Reklama

Już za kilka dni rozpoczyna się naukowa faza amerykańskiej misji badawczej The Interstellar Mapping and Acceleration Probe (IMAP). Wystrzelona we wrześniu 2025 roku sonda NASA dotarła do punktu Lagrange’a 1 w styczniu 2026 roku. Urządzenie ma badać dwa ważne i wzajemnie powiązane zagadnienia naukowe dotyczące tzw. heliosfery: przyspieszanie cząstek energetycznych oraz oddziaływanie wiatru słonecznego z lokalnym ośrodkiem międzygwiazdowym.

Ale już dzisiaj możemy powiedzieć, że zainstalowany na sondzie polski instrument badawczy GLObal solar Wind Structure (GLOWS) działa znakomicie. Zbiera znacznie szersze dane, niż ktokolwiek się spodziewał.

Rozbłysk klasy X

Gdy 18 stycznia 2026 roku doszło na Słońcu do jednego z najsilniejszych rozbłysków w historii pomiarów – wyjątkowo długiego rozbłysku sklasyfikowanego jako X1.95, po którym nastąpił ogromny koronalny wyrzut masy (ang. Coronal Mass Ejection, CME) – przyrządy misji IMAP do rejestrowania tego typu zjawisk przeszły w tzw. tryb bezpieczny. Wyrzut był na tyle duży i groźny, że mógł doprowadzić do trwałych uszkodzeń.

– W tej sytuacji całkiem niespodziewanie okiem sondy okazał się nasz działający instrument GLOWS – powiedział dr hab. Maciej Bzowski z Centrum Badań Kosmicznych PAN. Dr Bzowski jest kierownikiem zespołu odpowiadającego za projekt, budowę i analizę danych zbieranych przez GLOWS.

Jak wyjaśniają eksperci, niedługo po opisywanym rozbłysku centrum operacji sondy IMAP rozesłało informację do zespołów zarządzających poszczególnymi przyrządami o ekstremalnym i potencjalnie niebezpiecznym strumieniu cząstek energetycznych wyemitowanych przez Słońce. Mimo to polscy naukowcy nie zdecydowali się na wyłączenie instrumentu, ponieważ GLOWS został zaprojektowany do prowadzenia obserwacji poświaty w dalekim ultrafiolecie. Ma za zadanie rejestrować fotony o bardzo wąskiej długości fali, czyli 121,5 nanometrów. Innymi słowy – wysokoenergetyczne cząstki z CME nie powinny wpływać na jego pracę.

Pełna funkcjonalność w skrajnych warunkach

– W pomiarach instrumentu GLOWS nieco podwyższony sygnał, spowodowany burzą słoneczną był widoczny już od około godziny ósmej 19 stycznia. Maksimum tego efektu wystąpiło w godzinach 19–20 i było w pełni zgodne z danymi z instrumentów satelity GOES, zaprojektowanego do monitorowania ekstremalnych zjawisk pogody kosmicznej – mówi dr Marek Strumik z zespołu instrumentu GLOWS.

Co istotne, instrument GLOWS zachował ciągłość pracy oraz pełną funkcjonalność podczas oddziaływania ekstremalnej burzy słonecznej. – GLOWS został zaprojektowany i zbudowany do obserwacji fotonów UV. Padające na detektor fotony wybijają elektrony, które są rejestrowane przez komputer pokładowy jako sygnał. A więc chmura naładowanych cząstek ze Słońca jest dla nas zakłóceniem, którego chcemy się pozbyć. Ostatnie zjawisko było bardzo silne, co pozwala nam z dużą dokładnością wyizolować ten dodatkowy sygnał. Będzie to miało duże znaczenie dla kalibracji GLOWS-a – wyjaśnia dr hab. Izabela Kowalska – Leszczyńska z CBK PAN.

Astronomka dodaje, że to co dla nas jest „zanieczyszczeniem”, dla innych stanowi cenne źródło informacji o strukturze chmury naładowanej materii, która została wyrzucone ze Słońca. – GLOWS, w przeciwieństwie do wielu innych instrumentów misji IMAP, zarejestrował przebieg całego zjawiska. Na tej podstawie możemy określić wielkość chmury, a może nawet jej strukturę, a na pewno czas jej przejścia. W sygnale bowiem widoczne są falki sugerujące, że chmura nie była jednorodna. Niewątpliwie czeka nas teraz wnikliwa analiza zebranych danych, które stanowią miłą, ale wciąż niespodziankę – podkreśla uczona.

Dane z GLOWS trafią do USA

Faza naukowych obserwacji sondy IMAP, w tym instrumentu GLOWS rozpocznie się dopiero za kilka dni. Ale już teraz możemy śmiało powiedzieć, że instrument przeszedł pomyślnie bardzo ekstremalny test i w dodatku wyciągnął z niego naukę. Dane zebrane przez GLOWS zostały też przesłane do USA, do zespołu prof. Davida McComasa z Uniwersytetu Princeton, który kieruje całą misją od strony naukowej.

Przypomnijmy, że ten pierwszy całkowicie polski instrument naukowy na misję IMAP został sfinansowany ze środków budżetu państwa na podstawie umowy pomiędzy NASA a Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Nasza autorka

Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka

Dziennikarka i redaktorka zajmująca się tematyką popularnonaukową. Pisze przede wszystkim o eksploracji kosmosu, astronomii i historii. Związana z Centrum Badań Kosmicznych PAN oraz magazynami portali Gazeta.pl i Wp.pl. Ambasadorka Śląskiego Festiwalu Nauki. Współautorka książek „Człowiek istota kosmiczna”, „Kosmiczne wyzwania” i „Odważ się robić wielkie rzeczy”.
Reklama
Reklama
Reklama