki o Robinie Hoodzie” niż religijne modlitwy. Dla historyków jest to niezwykle ważna wskazówka, ponieważ dowodzi, że już pod koniec XIV wieku opowieści o słynnym banicie były powszechnie znane wśród zwykłych mieszkańców Anglii.
Co istotne, musiały funkcjonować w obiegu ustnym znacznie wcześniej, zanim zostały zapisane. W średniowieczu pieśni i ballady pełniły bowiem funkcję podobną do dzisiejszych mediów – przekazywały historie, wiadomości i bohaterów, o których mówiło całe społeczeństwo. Fakt, że Langland odwoływał się do Robin Hooda bez żadnych dodatkowych wyjaśnień, sugeruje, że jego odbiorcy doskonale wiedzieli, o kim mowa. Już wtedy postać ta była więc elementem angielskiego folkloru, a jej sława wykraczała daleko poza lokalne opowieści krążące w lasach Yorkshire i Nottinghamshire.

Robin Hood jako głos zwykłych ludzi. Skąd wzięła się popularność legendy?
Te najstarsze opowieści o Robinie Hoodzie pełniły jednak zupełnie inną funkcję niż ta, którą przypisuje im współczesna kultura popularna. W średniowiecznej Anglii były przede wszystkim historiami o sprzeciwie wobec nadużyć władzy i niesprawiedliwości społecznej. Wielu historyków wskazuje, że popularność banity mogła wynikać z napięć istniejących między lokalną ludnością a przedstawicielami władzy, które przez stulecia narastały po normańskim podboju Anglii. W czasach częstych kryzysów politycznych, wojen i rosnących obciążeń nakładanych na niższe warstwy społeczne postać człowieka potrafiącego przechytrzyć urzędników, skorumpowanych możnych czy przedstawicieli prawa trafiała na wyjątkowo podatny grunt.
W najstarszych balladach Robin nie był jednak szlachetnie urodzonym bohaterem. Przedstawiano go jako yeomana – wolnego człowieka stojącego pomiędzy chłopstwem a rycerstwem. Nie walczył o wielkie idee ani nie prowadził politycznej krucjaty. Był przede wszystkim sprawnym łucznikiem i przywódcą grupy banitów, którzy żyli poza oficjalnym porządkiem społecznym.
Co ciekawe, jego dobroczynność miała znacznie bardziej ograniczony charakter, niż sugerują późniejsze opowieści. W jednej z najważniejszych średniowiecznych ballad Robin deklaruje, że pomoże człowiekowi ubogiemu, jeśli rzeczywiście znajduje się on w potrzebie. Nie jest to jednak jeszcze znany później motyw „zabierania bogatym i rozdawania biednym”, lecz raczej przejaw średniowiecznego poczucia sprawiedliwości. To właśnie dlatego legenda była wówczas popularna – pozwalała zwykłym ludziom wyobrazić sobie świat, w którym spryt i odwaga mogły choć na chwilę zwyciężyć nad siłą, bogactwem i przywilejami.
Jak zmieniał się Robin Hood? Od banity do bohatera filmów i książek
Z biegiem czasu legenda zaczęła jednak żyć własnym życiem i stopniowo oddalała się od swoich ludowych korzeni. Już w XVI wieku Robin Hood przestał być postacią kojarzoną wyłącznie z niższymi warstwami społecznymi. Stał się bohaterem majowych festynów i dworskich zabaw, a jego popularność dotarła nawet na królewski dwór. Wiadomo, że Henryk VIII był wielkim miłośnikiem opowieści o słynnym banicie i sam uczestniczył w widowiskach inspirowanych jego historią. W tym samym czasie zaczęły pojawiać się nowe elementy fabuły, które dziś wydają się nieodłączną częścią legendy. Do opowieści dołączyła Marian, większą rolę zaczęli odgrywać Mały John i brat Tuck, a Robin coraz częściej przedstawiany był jako człowiek szlachetnego pochodzenia.
W epoce elżbietańskiej dramaturdzy poszli jeszcze dalej. Anthony Munday uczynił go hrabią Huntingdon i osadził jego losy w czasach Ryszarda Lwie Serce oraz Jana bez Ziemi. To właśnie wtedy ukształtował się znany współczesnym odbiorcom obraz lojalnego bohatera walczącego o przywrócenie sprawiedliwego porządku. Kolejne stulecia tylko wzmacniały tę wizję. W XIX wieku Walter Scott w „Ivanhoe” wpisał Robina Hooda w wielką narodową opowieść o konflikcie Sasów i Normanów, a literatura młodzieżowa uczyniła z niego wzór honoru, odwagi i bezinteresowności.
XX wiek dopełnił tego procesu za sprawą kina. Od Douglasa Fairbanksa i Errola Flynna, po Kevina Costnera czy Russella Crowe’a – kolejne ekranizacje utrwalały wizerunek szlachetnego obrońcy uciśnionych. W efekcie współczesny Robin Hood jest w dużej mierze produktem wielu epok, które dostosowywały legendę do własnych potrzeb, oczekiwań i wyobrażeń o idealnym bohaterze.
Źródła: National Geographic, BBC, Historic UK
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.


