Reklama

Chociaż liczba potwierdzonych planet pozasłonecznych (tzw. egzoplanet) regularnie wzrasta i wynosi według ostatnich, lipcowych danych już 6316 obiektów, niewiele z nich przypomina Ziemię. Spośród opisanych obiektów tylko 223 to planety skaliste przypominające naszą planetarną kołyskę.

Planety skaliste i Super-Ziemie

Do kolejnej kategorii należą tzw. super-ziemie, których liczba wynosi 1801. Te egzoplanety to bardzo ciekawa kategoria. Bo chociaż w pierwszej chwili chciałoby się o nich myśleć, że przypominają naszą planetę, tylko są nieco większe, to sprawa nie jest aż tak prosta. Super-ziemie mogą być skaliste, gazowe lub mieć skład pośredni. Dopiero szczegółowe badania pozwalają stwierdzić, czy dana super-ziemia jest rzeczywiście skalista. W praktyce więc liczba planet uznawanych za skaliste w szerokim sensie wynosi gdzieś między 223 a ok. 2000, w zależności od tego, ile super-ziemi faktycznie okaże się skalistych po dokładniejszych pomiarach gęstości.

Właśnie do kategorii super-ziemi należy odkryta w 2024 roku planeta znajdująca się około 25 lat świetlnych od Ziemi, w gwiazdozbiorze Żyrafy. Planeta GJ 3378b krąży wokół czerwonego karła. Okrąża swoją gwiazdę co 21,5 dnia, znajdując się około dziesięciokrotnie bliżej niej niż Ziemia znajduje się od Słońca.

Ponieważ czerwony karzeł emituje około 90% mniej promieniowania niż Słońce, mimo bliskości gwiazdy GJ 3378b znajduje się niemal idealnie pośrodku tzw. strefy zamieszkiwalnej, w której na powierzchni planety może istnieć ciekła woda. I to jest dobra informacja dla poszukiwaczy życia pozaziemskiego. Jednak początkowe analizy wskazywały, że GJ 3378b jest 5,26 razy masywniejsza od Ziemi, co było potencjalnie problematyczne.

Masa jest kluczowa

Dlaczego? Z analiz wynika, że powyżej pewnego progu (ok. 2–10 mas Ziemi) znacznie rośnie prawdopodobieństwo, że planeta nie pozostanie skalistym światem z cienką atmosferą, tylko zmieni się w gazowego mini-Neptuna lub przejdzie w stan skrajnego efektu cieplarnianego. Dlatego badacze przy typowaniu kandydatów do światów przyjaznych życiu preferują planety bliższe masie Ziemi. A GJ 3378 b właśnie wpadła do tej kategorii, ponieważ według najnowszych analiz jej masa spadła z 5,26 mas Ziemi do 2,3 mas Ziemi.

Nowe analizy zostały opublikowane 30 czerwca w czasopiśmie „The Astrophysical Journal”. Naukowcy ponownie obliczyli masę egzoplanety, wykorzystując instrument Habitable-zone Planet Finder, zamontowany na teleskopie Hobby-Eberly w obserwatorium McDonald Observatory w Teksasie. Urządzenie mierzy niezwykle subtelne „kołysanie się” gwiazdy wywołane grawitacyjnym oddziaływaniem krążących wokół niej planet. Dzięki temu można precyzyjniej określić masę planety oraz parametry jej orbity.

Nowe obliczenia wskazują, że GJ 3378b jest niemal na pewno planetą skalistą. Wskazują również, że może posiadać atmosferę o ciśnieniu zbliżonym do ziemskiego. W konsekwencji rosną szanse, że mogłyby tam istnieć organizmy pozaziemskie.

W poszukiwaniu życia pozaziemskiego

To oczywiście dużo za wcześnie, by odkorkowywać szampany. Przede wszystkim nie mamy pewności, czy planeta ma atmosferę. Względnie niewielka odległość między planetą a jej gwiazdą mogła sprawić, że ewentualna atmosfera została z czasem zdmuchnięta przez wiatr gwiazdowy. Podobny proces prawdopodobnie doprowadził do utraty atmosfery i dawnych oceanów na Marsie wskutek działania promieniowania słonecznego.

Dopiero gdy kolejne obserwacje i analizy potwierdzą istnienie atmosfery, można będzie szukać w niej tzw. biosygnatur, czyli m.in. charakterystycznych gazów, których obecność (lub kombinację) trudno wytłumaczyć wyłącznie procesami geologicznymi czy chemicznymi, bez udziału organizmów żywych. Wśród gazów tych znajdują się m.in. tlen, ozon i metan. Dalsze badania, które – miejmy nadzieję – potwierdzą istnienie wokół GJ 3378b atmosfery, są już zaplanowane.

Źródło: LiveScience

Nasza autorka

Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka

Dziennikarka i pisarka zajmującą się tematyką popularnonaukową, głównie kosmosem. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, przygodę z mediami rozpoczęła ponad 20 lat temu w redakcji „Życia Warszawy”. Poza pisaniem o polskiej i światowej nauce na łamach „National Geographic” współpracuje m.in. z „Wysokimi Obcasami” i kilkoma magazynami premium. Współautorka trzech bestsellerowych książek: „Człowiek – istota kosmiczna”, „Kosmiczne wyzwania” i „Odważ się robić wielkie rzeczy”. Ambasadorka Śląskiego Festiwalu Nauki. Pracuje w Centrum Badań Kosmicznych PAN i współpracuje z polskim Obserwatorium Cerro Murphy w Chile (OCM), którym zarządza CAMK PAN.
Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...