Zimą Słowacja oferuje wytrawnym podróżnikom znacznie więcej niż doskonale przygotowane trasy zjazdowe. To także dostęp do unikalnego spektaklu natury: efemerycznej architektury z lodu i wielowiekowej historii zapisanej w kamiennych miasteczkach. Wyprawa na południową stronę Tatr staje się więc nie tylko podróżą w przestrzeni, lecz przede wszystkim wyprawą w głąb tatrzańskiej duszy – tej, której nie widać z okien wygodnego hotelu.

Sacrum w lodzie. Hrebienok i hołd dla papieży

Pierwszy krok w tę mniej oczywistą stronę Tatr prowadzi na wysokość 1285 m n.p.m., na Hrebienok. W samym sercu gór powstaje tu architektura zachwycająca precyzją detalu w materiale tak trudnym jak lód. Tatrzańska Świątynia Lodowa to popis rzemiosła – artyści z całego świata zamieniają setki ton lodowych bloków w misterną konstrukcję, w której każdy gzyms i każda figura wycinane są z chirurgiczną dokładnością. Lodowe ściany pracują ze światłem, wypełniając wnętrze kopuły atmosferą skupienia i ciszy, kontrastującą z surowością gór na zewnątrz.

RT_zima_2025_@materiały_własne
RT_zima_2025_@materiały_własne

W sezonie 2025/2026 budowla zyskała wyjątkowy temat – stanowi symboliczny hołd dla dwóch papieży: zmarłego Franciszka oraz jego następcy, Leona XIV. Połączenie sztuki i duchowości w tak niezwykłej scenerii robi ogromne wrażenie.

Poza utartym szlakiem. Od Łomnicy po dzikie szczyty

Głębszy kontakt z górami najłatwiej znaleźć w Tatrzańskiej Łomnicy. Warto pojawić się na stoku o świcie, zanim ruszą tłumy, by mieć dla siebie najdłuższą trasę na Słowacji i imponujące przewyższenie 1300 metrów. Pod nartami czuć wtedy idealny, poranny „sztruks”, a w mroźnym powietrzu słychać jedynie skrzypienie śniegu i własny oddech. Z każdym skrętem na technicznej trasie carvingowej zmieniają się kolory nieba nad szczytami, dając rzadkie poczucie pełnego połączenia z otoczeniem.

Przygotowany stok bywa jednak tylko wstępem do dalszej eksploracji. Infrastruktura Łomnicy świetnie sprawdza się jako baza wypadowa dla narciarstwa wysokogórskiego. Ski-touring w tym rejonie oznacza konfrontację z wymagającym terenem, gdzie zamiast gwaru największego na Słowacji baru après-ski panuje surowa cisza. Dopiero tam, poza wyznaczonym szlakiem – albo podczas śniadania w jednej z górskich chat – można w pełni zrozumieć majestat Tatr Wysokich.

RT_zima_2025_@materiały_własne_
RT_zima_2025_@materiały_własne_

Szlakiem ciszy. Herbata u chatara

Czasem największą wartością jest zwolnienie tempa i wejście w świat, który istniał tu na długo przed pierwszym wyciągiem. Zimowa turystyka piesza odsłania inne oblicze gór – spokojne, surowe i lekko nostalgiczne. Wystarczy zostawić narty i ruszyć szlakiem w stronę Wodospadów Zimnej Wody, by zamiast chrzęstu śniegu usłyszeć potężny huk wody walczącej z lodem.

Prawdziwa podróż w czasie czeka jednak nieco dalej, w Rainerowej Chatce. To najstarsze schronisko w Tatrach – kamienna pustelnia pamiętająca czasy pierwszych zdobywców. Nie ma tu prądu ani centralnego ogrzewania, jest za to ciepło bijące od kaflowego pieca i od samego gospodarza, chatara. To tutaj wciąż żywa jest legenda tatrzańskich nosiczów, którzy na własnych plecach wnoszą zaopatrzenie w wysokie góry. Smak gorącej herbaty z ziół zbieranych latem na halach, pity w półmroku rozświetlanym jedynie ogniem, pozwala poczuć ducha dawnych Tatr – miejsca, w którym gościnność była świętością, a przetrwanie zależało od pokory wobec natury.

Spiska Sobota. Podróż w czasie do baroku

Dopełnieniem górskiej wyprawy jest zejście z grani wprost do świata, w którym rządzi nie przyroda, lecz historia. Spiska Sobota, dziś zabytkowa dzielnica Popradu, to architektoniczny rezerwat pozwalający przenieść się o kilka stuleci wstecz. Kontrast jest uderzający: surową biel ośnieżonych szczytów zastępuje ciepło renesansowych i barokowych kamienic, a zamiast wiatru słychać tu echa dawnego, mieszczańskiego życia regionu Spisz.

RT_zima_2025_@materiały_własne
RT_zima_2025_@materiały_własne

Brukowany rynek, otoczony domami o charakterystycznych gontowych dachach, wygląda jak gotowa scenografia filmowa, ale skrywa autentyczne skarby. Najważniejszym z nich jest kościół św. Jerzego, w którego wnętrzu znajduje się ołtarz dłuta Mistrza Pawła z Lewoczy – prawdopodobnie ucznia samego Wita Stwosza. Obcowanie z tą gotycką precyzją, w ciszy starej świątyni, pozwala złapać inną perspektywę. Po dniach spędzonych na walce z żywiołem wizyta tutaj staje się momentem kulturalnego wyciszenia i zanurzenia w uporządkowanym pięknie, w którym czas od wieków płynie własnym, niespiesznym rytmem.

Wyprawa w głąb tatrzańskiej duszy

Zimowe Tatry Wysokie to coś więcej niż arena sportowych zmagań. To przestrzeń ucząca pokory wobec potęgi natury i pozwalająca na chwilę oderwać się od cyfrowego zgiełku. Noc spędzona w górskiej chacie, świt na pustym stoku czy moment zadumy w lodowej katedrze stają się formą swoistego katharsis – oczyszczenia, którego tak bardzo brakuje na co dzień. Warto więc spojrzeć na te góry nie tylko jak na mapę wyciągów, lecz jak na nieodkrytą krainę pełną tajemnic. Wystarczy zejść z utartego szlaku, by znaleźć to, co w podróżowaniu najcenniejsze: ciszę, autentyczność i własną historię zapisaną w śniegu.

Artykuł promocyjny Ministerstwa Turystyki i Sportu Słowacji