Bał się policji i własnych cieni. Jak fobie Alfreda Hitchcocka zmieniły historię kina?
Dzięki swojej wyjątkowej narracji wizualnej Alfred Hitchcock zdefiniował sposób, w jaki współczesny widz doświadcza lęku i napięcia. Przez sześć dekad aktywności zawodowej nie tylko wyreżyserował ponad pięćdziesiąt filmów fabularnych, ale przede wszystkim stworzył unikatowy język filmowy, który do dziś pozostaje fundamentem edukacji kinematograficznej na całym świecie. To właśnie ten twórca stał się jednym z pierwszych reżyserów, którego nazwisko było marką samą w sobie, a umieszczone nad tytułem filmu znaczyło dla publiczności więcej niż nazwiska występujących w nim aktorów.

Spis treści:
- Londyn, jezuici i pierwotny lęk
- Szkoła niemego kina i niemiecki ekspresjonizm
- Podbój Hollywood
- Tajemnica sukcesu
Mistrz suspensu, król dreszczowców, architekt makabry i niepokoju. Bez względu na to, jak określimy Hitchcocka należy jasno stwierdzić, że mówimy tu o kimś więcej niż tylko reżyserze filmowym. To człowiek-instytucja, który przeszedł długą drogę, zanim podbił hollywoodzkie studia nagraniowe i rzucił wyzwanie tradycyjnym strukturom opowiadania historii.
Londyn, jezuici i pierwotny lęk
Alfred Joseph Hitchcock urodził się 13 sierpnia 1899 roku w Leytonstone (na obrzeżach ówczesnego Londynu). Wychowywał się w rodzinie o głęboko zakorzenionym katolickim światopoglądzie, w której dominowały surowe zasady. Był najmłodszym z trojga dzieci Williama Hitchcocka, handlarza warzywami i drobiem, i Emmy Jane Whelan. To właśnie środowisko domowe, przesiąknięte religijną etyką, wywarło ogromny wpływ na jego późniejszą twórczość, zaszczepiając w młodym Alfredzie trwałe poczucie winy, lęku przed autorytetami i fascynację moralną dwuznacznością.
Niemały wpływ na wrażliwość emocjonalną Hitchcocka wywarła także edukacja w jezuickim St. Ignatius College w Stamford Hill. To tam, pod okiem surowych pedagogów, rozwinął niemal obsesyjną dyscyplinę pracy i skłonność do precyzyjnego planowania każdego detalu. To w późniejszych latach przełożyło się na jego słynną metodę pracy ze storyboardami.
W dzieciństwie czuł się samotny i wyobcowany. Wynikało to nie tylko ze statusu katolika w anglikańskim kraju, ale także z nadwagi. Poczucie izolacji później stało się fundamentem dla postaci, które tworzył – zwykłych ludzi uwikłanych w sytuacje, których nie rozumieją i z których nie potrafią się wydostać bez drastycznych zmian w swojej tożsamości.
Trauma na komisariacie
Należy wspomnieć, że we wczesnym dzieciństwie przyszły reżyser doznał niemałej traumy. Według relacji samego Hitchcocka, chcąc ukarać syna za drobne przewinienie, ojciec wysłał go na lokalny komisariat policji z listem do komendanta. Policjant przeczytał notatkę i zamknął chłopca na kilka minut w celi, komunikując mu surowo, że właśnie tak postępuje się z niegrzecznymi dziećmi.
Ten krótki epizod stał się źródłem trwającej całe życie fobii przed policją i organami ścigania. Znalazło to odzwierciedlenie w powracającym motywie człowieka niesłusznie oskarżonego, który musi samodzielnie dowieść swojej niewinności w świecie pozbawionym współczucia.
Pierwsza praca
Po nagłej śmierci ojca w 1914 roku czternastoletni Alfred musiał podjąć pracę, by wspomóc rodzinę. Zatrudnił się jako pracownik techniczny w firmie Henley Telegraph and Cable Company.
Dzięki naturalnemu talentowi do rysunku technicznego i grafiki, szybko trafił do działu reklamy, gdzie projektowanie layoutów i grafik przygotowało go do pracy z kompozycją obrazu. Równocześnie dokształcał się na wieczorowych kursach artystycznych, co pozwoliło mu płynnie wejść do rodzącego się przemysłu filmowego, gdy w 1920 roku otrzymał posadę projektanta napisów w londyńskim oddziale Famous Players-Lasky.
Szkoła niemego kina i niemiecki ekspresjonizm
Pracując przy projektowaniu napisów do filmów niemych zyskał okazję do analizy struktury dramaturgicznej i montażowej najnowocześniejszych wówczas produkcji. Szybko awansował na asystenta reżysera i scenarzystę. Później pełnił także funkcję dyrektora artystycznego.
Wyjątkowy talent Hitchcocka został dostrzeżony przez Michaela Balcona z Gainsborough Pictures. W 1925 roku wysłał go do Niemiec, aby wyreżyserował swój pierwszy pełnometrażowy film – „Ogród rozkoszy”.
Pobyt w studiach UFA w Neubabelsbergu okazał się dla niego przełomowy. Hitchcock miał okazję obserwować przy pracy samego F.W. Murnaua, twórcę „Nosferatu”, który właśnie kręcił „Portiera z hotelu Atlantic”. Od niemieckich mistrzów nauczył się, że kamera nie musi być jedynie statycznym obserwatorem, ale może stać się aktywnym uczestnikiem akcji – zdolnym do wyrażania emocji bez użycia słów. Wpływy ekspresjonizmu – silne kontrasty świetlne, długie cienie, nietypowe kąty widzenia i schody jako symbol niepokoju – stały się integralną częścią jego wizualnego słownika.
Kamień milowy i lata 30.
Charakterystyczny i unikatowy styl Hitchcocka narodził się w 1927 roku, wraz z filmem „Lokator”. Opowieść o tajemniczym mężczyźnie wynajmującym pokój w Londynie w czasie, gdy seryjny morderca atakuje młode blondynki wprowadziła większość tematów, które zdefiniowały jego artystyczną formę wyrazu: motyw niesłusznego oskarżenia, oglądactwo, seksualne podteksty i specyficzną atmosferę zagrożenia czającego się w codzienności.
Koniec drugiej dekady i lata trzydzieste w karierze Hitchcocka to okres nieustannych innowacji i doskonalenia gatunku thrillera. W 1929 roku wyreżyserował „Szantaż”, który zapisał się w historii jako pierwszy brytyjski film dźwiękowy. Twórca wykorzystał nową technologię nie jako prosty dodatek, a jako narzędzie budowania psychologicznej głębi.
Pod koniec lat trzydziestych, po sukcesie filmu „Starsza pani znika”, był już reżyserem o renomie światowej. Jego wyjątkowa zdolność do łączenia napięcia z błyskotliwym dialogiem i elementami komedii sprawiła, że stał się najbardziej pożądanym twórcą w Hollywood. W 1939 roku, w obliczu zbliżającej się wojny i kryzysu brytyjskiego przemysłu filmowego, podpisał kontrakt z Davidem O. Selznickiem i przeniósł się do Stanów Zjednoczonych.
Podbój Hollywood
W USA Hitchcock zyskał dostęp do nieograniczonych zasobów technologicznych i finansowych, ale stracił część artystycznej swobody. Selznick, świeżo upieczony producent „Przeminęło z wiatrem”, był człowiekiem o silnym ego, który pragnął kontrolować każdy aspekt produkcji. Ich współpraca była ciągłym przeciąganiem liny między wizją reżysera a ambicjami producenta.
Pierwszy amerykański film Hitchcocka, „Rebeka”, oparty na bestsellerze Daphne du Maurier, stał się natychmiastowym klasykiem. Mimo że producent ingerował w scenariusz i obsadę, reżyser zdołał stworzyć gęstą, gotycką atmosferę, w której obecność zmarłej tytułowej bohaterki jest wyczuwalna w każdym kadrze posiadłości Manderley. Tytuł zdobył Oscara za najlepszy film, co ugruntowało pozycję Hitchcocka w pierwszej lidze reżyserów Hollywood, mimo że on sam nigdy nie otrzymał statuetki za reżyserię.
Era arcydzieł
Lata pięćdziesiąte i początek sześćdziesiątych to czas nieprzerwanego pasma sukcesów, w którym Hitchcock stworzył filmy uznawane dziś za absolutny panteon światowej kinematografii. To właśnie wtedy reżyser połączył swoje techniczne mistrzostwo z głęboką analizą ludzkich obsesji, lęków i pożądania.

W 1954 roku premierę miało „Okno na podwórze”, które wielu krytyków uważa za idealny model hitchcockowskiego filmu. Cztery lata później powstał „Zawrót głowy” – produkcja, która po latach zdetronizowała „Obywatela Kane’a” w prestiżowych rankingach najlepszych filmów wszech czasów. W 1959 roku Hitchcock powrócił do lżejszego tonu w „Północ, północny zachód”, ale już rok później nakręcił film, który dla widzów okazał się ogromnym szokiem – „Psychozę”. Słynna scena pod prysznicem, składająca się z ponad 70 ujęć zmontowanych w 45 sekundach, trwale zmieniła sposób przedstawiania przemocy w kinie. Film ten, zrealizowany przy małym budżecie i czarno-białej taśmie, stał się najbardziej dochodowym dziełem w karierze reżysera i zainicjował gatunek slashera.
Cykl wielkich arcydzieł zamknęły „Ptaki” – apokaliptyczna wizja, w której natura bez wyjaśnienia zwraca się przeciwko człowiekowi. Reżyser zrezygnował tu z tradycyjnej ścieżki dźwiękowej na rzecz elektronicznie przetworzonych odgłosów ptaków, co potęgowało surrealistyczny niepokój i poczucie bezradności wobec niezrozumiałej siły.
Tajemnica sukcesu
Siła kina Hitchcocka tkwiła w jego głębokim zrozumieniu psychologii widza. Reżyser nie traktował filmu jako zapisu rzeczywistości. W swoich produkcjach widział mechanizm do manipulowania emocjami. Podstawą jego strategii był suspense, który odróżniał od taniego zaskoczenia. Według jego słynnej definicji, zaskoczenie to bomba wybuchająca nagle pod stołem, podczas gdy suspens to sytuacja, w której widz wie o bombie, a bohaterowie prowadzą o niej błahą rozmowę. Ta informacyjna przewaga widza buduje napięcie, które reżyser potrafił przeciągać do granic wytrzymałości.
Kolejnym filarem jego twórczości był motyw patrzenia i bycia widzianym. Hitchcock często czynił swoich bohaterów podglądaczami, co było metaforą samej natury kina. Widz, siedząc w ciemnej sali, staje się wspólnikiem reżysera w naruszaniu prywatności bohaterów.
Alfred Hitchcock zmarł 29 kwietnia 1980 roku w Bel Air. Pozostawił po sobie filmografię, która na zawsze zmieniła oblicze sztuki filmowej. Krótko przed śmiercią otrzymał od królowej Elżbiety II Order Imperium Brytyjskiego w klasie Kawalera Komandora (KBE).
Nasz autor
Artur Białek
Współpracownik National-Geographic.pl. Wcześniej związany m.in. z redakcjami regionalnymi, technologicznymi i motoryzacyjnymi. Pisał dla tytułów takich jak: „Kulisy Powiatu”, „AndroidNow” (gdzie pełnił także funkcję redaktora naczelnego) i „Bezpieczna Podróż”. Z wykształcenia jest ekonomistą, ale bardziej z przypadku niż zamiłowania. Jego największą pasją są podróże, zwłaszcza do miejsc wysokich, stromych i skalistych. Niewiele brakuje mu do zdobycia Korony Gór Polski, ale jego ambicje sięgają dalej. Lepiej niż w otoczeniu betonu i wielkopłytowej zabudowy czuje się wśród drzew i gór, które są jego największą miłością (zaraz obok ekosystemów leśnych), a obiektyw jego aparatu woli architekturę zabytkową niż nowoczesną. Najbardziej interesuje go historia współczesna, jako ta najlepiej poznana i pozostawiająca najmniej znaków zapytania. Wszystkie zwierzęta uważa za równorzędnych mieszkańców Ziemi. Zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, w „National-Geographic.pl” pisze przede wszystkim o przyrodzie i historii. Zagorzały przeciwnik betonozy. Prywatnie opiekun dwóch wspaniałych gryzoni.

