W najnowszym odcinku przenosimy się do dolin Val Senales/Maso Corto – miejsca, w którym ślady pradawnych cywilizacji spotykają się z nowoczesną infrastrukturą narciarską.

Gościem odcinka jest Jacek Ciszak – ekspert i pasjonat regionu, który opowiada o niezwykłej energii tej doliny, o codziennym życiu wśród gór, o zimowych sportach, trasach narciarskich i o tym, jak Val Senales potrafi zaskakiwać przez cały rok.

Dolina, w której czas płynie wolniej

Maso Corto to kameralna enklawa położona na końcu doliny Val Senales. Kilka hoteli, pizzeria, szkoła narciarska i dolna stacja gondoli – tyle wystarczy, by poczuć ducha Alp w ich najbardziej autentycznej postaci.

Można powiedzieć, że to miejsce jest w pewien sposób na końcu świata, ale właśnie dzięki temu naprawdę czuć tu piękno natury i spokój. To niewielki ośrodek narciarski i kameralny region, który latem jest idealny do odwiedzenia – góry mamy praktycznie dla siebie. Zimą można tu pojeździć na nartach, wybrać się na skitury lub na spacer rakietami śnieżnymi
Jacek Ciszak.

To właśnie w tej prostocie tkwi magia Maso Corto. Ośrodek liczy zaledwie 40 kilometrów tras, ale jakość śniegu, widoki i atmosfera sprawiają, że każdy zjazd staje się tu doświadczeniem bardziej intensywnym niż w najbardziej rozbudowanych alpejskich resortach.

Alpin Arena Senales

Alpin Arena Senales, czyli oficjalna nazwa ośrodka znanego w Polsce przede wszystkim jako Maso Corto, otwiera przed narciarzami zupełnie nowe możliwości – zarówno wizerunkowo, jak i sportowo. Ten lodowcowy teren, ukryty tuż za granią od austriackiego Sölden, oferuje ponad 40 kilometrów zróżnicowanych tras: od łagodnych stoków dla początkujących po wymagające odcinki dla ekspertów. To właśnie tutaj, w niezwykle bliskiej odległości od miejsc, gdzie startują pierwsze zawody Pucharu Świata, najlepsi alpejczycy świata przygotowują się do sezonu, korzystając z idealnie utwardzonych i precyzyjnie naśnieżanych tras. Jedną z nich jest kultowa trasa im. Leo Gurschlera – pioniera, który umożliwił budowę i otwarcie kolejki linowej na lodowiec w 1975 roku. Trasa została przygotowywana specjalnie pod potrzeby zawodników rangi mistrzów świata i olimpijczyków. Stok jest maksymalnie utwardzany poprzez wstrzykiwanie wody, dzięki czemu osiąga słynną „lodowcową” twardość charakterystyczną dla tras Pucharu Świata. Dla narciarzy odwiedzających Alpin Arena Senales to nie tylko szansa na jazdę w wyjątkowych warunkach, lecz także możliwość podpatrzenia treningów absolutnego topu – elity, która na śniegu porusza się w tempie niemal kosmicznym.

Narty przez pół roku – w cieniu lodowca

To jedno z niewielu miejsc w Alpach, gdzie sezon narciarski trwa niemal cały rok. Zjazdy na wysokości 3200 metrów nad poziomem morza, na lodowcu o ekspozycji północno-zachodniej, gwarantują świetne warunki od września aż do maja.

Pamiętam czasy sprzed kilkunastu lat, kiedy jeździło się w Maso Corto nawet w lipcu. Miałem przyjemność wiele razy spędzać tam lato i normalnie można było wtedy jeździć na nartach w ciągu dnia. Oczywiście wszystko odbywało się na lodowcu. I warto tu dodać, że jeździmy na wysokości około 3000 metrów
dodaje ekspert.

Trasy są zróżnicowane – od łagodnych stoków dla początkujących po strome zjazdy dla zaawansowanych. W dolnej części doliny dzieci i debiutanci korzystają z orczyków i ruchomych dywanów, a bardziej doświadczeni narciarze szusują po stromych odcinkach lodowca, testując swoje możliwości i sprzęt.

maso corto
Burda Media Polska

Zrównoważony rozwój w rytmie Alp

W epoce przesadnej komercjalizacji Maso Corto pozostaje wierne idei równowagi. Rozwija się powoli, z poszanowaniem natury i lokalnej tradycji. Nowe inwestycje – jak wymiana kolei linowej, modernizacja stacji dolnej czy budowa nowej restauracji i szkoły narciarskiej – powstają bez ingerencji w krajobraz.

Są też powolne kroki, które sprawiają, że dla nas, narciarzy, powstają nowe, nowoczesne inwestycje. Jednocześnie nie powodują one dużej ingerencji w środowisko ani przerostu technologii czy infrastruktury w stosunku do otaczającej natury. W Maso Corto czuć, że przyroda jest stawiana na pierwszym miejscu, co jest jego wielką zaletą
komentuje ekspert.

Ten alpejski mikroświat stanowi też świetną propozycję dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z górami. Dla kogoś, kto do tej pory jeździł w Polsce, 40 kilometrów tras i ośmiokilometrowy zjazd z lodowca na dół to prawdziwe „wow”.

Spotkanie z człowiekiem lodu

Jednym z najbardziej fascynujących elementów Doliny Val Senales jest historia Ötziego – człowieka lodu, odkrytego przez przypadek w 1991 roku przez niemieckie małżeństwo w masywie Similaun, na wysokości 3200 metrów.

Ötzi żył 3300 lat p.n.e. – zginął od postrzału z łuku, a jego ciało doskonale zakonserwował lód. Dziś spoczywa w specjalnym muzeum w Bolzano/Bozen, gdzie można zobaczyć nie tylko jego szczątki, ale też narzędzia, ubranie i jedzenie, które miał przy sobie.

Jeżeli ktoś planuje tam wybrać się do muzeum, warto wcześniej zarezerwować wejściówkę, bo w popularnych terminach trzeba odstać swoje w kolejce, a przychodząc ad hoc, można nie dostać się do środka. Warto jednak to zrobić – muzeum pozwala poznać kulturę i historię regionu. Ciekawostką jest, że na jednej z tablic informacyjnych poświęconych Ötziemu przeczytałem, że miał nietolerancję laktozy

Dla chętnych dostępna jest również piesza wyprawa do miejsca, gdzie odkryto ciało Ötziego. Trasa prowadzi z wysokości 1800 m n.p.m. na 3200 m, przez schronisko Similaunhütte. Nawet latem bywa tam tyle śniegu, że potrzebne są rakiety śnieżne.

Dolina, która żyje swoją historią

Duch Ötziego jest w Val Senales obecny na każdym kroku. W miasteczku działa małe muzeum poświęcone jego historii, a na górnej stacji kolejki można zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie w ramie z jego sylwetką. Nawet lokalna grappa nosi nazwę „19991” – na pamiątkę roku odkrycia.

To, co jednak najbardziej ujmuje w Maso Corto, to naturalne połączenie tradycji i nowoczesności. Mieszkańcy wciąż kultywują stare zwyczaje, pielęgnują lokalną kulturę i żyją w rytmie gór, które są dla nich nie tylko miejscem pracy, ale też domem.

Maso Corto – koniec świata, który uzależnia

Dla jednych to „koniec świata”, dla innych – początek miłości do Alp. W Maso Corto nie ma pośpiechu, nie ma blichtru, nie ma tłumów. Jest za to cisza, przestrzeń, śnieg, który skrzypi pod nartami, i zapach espresso o poranku.

Maso Corto pokazuje, że prawdziwe piękno gór tkwi w prostocie, równowadze między naturą a człowiekiem oraz w historii, która wciąż tu żyje. To miejsce, w którym można oderwać się od codziennego zgiełku, poczuć rytm Alp i na chwilę zatrzymać czas. Niezależnie od tego, czy przyjeżdżasz tu na narty, piesze wędrówki czy po prostu, by chłonąć alpejski spokój – Maso Corto zostawia w pamięci wspomnienia, do których chce się wracać.

Chcesz dowiedzieć się więcej o tej niezwykłej dolinie, historii Ötziego i tajemnicach Południowego Tyrolu? Zobacz cały odcinek podcastu!

Więcej informacji znajdziesz:

Alpin Arena Senales

Maso Corto

Materiał promocyjny regionu Val Senales/Maso Corto w Południowym Tyrolu/Südtirol