Najdalej w historii. Astronauci misji Artemis II zmapowali niewidoczną stronę Księżyca i pobili rekord Apollo 13
Czworo astronautów misji Artemis II okrążyło Księżyc i pobiło liczący 53 lata rekord. Od wczoraj to Reid Wiseman, Victor Glover, Christina Koch i Jeremy Hansen są tymi, którzy oddalili się od Ziemi na największą odległość – 406 771 km.

„Dzień dobry Artemis II… tu Jim Lovell. Cieszcie się podróżą wokół Księżyca. Twórzcie historię” – te słowa obudziły czworo astronautów misji Artemis II w poniedziałek 6 kwietnia. Legendarny astronauta misji Gemini 7 i 12, a przede wszystkim Apollo 8 i Apollo 13, zmarł w ubiegłym roku. Jednak przed śmiercią nagrał wiadomość dla ludzi, którzy podążają jego śladami.
Śladami Jima Lovella
Cała misja Artemis II jest mocno związana z dokonaniami Lovella – astronauty, w którego w filmie „Apollo 13” wcielił się niezrównany Tom Hanks. Przede wszystkim Artemis II, tak jak Apollo 8, jest pionierskim załogowym lotem nowego programu poza orbitę Ziemi. Daje astronautom możliwość zobaczenia Księżyca, w tym jego niewidocznej z Ziemi strony, z bliska. Natomiast trajektoria swobodnego powrotu wokół Księżyca, bez wchodzenia na jego orbitę, to ta opracowana przez NASA, by uratować załogę Apollo 13, gdy doszło do eksplozji zbiornika z tlenem.
Wczoraj, 6 kwietnia 2026, dokładnie o godzinie 19.56 CEST, czworo astronautów misji Artemis II znalazło się 406 771 km od naszej planety, bijąc tym samym ustanowiony 56 lat temu rekord Apollo 13. Załoga Jima Lovella znalazła się 400 171 km od Ziemi. Przypomnijmy, że średnia odległość między Księżycem a Ziemią wynosi 384 400 km.
W hołdzie Carroll Wiseman
Moment, w którym astronauci pobili ten rekord był przepełniony emocjami. – Rozpoczynaliśmy tę podróż jako jedna rodzina astronautów. Ale po drodze straciliśmy kogoś bardzo bliskiego. Nazywała się Carroll: była żoną Reida, matką Katie i Ellie – powiedział do centrum kontroli lotu specjalista misji Artemis II i jedyny Kanadyjczyk na pokładzie, Jeremy Hansen.
Hansen odnosił się do żony dowódcy misji, Reida Wisemana, która zmarła na raka w 2020 roku. Członkowie załogi wspólnie poprosili o nazwanie jednego z kraterów, które zidentyfikowali na Księżycu, jej imieniem.

Krater ten znajduje się na północny zachód od krateru Glushko, na tej samej szerokości geograficznej co krater Ohm. Hansen nazwał go „jasnym punktem” na widocznej z Ziemi stronie Księżyca. Członkowie misji zdecydowali się także nazwać inny krater imieniem swojego statku kosmicznego Orion – „Integrity”. Odpowiedź NASA była krótka: „Integrity i krater Carroll – odbieramy wyraźnie.”
Z naukowego punktu widzenia ważnym momentem wczorajszego przelotu było coś zupełnie innego, a konkretnie możliwość zmapowania niewidocznej strony Księżyca. Przypomnijmy, że widzimy tylko jedną stronę Księżyca, ponieważ jego obrót jest zsynchronizowany z ruchem wokół Ziemi.
Obserwacje niewidocznej strony Księżyca
Przez około sześć godzin astronauci Reid Wiseman, Victor Glover, Christina Koch oraz Jeremy Hansen szczegółowo opisywali kontroli lotu wszystko, co widzą, gdy ich statek kosmiczny przelatywał nad niewidoczną stroną Księżyca. Kampania obserwacyjna była transmitowana online. W trakcie tej części lotu naukowcy byli obecni w nowo utworzonym pomieszczeniu zwanym Science Evaluation Room, znajdującym się obok centrum kontroli misji. Tam mogą na bieżąco analizować przekazywane informacje oraz doradzać i kierować obserwacjami.
Choć Księżyc został dokładnie zmapowany przez satelity, naukowcy wciąż mają wiele pytań dotyczących jego historii. Obserwacje astronautów mogą na nie odpowiedzieć, ponieważ ludzkie oko dostrzega subtelne różnice w kolorze i jasności niewychwytywalne przez kamery. W tych różnicach mogą kryć się odpowiedzi – a także nowe pytania – dotyczące ewolucji Księżyca.
Podczas przelotu załoga przez około 40 minut nie miała łączności z centrum kontroli lotu, ponieważ Księżyc blokował sygnał radiowy. W tym czasie „Integrity” znalazł się najbliżej jego powierzchni – w odległości około 6545 km.
Kosmiczne zaćmienie Słońca
Pod koniec przelotu astronauci obserwowali także zaćmienie Słońca z kosmosu. Nawet z niewielkiej kamery na panelach słonecznych statku było ono spektakularnym i nieco niesamowitym widokiem dla obserwatorów na Ziemi. Na pokładzie efekt był jeszcze bardziej niezwykły – światło Ziemi oświetlało część nocnej strony Księżyca podczas zaćmienia. – Nie mam słów, by opisać to, co teraz widzimy za oknem – skomentował Wiseman.
Podczas 53-minutowego zaćmienia załoga wypatrywała także pyłu unoszącego się nad powierzchnią Księżyca, podświetlonego przez wschodzącą Ziemię. Astronauci zgłosili również naukowcom, że zauważyli co najmniej cztery błyski – prawdopodobnie uderzenia meteorytów w ciemną powierzchnię Księżyca. Informacje te wzbudziły entuzjazm zgromadzonych naukowców.
Zachować pokorę
Administrator NASA, Jared Isaacman, poprosił załogę, aby opisała swoją podróż jednym słowem, na co Christina Koch odpowiedziała: „pokora”. – Nigdy nie bylibyśmy tutaj, gdyby nie tak wielu ludzi, którzy byli przed nami – począwszy od Neila Armstronga, Katherine Johnson, przywódców ruchu praw obywatelskich i wszystkich, którzy pracowali nad tym statkiem kosmicznym – podkreśliła.
Artemis II leci już w kierunku Ziemi. W nocy z piątku na sobotę ma odbyć się najbardziej niebezpieczny moment misji, czyli wejście w ziemską atmosferę. Przypomnijmy, że statek Orion, którym podróżują astronauci, podczas dziewiczego lotu miał pewne problemy z osłoną ablacyjną. Trzymajmy kciuki, by tym razem zadziałała idealnie.
Nasza autorka
Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka
Dziennikarka i redaktorka zajmująca się tematyką popularnonaukową. Pisze przede wszystkim o eksploracji kosmosu, astronomii i historii. Związana z Centrum Badań Kosmicznych PAN oraz magazynami portali Gazeta.pl i Wp.pl. Ambasadorka Śląskiego Festiwalu Nauki. Współautorka książek „Człowiek istota kosmiczna”, „Kosmiczne wyzwania” i „Odważ się robić wielkie rzeczy”.

