Ameryka Południowa oczami Polaków. „Tożsamość narodowa nie kończy się na granicy”
Ameryka Południowa dla wielu Polaków pozostaje jednym z najbardziej egzotycznych i intrygujących regionów świata. Choć oddalona od naszego kraju o tysiące kilometrów, dla niektórych stała się miejscem, w którym postanowili ułożyć swoje życie na nowo. O losach Polaków, którzy zdecydowali się na taką drogę, opowiada dokument „Nieusłyszane” autorstwa Damiana Stefańczyka i Mateusza Filipskiego.

Spis treści:
- W argentyńskiej dżungli do dziś działa polskie muzeum. „Pamięć o tych, którzy byli tu pierwsi, wciąż żyje”
- Polka w Urugwaju. Jak wygląda życie w Montevideo?
- Dokument „Nieusłyszane”, czyli emigracja bez idealizowania rzeczywistości
W kontekście emigracji z Polski najczęściej wskazuje się takie kierunki jak Wielka Brytania, Stany Zjednoczone czy Niemcy. To właśnie tam od lat wyjeżdżają osoby poszukujące pracy, stabilności lub nowych perspektyw życiowych. Zdarza się jednak, że niektórzy decydują się na znacznie bardziej odległe oraz mniej oczywiste miejsca i w poszukiwaniu akceptacji, spokoju czy poczucia przynależności próbują odnaleźć własną drogę w zupełnie innych realiach kulturowych i społecznych. Budowanie życia tysiące kilometrów od rodzinnego kraju bywa jednak doświadczeniem złożonym. Z jednej strony daje szansę na nowy początek, z drugiej często wiąże się z emocjonalnym kosztem i koniecznością redefiniowania tego, czym właściwie jest dom. Właśnie takie historie można poznać w serialu dokumentalnym dostępnym na platformie Canal+.
W argentyńskiej dżungli do dziś działa polskie muzeum. „Pamięć o tych, którzy byli tu pierwsi, wciąż żyje”
Jednym z bohaterów dokumentu jest Kazimierz Sawicki, dyrektor Muzeum Imigranta w niewielkiej miejscowości Wanda w prowincji Misiones, położonej niedaleko granicy z Brazylią i słynnych wodospadów Iguazú. To właśnie tutaj w 1936 roku przybyło kilkanaście polskich rodzin, które – w obliczu narastającego napięcia w Europie i widma zbliżającej się wojny – zdecydowały się opuścić ojczyznę i rozpocząć nowe życie na innym kontynencie.
Jak opowiada Sawicki, początki były niezwykle trudne. Osadnicy trafili w sam środek gęstej dżungli, gdzie brakowało dróg, infrastruktury i podstawowych warunków do życia. Polskie rodziny musiały nauczyć się funkcjonować w zupełnie nowym klimacie, wykarczować teren pod domy i pola, a z czasem budować drogi, ulice oraz świątynię. Tak powstała Colonia Wanda – nazwana na cześć legendarnej polskiej księżniczki Wandy, która według legendy nie chciała wyjść za niemieckiego władcę.
Dziś o historii pierwszych osadników przypomina Muzeum Imigranta prowadzone przez Sawickiego. W jego zbiorach znajdują się m.in. stare bilety na statek, podróżne kufry, drewniany wóz czy prowizoryczna strzelba wykonana z cedrowego drewna – przedmioty, które dokumentują codzienność pionierów sprzed niemal stu lat. Choć sam Sawicki nigdy nie był w Polsce, otwarcie mówi, że czuje się Polakiem. Wspomina, że w jego domu od dziecka mówiło się po polsku, a najważniejsze wartości przekazywane z pokolenia na pokolenie to wiara, praca i zdrowie. – Tożsamość narodowa nie kończy się na granicy. (...) Tu pielęgnowana jest tradycja, a pamięć o tych, którzy byli tu pierwsi, wciąż żyje – mówi w dokumencie Damian Stefańczyk.

Polka w Urugwaju. Jak wygląda życie w Montevideo?
Moją ulubioną historią przedstawioną w dokumencie jest natomiast ta z ostatniego odcinka. Jej bohaterką jest pochodząca z Podbeskidzia Marta Sajak, która od 16 lat mieszka w Montevideo. Absolwentka studiów doktoranckich z zakresu językoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim przez lata podróżowała po Ameryce Południowej, wielokrotnie przemierzając z plecakiem zarówno Urugwaj, jak i sąsiednią Argentynę. Dziś buduje tam swoje życie u boku Urugwajczyka. W dokumencie opowiada o kraju nad Río de la Platą z dużą wrażliwością i szczerością. Przyznaje, że uwielbia niepowtarzalne zachody słońca nad estuarium rzeki, codzienny rytuał picia yerba mate oraz otwartość i pogodę ducha mieszkańców Ameryki Łacińskiej. – Polecam wszystkim zakompleksionym pobyt w Urugwaju – mówi w serialu, podkreślając pozytywne nastawienie tamtejszego społeczeństwa. Jednocześnie nie idealizuje rzeczywistości i zwraca uwagę na problemy społeczne.
Jak opowiada, w wielu środowiskach uzależnienia od narkotyków zaczynają się bardzo wcześnie (często już w wieku nastoletnim), a osoby dotknięte nałogiem nierzadko dożywają zaledwie 35–40 lat. Zwraca również uwagę, że dostęp do dobrej edukacji bywa ograniczony i w dużej mierze pozostaje przywilejem zamożniejszych rodzin. W niektórych aspektach życie w Urugwaju wydaje się też zdecydowanie mniej nowoczesne niż w Europie – w domach brakuje takich urządzeń jak płyty indukcyjne czy zmywarki, a po ulicach jeżdżą przedwojenne samochody. Jednocześnie pod względem światopoglądowym kraj ten należy do najbardziej postępowych w regionie. – Urugwaj jest krajem niezwykle postępowym i nowoczesnym, jeżeli chodzi o światopogląd tych ludzi – mówi Marta.
Warto bowiem wiedzieć, że Urugwaj jest jednym z najbardziej liberalnych państw. Od lat uchodzi za jedną z najbardziej stabilnych demokracji Ameryki Południowej, nazywaną niekiedy „latynoską Szwajcarią”. To kraj, w którym wcześnie zalegalizowano związki partnerskie i małżeństwa osób tej samej płci, dopuszczono adopcję dzieci przez pary jednopłciowe, a także zalegalizowano aborcję. Urugwaj był również pierwszym państwem na świecie, które w pełni zalegalizowało produkcję i sprzedaż marihuany, a państwowe plantacje są tam kontrolowane przez władze.
Jak podkreśla Marta, społeczeństwo wyróżnia się także dużą otwartością wobec różnorodności. – Nie ma tutaj zwrotów „pan” i „pani”. Młodzież ze starszymi osobami rozmawia na „ty”, co sprawia, że starsi ludzie są bardzo młodzieżowi. (...) Społeczeństwo akceptuje każdy rodzaj odmienności – można być kim się chce, byle nie zagrażać zdrowiu czy życiu innych – dodaje.

Dokument „Nieusłyszane”, czyli emigracja bez idealizowania rzeczywistości
W kolejnych odcinkach dokumentu widzowie przenoszą się do innych części Ameryki Południowej. Karnawałowa energia Rio de Janeiro zestawiona zostaje z trudną rzeczywistością fawel i życia na społecznym marginesie. São Paulo ukazane jest z kolei jako ogromna metropolia, w której codzienność wyznaczają skrajne kontrasty – obok siebie funkcjonują tu bogactwo i głęboka bieda. Buenos Aires pokazane zostaje natomiast jako miasto o europejskiej architekturze i atmosferze, ale jednocześnie południowoamerykańskim temperamencie i dynamice życia.
Twórcy tej sześcioczęściowej produkcji nie szukają spektakularnych historii ani sensacyjnych zwrotów akcji. Zamiast tego oddają głos bohaterom i skupiają się na ich osobistych doświadczeniach życia daleko od kraju. Emigracja pokazana jest tu nie jako przygoda czy spełnienie marzeń, lecz jako proces pełen napięć i sprzeczności. To jednocześnie nowy początek i trudna konfrontacja z rzeczywistością: rozpad dawnych relacji, poczucie wykorzenienia oraz ciągłe poszukiwanie własnego miejsca między dwoma światami. Dzięki tej spokojnej, obserwacyjnej narracji widz stopniowo zaczyna dostrzegać, jak różnorodne mogą być losy ludzi, którzy zdecydowali się na życie poza Polską.
Z tych historii wyłania się też szersza refleksja o tym, czym właściwie jest szczęście, spełnienie i poczucie sensu. Dokument pokazuje, że nie zawsze wynikają one z posiadania, bogactwa czy spektakularnych sukcesów, a czasem rodzą się w najprostszych momentach codzienności, które można przeoczyć w pogoni za wielkimi planami. Właśnie na to zwracają uwagę bohaterowie produkcji „Nieusłyszane”. Ania z Rio de Janeiro zauważa: „Brazylijczyk potrafi się cieszyć całym sercem z kropli jakiegoś pozytywnego wydarzenia, a my nie doceniamy tego wszystkiego, co mamy”. Z kolei Marta z Montevideo zapewnia: „Czy można być szczęśliwym mając mniej? Absolutnie!”. Najbardziej ujęły mnie jednak słowa pana Kazimierza, który przypomniał: „Nie jest bogaty ten, co najwięcej ma, lecz ten, co najmniej potrzebuje”. To jeden z dokumentów, które zostają w głowie na długo po seansie. „Nieusłyszane” można już oglądać w serwisie streamingowym Canal+
Źródło: National Geographic Polska
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.


