Reklama

Gdy myślimy o polskim zaangażowaniu w eksplorację kosmosu, pierwszy staje nam przed oczami z pewnością dr Sławosz Uznański-Wiśniewski, który niedawno był załogantem Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Prawda jest jednak taka, że wielu naszych rodaków pracuje nad podbojem kosmosu na nieco mniej eksponowanych i medialnych stanowiskach. Do tego grona dołączył właśnie prof. Jacek Kot.

Cele Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA)

W ramach strategii ESA Explore 2040 Europejska Agencja Kosmiczna planuje intensyfikację załogowych misji księżycowych i planetarnych. Tak ambitne cele wymagają jednak rozwiązania fundamentalnych problemów medycznych, które do tej pory ograniczały czas i zakres prac ludzi w przestrzeni kosmicznej.

Jednym z najbardziej prestiżowych przedsięwzięć w tym obszarze jest powołanie zespołu ekspertów ds. choroby dekompresyjnej, którego przewodnictwo objął Polak, prof. Jacek Kot z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Wybór naukowca z Polski na lidera tak ważnego projektu to nie tylko osobisty sukces, ale przede wszystkim potwierdzenie rosnącej pozycji polskiej medycyny w międzynarodowych strukturach kosmicznych.

Niewidzialny wróg. Zagrożenie dekompresją w kosmosie

– Praca zespołu jest ważna, ponieważ choroba dekompresyjna została wskazana jako jedno z głównych ryzyk medycznych dla misji księżycowych. Wynika to z częstych i długich wyjść astronautów poza pojazd (EVA, ang. Extravehicular Activity), ograniczonych możliwości leczenia w kosmosie oraz konieczności podejmowania decyzji medycznych w warunkach dużej autonomii załogi – mówi prof. Jacek Kot.

W warunkach niskiego ciśnienia zewnętrznego w tkankach i krwi astronautów mogą powstawać pęcherzyki gazu, co przy braku natychmiastowej pomocy medycznej stanowi śmiertelne zagrożenie. Sytuację komplikuje fakt, że misje na Księżyc zakładają dużą autonomię załogi i bardzo ograniczone możliwości leczenia specjalistycznego na miejscu.

Ekspert z Gdańska. Dlaczego Polak stanął na czele zespołu?

Nominacja prof. Jacka Kota na przewodniczącego zespołu ESA wynika z jego unikalnych kompetencji w skali światowej. Jako kierownik Krajowego Ośrodka Medycyny Hiperbarycznej w Gdańsku, od lat zajmuje się on fizjologią człowieka w ekstremalnych warunkach środowiskowych.

Jego doświadczenie w medycynie morskiej i ratowaniu nurków przekłada się bezpośrednio na bezpieczeństwo astronautów, ponieważ oba te środowiska – głębiny oceanów i próżnia kosmiczna – stawiają przed ludzkim organizmem podobne wyzwania związane ze zmianami ciśnienia.

Międzynarodowa koalicja pod polskim dowództwem

Zespół pod kierownictwem Polaka, nazwany Topical Team on Spaceflight Decompression Sickness, to multidyscyplinarna grupa ekspertów z Europy i Stanów Zjednoczonych. Skupia ona specjalistów z takich dziedzin jak medycyna lotnicza, technologie biomedyczne oraz fizjologia.

W skład grupy wchodzą przedstawiciele czołowych uniwersytetów, instytutów badawczych i przemysłu z państw takich jak Belgia, Francja, Szwajcaria czy USA. Prace te są wspierane przez Dyrektoriat Eksploracji Ludzkiej i Operacji ESA.

Zadania zespołu. Od teorii do nowoczesnych technologii

Prace grupy zaplanowano na dwa lata. Polski lider i jego zespół mają za zadanie nie tylko przeanalizować obecny stan wiedzy, ale przede wszystkim wskazać luki badawcze i ocenić potencjał europejskich laboratoriów.

Kluczowe cele obejmują opracowanie nowoczesnych metod szybkiego wykrywania objawów DCS oraz dostosowanie procedur oddychania czystym tlenem przed wyjściem w otwartą przestrzeń. Istotnym elementem będzie również badanie astronautów pod kątem wad serca, które mogą zwiększać ryzyko wystąpienia zatorów gazowych.

Fundamenty bezpiecznej obecności człowieka na Księżycu

Finalnym efektem prac zespołu prof. Kota będzie stworzenie europejskiej „mapy drogowej” badań i technologii wspierających bezpieczeństwo załóg. Powstaną konkretne rekomendacje medyczne oraz wytyczne dla nowych systemów monitorowania stanu zdrowia astronautów w czasie rzeczywistym.

Dokumenty te staną się fundamentem, na którym ESA będzie budować bezpieczeństwo eksploracji Księżyca w nadchodzących dekadach. Dzięki pracy polskich i zagranicznych ekspertów, marzenie o stałej obecności człowieka na innych ciałach niebieskich wydaje się być coraz bardziej realne.

Szkoda tylko, że na razie nie ma mowy o postawieniu nogi na Srebrnym Globie przez naszych rodaków.

Źródło: Gdański Uniwersytet Medyczny

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...