Nowy luksus zaczyna się w naturze. Ewa Rennack o tym, czym dziś jest prawdziwy wypoczynek
Coraz częściej wyjeżdżamy nie po to, by zobaczyć więcej, ale by na chwilę zwolnić. Zamiast atrakcji wybieramy ciszę, zamiast pośpiechu - długie śniadania, a zamiast kolejnych zdjęć do mediów społecznościowych - prawdziwe doświadczenia. Jak zmieniają się potrzeby podróżujących i dlaczego nowym symbolem luksusu stały się natura, autentyczność i czas? O tym rozmawiamy z Ewą Rennack, Dyrektor Generalną Lake Hill Mazury Resort & SPA Radisson Individuals.

Redakcja: Jeszcze kilkanaście lat temu hotel był przede wszystkim miejscem do spania. Dziś coraz częściej mówi się o doświadczeniach. Co właściwie się zmieniło?
Ewa Rennack: Przede wszystkim zmieniliśmy się my jako goście. Kiedyś wyjazd był prosty: znaleźć nocleg, zobaczyć okolicę i wrócić do domu. Dziś chcemy czegoś znacznie więcej. Chcemy wrócić z poczuciem, że naprawdę odpoczęliśmy. Coraz częściej obserwuję, że ludzie przyjeżdżają do hotelu nie po to, żeby "zaliczyć" kolejne miejsce na mapie, ale żeby odzyskać to, czego na co dzień najbardziej im brakuje - spokój, czas i uwagę dla bliskich. To bardzo ciekawa zmiana. Luksus przestał oznaczać marmur czy złote klamki. Dziś luksusem jest możliwość wypicia porannej kawy z widokiem na jezioro, bez telefonu w ręku.

Redakcja: Brzmi trochę paradoksalnie. W świecie pełnym atrakcji najbardziej pożądaną atrakcją okazuje się... cisza?
Ewa Rennack: Dokładnie tak. Pamiętam gości, którzy po dwóch dniach pobytu mówili nam: "Pierwszy raz od miesięcy przespałem całą noc." To zdanie mówi więcej niż najwyższa ocena w serwisie rezerwacyjnym. Żyjemy bardzo szybko. Pracujemy zdalnie, jesteśmy stale dostępni, odbieramy dziesiątki wiadomości dziennie. Nasz mózg praktycznie nie odpoczywa. Dlatego kiedy człowiek trafia na Mazury i zamiast dźwięku samochodów słyszy wiatr wśród drzew albo fale uderzające o brzeg jeziora, organizm po prostu zwalnia.
Redakcja: Czy dlatego Mazury przeżywają swój renesans?
Ewa Rennack: Myślę, że tak. Jeszcze niedawno Mazury kojarzyły się głównie z żaglami i wakacjami. Dzisiaj coraz więcej osób przyjeżdża tutaj także jesienią, zimą czy wczesną wiosną, bo odkryliśmy coś, o czym mieszkańcy regionu wiedzieli od zawsze. Natura wpływa na nasze samopoczucie i możemy czerpać z niej to, co najlepsze. Goście często mówią nam, że po spacerze po lesie albo po godzinie spędzonej nad jeziorem czują się lepiej niż po całym weekendzie spędzonym w centrum dużego miasta.
Redakcja: A co z kuchnią? Czy nadal traktujemy ją jako dodatek do pobytu?
Ewa Rennack: Wręcz przeciwnie. Coraz częściej to właśnie restauracja decyduje o wyborze hotelu. Goście pytają nie tylko o menu. Chcą wiedzieć, skąd pochodzą produkty, kto wypieka chleb, gdzie łowione są ryby, z której pasieki pochodzi miód. To ogromna zmiana. Jeszcze kilka lat temu liczyło się przede wszystkim, żeby jedzenie było smaczne. Dzisiaj chcemy znać jego historię.
Na Mazurach mamy ogromne szczęście, bo możemy współpracować z lokalnymi rybakami, piekarniami, pasiekami czy producentami serów. Dzięki temu kuchnia opowiada historię miejsca, a nie mogłaby istnieć nigdzie indziej. Takie podejście od lat rozwijamy również w Lake Hill, gdzie lokalność nie jest modnym hasłem, ale naturalnym elementem filozofii hotelu. Na naszym pokładzie mamy także wyjątkowego Szefa Kuchni - Korneliusza Rosę, który od lat tworzy kulinarną tożsamość Lake Hill Mazury. To pasjonat nieustannie poszukujący nowych smaków i inspiracji, a jednocześnie osoba z ogromnym szacunkiem do regionalnych produktów. W jego kuchni tradycja spotyka się z nowoczesnością - lokalne ryby, rzemieślnicze pieczywo, sery, miody czy sezonowe warzywa stają się podstawą autorskich dań, które pozwalają gościom dosłownie „smakować Mazury”. Każde menu jest przemyślaną opowieścią o regionie, jego naturze i ludziach, którzy od pokoleń tworzą jego kulinarne dziedzictwo.

Redakcja: Czy można powiedzieć, że współczesny turysta szuka autentyczności?
Ewa Rennack: Autentyczność jest dziś jedną z najważniejszych wartości w turystyce. Goście bardzo szybko wyczuwają, kiedy coś zostało stworzone wyłącznie na potrzeby marketingu. Zamiast spektakularnych atrakcji coraz częściej wybierają doświadczenia, które są prawdziwe i pozwalają poczuć charakter miejsca. To może być poranny rejs po jeziorze, spacer z leśnikiem, wieczór przy ognisku czy śniadanie przygotowane z lokalnych produktów. Właśnie takie chwile budują emocje i pozostają w pamięci na lata.
Redakcja: A czy zauważa Pani, że zmieniają się również rodziny i ich podejście do wypoczynku?
Ewa Rennack: Tak i to bardzo. Jeszcze kilka lat temu rodzice organizowali dzieciom każdą minutę. Dzisiaj coraz częściej sami chcą zwolnić. Widzę rodziny, które odkładają telefony i przez dwie godziny budują z dziećmi tratwę z patyków znalezionych nad jeziorem. Albo siedzą wieczorem na tarasie i po prostu rozmawiają. To są bardzo proste sytuacje. Ale właśnie one budują najpiękniejsze wspomnienia…
Redakcja: Skoro goście coraz bardziej cenią autentyczne doświadczenia, to co z perspektywy dyrektora hotelu dziś najbardziej decyduje o tym, że pobyt zostaje oceniony jako naprawdę wyjątkowy?
Ewa Rennack: To ciekawe, ale bardzo rzadko są to najbardziej widowiskowe elementy. Goście pamiętają przede wszystkim to, czy dobrze spali. Czy było cicho. Czy ktoś uśmiechnął się do nich przy śniadaniu. Czy obsługa zapamiętała, że piją kawę z mlekiem owsianym. To właśnie z takich drobiazgów buduje się wyjątkowe doświadczenie. W hotelarstwie premium coraz większą rolę odgrywają elementy, których nie widać na zdjęciach - atmosfera, jakość snu, poczucie prywatności, sprawna obsługa i konsekwencja w każdym punkcie kontaktu z gościem. Coraz częściej obserwujemy, że luksus przestaje być definiowany przez liczbę gwiazdek czy bogactwo infrastruktury. Dziś jest nim przede wszystkim komfort psychiczny - poczucie, że można zwolnić, odpocząć i nie trzeba o niczym myśleć. Naszą rolą jest stworzenie przestrzeni, w której gość czuje się zaopiekowany w naturalny, nienachalny sposób. Kiedy wyjeżdża z przekonaniem, że naprawdę odpoczął i chciałby wrócić, wiemy, że wykonaliśmy swoją pracę dobrze.
Redakcja: Na koniec chciałabym zapytać o jedno. Gdyby miała Pani jednym zdaniem odpowiedzieć na pytanie z tytułu naszej rozmowy - czego Polacy naprawdę szukają dziś w hotelach?
Ewa Rennack: Polacy szukają dziś nie idealnego hotelu, ale miejsca, w którym mogą na chwilę odzyskać siebie. Dlatego nowy luksus ma zapach lasu, smak lokalnej kuchni, widok na jezioro i ciszę, której na co dzień tak bardzo nam brakuje. To właśnie takie doświadczenia zostają z nami najdłużej i sprawiają, że chcemy wrócić.

Materiał promocyjny hotelu Lake Hill Mazury

