Znaleźli „czeskie Stonehenge”. Potężna budowla wyznaczała cykle Słońca na długo przed słynnym kręgiem
Zanim na brytyjskiej równinie Salisbury stanęły słynne megality Stonehenge, prehistoryczne społeczności Europy Środkowej wznosiły własne, monumentalne obserwatoria. Czescy archeolodzy odkopali właśnie gigantyczną budowlę rytualną, która precyzyjnie śledziła ruchy Słońca i Księżyca.

Stonehenge to niewątpliwie najbardziej znany prehistoryczny kalendarz świata, ale wcale nie najstarszy. Pierwsi rolnicy żyjący w epoce neolitu na terenach dzisiejszej Europy Środkowej budowali ogromne, koliste konstrukcje ziemno-drewniane, zwane w archeologii rondelami. Choć nie używano do nich wielotonowych głazów, ich precyzja astronomiczna do dziś budzi podziw naukowców.
Co ciekawe, ten architektoniczny fenomen był obecny również na polskich ziemiach (imponujący, 110-metrowy rondel odkryto m.in. w Nowym Objezierzu na Pomorzu Zachodnim). Najnowsze odkrycie z miejscowości Chleby w Czechach Środkowych przebija jednak wiele dotychczasowych znalezisk swoją skalą i udowadnia, z jak zaawansowaną inżynierią mamy do czynienia. Czeska konstrukcja liczy sobie ok. 6500 lat – jest więc o pełne tysiąclecie starsza od Stonehenge.
Kalendarz wpisany w krajobraz i kult byka
Średnica rowu otaczającego czeskie sanktuarium wynosiła imponujące 230 metrów, a jego głębokość sięgała 2,5 metra. Naukowcy z Uniwersytetu Zachodnioczeskiego ustalili, że wewnątrz znajdowały się potężne, drewniane palisady. Największą sensację wzbudziło jednak rozmieszczenie aż dwunastu wejść prowadzących do środka konstrukcji.
Badacze wykazali, że ich układ był precyzyjnie matematyczny. Bramy tworzyły skomplikowany system obserwacyjny, pozwalając śledzić wschody Słońca podczas przesilenia letniego (najdłuższego dnia w roku) oraz jego zachody w czasie przesilenia zimowego. Co więcej, architektura budowli uwzględniała także niezwykle długi, trwający 18,6 roku cykl księżycowy, wskazując skrajne położenie Srebrnego Globu na horyzoncie.

Czy właściwie były te gigantyczne obiekty?
Archeolodzy są zgodni, że stanowiły one absolutne centrum ówczesnego świata i pełniły wiele ról jednocześnie. Były wielozadaniowymi miasteczkami, które służyły za precyzyjne kalendarze rolnicze (dyktujące czas siewu i zbiorów), miejsca handlu, a także świątynie. To właśnie w nich żyjące na co dzień w rozproszeniu rolnicze społeczności gromadziły się, by integrować się i odprawiać ważne rytuały.
Skąd fascynacja wschodem i zachodem?
Dla pierwszych europejskich rolników zjawiska te bezpośrednio wiązały się z przetrwaniem. – Związek wschodu Słońca z letnim przesileniem symbolizował początek [zarówno prac, jak i metaforycznie: życia – przyp. red.], podczas gdy zachód i zimowe przesilenie oznaczały ich koniec – tłumaczy w swoim oświadczeniu kierujący badaniami prof. Petr Krištuf. Badacze znaleźli w fosach liczne kości zwierząt, co sugeruje, że wejścia do sanktuarium dekorowano czaszkami i rogami byków – potężnymi, neolitycznymi symbolami siły i płodności.
Upadek świętego miejsca
Monumentalne obserwatoria nie przetrwały jednak próby czasu. Z biegiem stuleci budowla w Chlebach całkowicie straciła swoje pierwotne, kalendarzowe znaczenie. Wykopaliska ujawniły, że w epoce brązu (ok. 2300–1600 r. p.n.e.) teren ten stał się prestiżowym cmentarzyskiem – odkryto tam pochówki 18 osób należących do tzw. kultury unietyckiej. Ostateczny kres dawnej magii przyniosła epoka żelaza, kiedy to zasypano fosy, a na miejscu dawnego sanktuarium wybudowano zwykłą osadę.
Choć drewniane palisady dawno uległy rozkładowi, prehistoryczna ziemia wciąż przechowuje tajemnice. Archeolodzy planują teraz szczegółową analizę chemiczną gleby, by odczytać niewidoczne gołym okiem ślady izotopowe. Pozwoli to dowiedzieć się, jak dokładnie nasi przodkowie wykorzystywali to niesamowite miejsce i jakie jeszcze rytuały odprawiali w cieniu „czeskiego Stonehenge”.
Źródła: info.zcu.cz, Live Science
Szukasz więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

