W sobotę nad Ziemią przeleci ogromna planetoida. Obiekty o takich parametrach mijają nas bardzo rzadko
Jeśli kiedykolwiek marzyłeś o tym, by zobaczyć na własne oczy potężną kosmiczną skałę pędzącą przez Układ Słoneczny, to w ten weekend nadarzy się ku temu doskonała okazja. Już w najbliższą sobotę (27.06) w bliskim sąsiedztwie Ziemi przemknie masywna planetoida.

Mowa o planetoidzie oznaczonej w katalogach astronomicznych jako (152637) 1997 NC1. Została ona odkryta niemal trzy dekady temu, w 1997 roku. Astronomowie z Europejskiej Agencji Kosmicznej mają dobre wieści – skrupulatnie wyliczyli jej trajektorię, co pozwala całkowicie wykluczyć ryzyko kolizji z Ziemią. Co więcej, do obserwacji obiektu wystarczy najzwyklejsza lornetka!
Obiekt znajdzie się w punkcie maksymalnego zbliżenia z naszą planetą dokładnie 27 czerwca 2026 roku o godzinie 13:14 czasu polskiego (po zapadnięciu zmroku także powinno być ją widać), więc przygotuj sprzęt i zobacz na żywo zjawisko, które zdarza się raz na kilka lat.
Co to za obiekt i jak daleko minie Ziemię?
Planetoida przemknie w naszym sąsiedztwie z prędkością niemal 9 km/s (co daje ponad 32 000 km/h). Dystans, jaki będzie dzielił ją od Ziemi, wyniesie około 2,56 miliona kilometrów. W terminologii badawczej określa się to mianem bliskiego przelotu (ang. close approach), jednak w rzeczywistości odległość ta to około 6,66 średniego dystansu pomiędzy Ziemią a Księżycem.
Największą zagadką pozostają dokładne gabaryty kosmicznej skały. Naukowcy szacują jej wielkość na podstawie albedo, czyli parametru odbijania światła słonecznego. Początkowo zakładano, że współczynnik ten dla omawianej planetoidy wynosi od 5% do 25%, co dawałoby potężny obiekt o średnicy od 750 do nawet 1650 metrów. Pojawiają się jednak analizy sugerujące znacznie wyższe albedo (na poziomie sięgającym 60%). Oznaczałoby to, że powierzchnia planetoidy odbija światło niezwykle intensywnie i w rzeczywistości mamy do czynienia ze znacznie mniejszym obiektem, który jedynie wydaje się tak duży z perspektywy ziemskich instrumentów.
Jak i kiedy przygotować się do obserwacji?
Juan Luis Cano z Biura Obrony Planetarnej ESA zaznacza, że obiekty o podobnych parametrach mijają naszą planetę stosunkowo rzadko – średnio raz na kilka lat. To czyni sobotni przelot wyjątkową okazją dla miłośników nocnego nieba.
Aby dostrzec przemykającą planetoidę, nie potrzebujemy profesjonalnego sprzętu z obserwatorium badawczego. Do tego celu wystarczy niewielki teleskop amatorski lub lornetka o dużym powiększeniu. Z perspektywy mieszkańców półkuli północnej (w tym Polski), obiekt będzie możliwy do namierzenia już w fazie przybliżania się do naszej planety. W momencie maksymalnego zbliżenia planetoida powinna być dostrzegalna z większości miejsc na Ziemi, natomiast jej oddalanie się będą mogli śledzić najdłużej mieszkańcy półkuli południowej.
Kiedy najlepiej obserwować planetoidę z Polski?
Sama kosmiczna skała nie przemknie jednak po niebie w ułamku sekundy niczym spadająca gwiazda. Obiekty o takich gabarytach przemieszczają się na tle gwiazdozbiorów stosunkowo powoli, co daje nam całkiem szerokie okno obserwacyjne, obejmujące kilka nocy.
- Noc z piątku na sobotę (przed zbliżeniem): To będzie prawdopodobnie najlepszy moment na celowanie w niebo. Ponieważ obiekt nadlatuje od strony półkuli północnej, będziemy mieli świetne warunki do śledzenia go, gdy będzie systematycznie zbliżał się do Ziemi i zyskiwał na jasności.
- W sobotę po zapadnięciu zmroku: Obserwacje nadal będą jak najbardziej możliwe i warto ich spróbować. Pod koniec czerwca niebo staje się optymalnie ciemne dość późno (pełny zmrok astronomiczny zapada dopiero późno w nocy), więc trzeba uzbroić się w cierpliwość. Należy jednak pamiętać, że planetoida minęła już swój punkt krytyczny, zaczyna oddalać się od Ziemi z prędkością 9 km/s i z każdą godziną będzie opadać w kierunku nieboskłonu południowego.
Kluczowym warunkiem udanych obserwacji będzie znalezienie stanowiska z dala od miejskich świateł. Astronomowie ostrzegają jednak, że w tę konkretną noc naturalną przeszkodą może okazać się silne światło Księżyca. Jasna tarcza naszego naturalnego satelity zdominuje niebo, znacznie obniżając kontrast optyczny, co może utrudnić wypatrzenie pędzącego w ciemności obiektu. Warto jednak próbować, bo to nie lada astronomiczne wydarzenie.
Źródło: ESA
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

