Reklama

Współczesne Walentynki kojarzą się z kwiatami, czekoladkami i biżuterią, ale kiedyś kochankowie wymieniali się włosami, by symbolizować swoją nieśmiertelną miłość i głębokie przywiązanie. Jednym z najlepiej z udokumentowanych przypadków kolekcjonowania pukli jest historia Irlandczyka Roberta Jamesa Tennenta, który zgromadził całą kolekcję – także z dedykacjami.

Wymiana włosów między kochankami

Oddanie części ciała, która przetrwa dziesięciolecia – nawet po śmierci darczyńcy – traktowano niegdyś jako wspaniały, intymny prezent. Praktyka wymiany włosów była szczególnie powszechna w Irlandii i Wielkiej Brytanii, ale również w innych krajach Europy. Pukle włosów przekazywano podczas narzeczeństwa, zaręczyn, dłuższej rozłąki lub w sytuacjach wymagających potwierdzenia uczuć.

Ten zwyczaj był popularny także w Polsce. Według badań Uniwersytetu Łódzkiego, kobiety często wręczały pukle swoim wybrankom, które następnie bywały przechowywane w specjalnych kopertach, wplatane w pierścionki czy medaliony albo nawet wszywane w ubrania, by nosić je blisko serca. Mężczyźni niejednokrotnie prosili o pukiel włosów w listach miłosnych, czyniąc z tego rytuału element budowania bliskości pomimo dystansu.

Dlaczego właśnie włosy?

Włosy od zawsze symbolizowały kobiecość, zdrowie i młodość. W XIX wieku były także oznaką statusu społecznego – długie, zadbane włosy świadczyły o dobrej kondycji, wysokim pochodzeniu i starannej pielęgnacji. Decydowała także praktyczność – włosy potrafią przetrwać w nienaruszonym stanie przez dziesiątki lat, więc stały się symbolem nieśmiertelnej miłości.

Miłosny zbiór Roberta Tennenta – co mówi o uczuciach w XIX wieku?

Zachowana w irlandzkich archiwach kolekcja Tennenta – przedstawiciela klasy średniej, który dorastał w XIX-wiecznym Belfaście – dostarcza wiele informacji na temat miłości w czasach wiktoriańskich. Ręcznie podpisane koperty pozwoliły badaczom zidentyfikować aż 10 kobiet, które pozostawiły mu część siebie.

Wśród nich była Eliza McCracken – przyszła żona Roberta – której pukiel brązowych włosów do dziś zachowuje ślad intymnych relacji tej pary. Jednak niektóre daty otrzymywania „prezentów” się pokrywają – współcześni badacze uznają archiwum Tennenta za swoiste trofeum jego młodzieńczych, równoległych miłosnych podbojów. Stan niektórych włosów wskazuje, że były one często dotykane, co świadczy o silnym emocjonalnym przywiązaniu do tych osobistych pamiątek.

Dlaczego dzisiaj już nie wymieniamy się włosami?

Każdy język ewoluuje – także język miłości. Kiedyś tradycja ta była nie tylko romantycznym gestem, ale także społecznie akceptowalnym sposobem na wyrażenie uczuć. Odmowa przyjęcia takiego daru mogła oznaczać zerwania relacji, a zwrot prezentu – definitywny koniec związku. Chociaż dzisiaj kolekcja Roberta Tennenta szokuje – w XXI wieku trzymanie archiwum włosów swoich poprzednich partnerek było co najmniej dziwne, jeśli nie niepokojące – to pokazuje, jak intymne, a zarazem publiczne potrafiły być dawne rytuały miłosne.

Zastanawiałem się, do czego w „naszym” świecie można by porównać to zachowanie. Ekwiwalentem wydają się być wspólne zdjęcia na platformach społecznościowych, na przykład na Instagramie. One także są publiczne, opatrzone datami i niekiedy dedykacjami. Zdarzają się osoby, które „kolekcjonują” takie fotografie, czyniąc z nich swojego rodzaju „archiwum” swoich partnerów czy partnerek. Czy więc jesteśmy tak różni od ludzi epoki wiktoriańskiej?

Źródła: The Conversation, Victoria and Albert Museum, Uniwersytet Łódzki

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Reklama
Reklama
Reklama