Kula ognia nad Europą. Niezwykle jasny meteoryt przeleciał nad kilkoma krajami i wpadł do domu w Niemczech
8 marca 2026 roku mieszkańcy Koblencji i regionu Nadrenii-Palatynatu przeżyli chwile grozy. Jasny bolid najpierw rozświetlił niebo nad całą Europą Zachodnią, po czy ogromną siłą przebił dach i wpadł do domu. Doniesienia o obserwacji lecącego meteorytu spływały z wielu krajów.

W niedzielę 8 marca 2026 roku, tuż przed godziną 19:00, mieszkańcy Koblencji oraz świadkowie z całej Europy Zachodniej stali się uczestnikami niezwykłego widowiska na niebie. Nad Niemcami, Belgią, Holandią, Luksemburgiem, Francją i Szwajcarią przeleciał bardzo jasny bolid – meteoryt, którego jasność osiągnęła według raportów nawet -13 magnitudo, czyli poziom porównywalny z blaskiem Księżyca w pełni.
Nagły błysk i rozświetlona smuga były widoczne na niebie przez kilkanaście sekund, wywołując natychmiastowe poruszenie nawet wśród przypadkowych obserwatorów. Setki osób zgłaszały do służb alarmowych huk oraz drżenie szyb w oknach. W sieciach społecznościowych pojawiły się nagrania i relacje ludzi, opisujących „kulę ognia” nad zachodnią częścią Europy.
Meteoryt przebił dach domu w Koblencji
Finał kosmicznego spektaklu rozegrał się w dzielnicy Güls w Koblencji. Fragment meteorytu z ogromną siłą uderzył w dach budynku mieszkalnego, przebił go pozostawiając dziurę wielkości piłki nożnej i.. wpadł do sypialni. Policja w Koblencji przekazała, że na szczęście nikt z domowników nie przebywał w tym pokoju podczas uderzenia i nikt nie odniósł obrażeń.
Relacje o obserwacji bolidu płynęły także z innych regionów Niemiec, m.in. Eifel i Hunsrück. Było go nie tylko widać, ale i doskonale słychać huk, przypominający eksplozję.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Czym naprawdę był tajemniczy obiekt?
Nadzwyczajne zjawisko błyskawicznie stało się tematem numer jeden wśród astronomów i ekspertów. Tylko do portalu American Meteor Society wpłynęło ponad 2300 zgłoszeń obserwacji. Równocześnie Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) analizuje zebrane dane oraz materiały wideo i zdjęcia dostarczone przez świadków. Nicki Feierstein ze stowarzyszenia astrnomicznego w Luksemburgu wyjaśnił, że tak intensywne rozbłyski są efektem wejścia w atmosferę relatywnie dużych meteoroidów, które w wyniku ogromnego tarcia rozpadają się w atmosferze, generując głośne wybuchy.
Niektórzy specjaliści z Heidelbergu zwracali uwagę, że pomarańczowa barwa światła mogła świadczyć o pochodzeniu obiektu z kosmicznych śmieci. Jednak większość astronomów i służb twierdzi, że był to meteoryt pochodzenia naturalnego. Jego prędkość w atmosferze oceniana jest na 60 000 do 70 000 km/godz.
Lawina zgłoszeń w Niemczech
Od samego początku wydarzenie wzbudziło ogromne emocje wśród mieszkańców Niemiec, gdzie przelot był najlepiej widzialny. Służby w Koblencji oraz Krajowy Urząd ds. Ochrony Przeciwpożarowej i Katastrof informowały o lawinie połączeń alarmowych.
Świadkowie z Nadrenii-Palatynatu, Saary i Nadrenii Północnej-Westfalii pytali, czy to była katastrofa samolotu, uderzenie rakiety czy może groźny obiekt z kosmosu. Policja szybko wykluczyła możliwość katastrofy lotniczej – potwierdzono, że obiekt nie był częścią żadnej rakiety ani śmieci kosmicznych monitorowanych przez lotnictwo. W innych regionach, jak Stade w Dolnej Saksonii, straż pożarna prowadziła zakrojone na szeroką skalę poszukiwania fragmentów meteorytu.
Historyczny meteoryt z Koblencji
Eksperci podkreślają, że choć na świecie podobne zjawiska zdarzają się sporadycznie, w Niemczech są prawdziwą rzadkością. Ostatnio fragment meteorytu odnaleziono w Elmshorn w 2023 roku, ale obecne wydarzenie zapisało się w pamięci ze względu na zasięg zjawiska, liczbę świadków i bezpośrednie skutki materialne. Z kolei w styczniu 2024 roku meteoryty pochodzące z niewielkiej asteroidy spadły w okolicach Berlina.
Źródła: Z Głową w Gwiazdach, Heise.de, RTL Today, American Meteor Society
Nasza autorka
Magdalena Rudzka
Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.

