Reklama

Jak podaje brytyjski serwis „The Guardian”, w ciągu ostatnich 150 lat na terenie Nowej Zelandii odnaleziono zaledwie 10 meteorytów. To, że tak niewielka liczba kosmicznych odłamków została odszukana, nie oznacza jednak, że tak niewiele z nich spadło na teren kraju. Według astronomów oraz geologów z organizacji „Fireballs Aotearoa”, po ostatnich podniebnych zjawiskach mieszkańcy stoją przed szansą na kolejne, spektakularne odkrycia.

„Spadający samolot”

Spektakularne widoki były dostrzegalne w ostatnich dniach z obu największych wysp tworzących Nową Zelandię. Wiele nagrań pochodzących z kamer samochodowych, monitoringu oraz specjalistycznych aparatów uchwyciło intensywne światło, które rozbłysło na nowozelandzkim niebie. Internauci, którzy również dostrzegli kosmiczny spektakl, aktywnie wyrażali swój zachwyt w mediach społecznościowych. Część z nich porównywała widok do spadającego samolotu, a część zwracała uwagę na niezwykle długi warkocz, który ciągnął się za meteorem i rozlewał się niemal na całe niebo.

Zjawiskom wizualnym towarzyszył efekt dźwiękowy, również opisywany w relacjach świadków. Spadające meteory miały wydawać dźwięk zbliżony do „głośnego, niskiego mruku”. Odgłos ten spłoszył ponoć ptaki oraz pasące się bydło w okolicy Ruby Bay — zatoki położonej w północnej części Wyspy Południowej, nad samą Cieśniną Cooka.

Spacer w poszukiwaniu meteorytów

Spektakularnymi zjawiskami od razu zainteresował się Steve Wyn-Harris, dyrektor organizacji „Fireballs Aotearoa”, która tropi meteory (świetlne zjawiska na niebie) oraz meteoryty (fizyczne obiekty, które spadły na Ziemię) w Nowej Zelandii. Specjalista podkreśla, że kluczowe znaczenie w owym zjawisku ma dźwięk, który usłyszano podczas przelotu kosmicznego odłamka. Jak sam mówi: „Oznacza to, że meteor znalazł się stosunkowo blisko powierzchni ziemi”. Prawdopodobne jest, że obiekt spadł na jedną z nowozelandzkich wysp.

W związku z tym „Fireballs Aotearoa” apeluje do mieszkańców południowej części Wyspy Północnej o zachowanie czujności i wypatrywanie meteorytów. Uważni spacerowicze powinni rozglądać się za czarnymi kamieniami, które wydają się nie pasować do otoczenia, w którym się znalazły.

Poszukiwacze meteorytów

Organizacja kierowana przez Steve’a Wyn-Harrisa z każdym rokiem rozszerza zakres swoich działań. mających zwiększyć prawdopodobieństwo odnalezienia meteorytów. Gwałtownie rozwijająca się infrastruktura obejmuje już sieć 200 kamer rozstawionych na terenie całego kraju – od zaledwie sześciu urządzeń w momencie startu projektu w lutym 2022 roku, przez 77 rok później i 148 kolejny rok później, aż po dzisiejszą liczbę. Taka skala pozwala na łatwiejsze i szybsze namierzenie miejsca, w którym spadł kosmiczny odłamek.

Organizacja ma na swoim koncie spektakularne sukcesy. W marcu 2024 roku, dzięki danym z czterech stacji kamerowych, udało się precyzyjnie wyznaczyć obszar w rejonie jeziora Tekapo, gdzie ochotnicy odnaleźli 810-gramowy meteoryt (nazwany oficjalnie Takapō) zaledwie 30 minut po rozpoczęciu poszukiwań. Co ważne, „Fireballs Aotearoa” jest organizacją non-profit, nieczerpiącą finansowych zysków z dokonywanych odkryć. Każdy znaleziony okaz trafia docelowo do muzeum, gdzie może być badany przez naukowców i podziwiany przez publiczność.

Źródła: The Guardian, Fireballs Aotearoa

Nasz autor

Olaf Kardaszewski

Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.
Olaf Kardaszewski
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...