Reklama

Spis treści:

  1. Złote serce Asgardu
  2. Konstrukcja z oręża
  3. Mieszkańcy Valhalli
  4. Rutyna w krainie bogów i bohaterów

Współczesna kultura – od oper Wagnera, po komiksowe uniwersa i gry wideo – zredukowała obraz Valhalli do „wikińskiego raju”, pełnego piwa i romantycznej walki. Należy jednak podkreślić, że rzeczywista, czyli zgodna z pierwotnym mitem, natura tego miejsca jest znacznie bardziej złożona i mroczniejsza, niż mogłoby się wydawać. Bez współczesnych naleciałości dom poległych wojowników jawi się jako gigantyczne koszary, twierdza ostatecznej obrony i polityczne centrum, w którym Odyn gromadzi zasoby na dzień sądu.

Złote serce Asgardu

Według przekazów zawartych w mitologii nordyckiej, Valhalla nie unosi się w próżni. Źródła precyzyjnie osadzają ją w geografii Asgardu, świata bogów Aesirów. „Grímnismál”, pieśń w której Odyn wyjawia tajniki kosmosu, wskazuje, że Valhalla znajduje się w krainie zwanej Glaðsheimr. Pod tą nazwą kryje się piąta z wymienianych w poemacie niebiańskich siedzib, opisywana jako „rozciągająca się szeroko” i „jaśniejąca złotem”.

Snorri Sturluson w „Gylfaginning” dopowiada, że Glaðsheimr to nie tylko parcela pod Valhallę. Kraina ta jest miejscem zgromadzeń rady bogów, zawierającym trzynaście wysokich tronów dla Aesirów – męskich bóstw. Oznacza to, że koszary armii Odyna nie zostały zepchnięte na peryferia Asgardu, a stanowią jego administracyjne i reprezentacyjne centrum. Siedziba Wszechojca sąsiaduje z Vingólf, salą zgromadzeń bogiń. Sugeruje to, że wojna, która w nordyckiej mitologii jest męską domeną, i sacrum są w tym świecie nierozerwalnie splecione.

Konstrukcja z oręża

Valhalla nie jest kamienną twierdzą czy drewnianą chatą. Bardziej przypomina ogromny pomnik wojny. Zgodnie z opisami zawartymi w „Grímnismál” i powtórzonymi w „Eddzie prozaicznej”, każdy element konstrukcyjny budynku pełni funkcję symboliczną i praktyczną.

Dach ze złotych tarcz

Budynek nie jest kryty strzechą czy gontem. Jego połać dachowa składa się z tysięcy złotych tarcz, ułożonych jedna na drugiej, niczym rybia łuska. Każda z nich lśni w słońcu Asgardu, a to sprawia, że dach mieni się blaskiem widocznym z daleka.

Jest to obraz nawiązujący do formacji tzw. muru tarcz, podstawowej taktyki bojowej wikingów. Dach Valhalli jest więc niebiańską osłoną, chroniącą mieszkańców przed żywiołami, a jednocześnie stanowiącą ogromny magazyn uzbrojenia defensywnego, gotowego do pobrania w dniu Ragnarök.

Krokwie z włóczni

Belki podtrzymujące ciężką konstrukcję wykonane są z drzewców włóczni. Broń poświęcona Odynowi stanowi szkielet konstrukcji. To sugestywne przypomnienie, że cała struktura „nieba” opiera się na agresji i sile ataku. Bez włóczni, czyli ataku, dach – obrona – zawaliłby się w jednej chwili.

Ławy z pancerzy

Wewnątrz hali znajdują się długie stoły biesiadne, otoczone ławami. Nie są one jednak wyściełane futrami czy tkaninami, a kolczugami i pancerzami. Wojownicy siedzą na zbrojach, jedzą na zbrojach i prawdopodobnie śpią na zbrojach. To całkowicie zaciera granicę między stanem spoczynku a gotowością bojową. W Valhalli nie ma cywilów – nawet meble są zmilitaryzowane.

Złota flora przedproża

Zanim wejdzie się do samej hali, należy przejść przez jej przedpole. Tam, tuż przed głównymi drzwiami, rośnie Glasir – gaj lub pojedyncze drzewo, porośnięte złotymi liśćmi.

W „Skáldskaparmál” drzewo to jest opisane jako najpiękniejsze wśród bogów i ludzi. W poezji skaldów określenie „liście Glasira” stało się powszechną metaforą złota.

Fosa twierdzy Odyna

Pierwszą linią obrony jest rzeka Thund. Otacza ona teren Valhalli, oddzielając sacrum od profanum. Dla zastępów poległych, to niezwykle trudna do pokonania bariera. Silny nurt i hałas wody stanowią swoisty sprawdzian determinacji dusz, które chcą przekroczyć próg Valhalli.

Mieszkańcy Valhalli

Należy podkreślić, że ta mityczna kraina nie jest otwartym niebem dla każdego wikinga. Dostęp do Valhalli jest ściśle kontrolowany. Wstąpić tam mogą wyłącznie ci, którzy na polu bitwy zginęli gwałtowną śmiercią, a ich ciała stały się łupem dla wilków i kruków.

Valhalla
Valhalla ryc. Karl Ludwig Prinz (1875–1944), Wikimedia Commons, public domain

Jednym z najniezwyklejszych aspektów koszarów Odyna jest ich ogromna pojemność. „Grímnismál” wymienia 540 drzwi i 800 wojowników, którzy ramię w ramię mogą wyjść przez każde z nich. Proste działanie wskazuje zatem na 432 tys. wojowników. Należy jednak podkreślić, że kryje się tu pewien haczyk.

Badacze zwracają uwagę, że równolegle z dziesiętnym, Germanie posługiwali się systemem dwunastkowym. W efekcie funkcjonowały dwa pojęcia: mała setka, czyli nasze współczesne 100, i wielka setka, oznaczająca liczbę 120. W języku staronordyckim słowo „hundrað” domyślnie oznaczało 120.

Przyjmując, że liczba 800 w poemacie odnosi się do ośmiu wielkich setek, a 500 w liczbie wielkich drzwi to pięć długich setek, należy założyć, że całkowita liczebność armii Wszechojca to 614 400 wojowników.

Einherjerowie

Mieszkańcami Valhalli są Einherjerowie, czyli „ci, którzy walczą sami”. Są to dusze ludzi, którzy zginęli w walce. Trzeba jednak wspomnieć, że nie każdy poległy wojownik mógł trafić do armii Odyna.

Według „Grímnismál”, Wszechojciec dzieli się poległymi po połowie z boginią Freyją, która ma prawo pierwszego wyboru i zabiera swoją połowę do krainy Fólkvangr, do hali Sessrúmnir. Jako że najwyższy z nordyckich bogów potrzebuje skutecznej armii na Ragnarök, preferuje tych, którzy wykazali się „wirtuozerią” w uśmiercaniu wrogów. Ci, którzy umarli ze starości lub w następstwie choroby, trafiają do mrocznego Helheimu.

Wbrew powszechnemu przekonaniu, Einherjerowie nie przebywają w Valhalli w ramach nagrody. Kraina Odyna to obóz szkoleniowy, gdzie nagroda, czyli uczta, jest tylko paliwem do dalszego treningu. Wojownicy mają pracować, w dodatku ciężko. Ich losem jest zginąć ponownie, tym razem ostatecznie, u boku boga, który również zginie.

Walkirie

„Pozyskiwaniem zasobów ludzkich” dla Odyna zajmują się Walkirie. Są to żeńskie duchy, całkowicie podległe najwyższemu. Ich rola jest dwojaka.

537f5a61b53fba6198cea2e5154826beff66edb9-3d71291
Nordyccy bogowie Odyn, Thor i Frejr na gobelinie ze Skog / fot. Bokförlaget Forum, Wikimedia Commons, public domain

Na polu bitwy Walkirie są wykonawczyniami woli Odyna. To właśnie one „tkają” los bitwy decydując, kogo dosięgnie włócznia, a kto przeżyje. W Valhalli, już po przetransportowaniu dusz, rola Walkirii ulega zmianie. Stają się strażniczkami domowego ogniska i posługaczkami. Serwują miód Einherjerom, dbając o to, by rogi nigdy nie były puste.

Rutyna w krainie bogów i bohaterów

Każdy dzień w Valhalli jest brutalny, a w dodatku – cykliczny. Życie toczy się tam w formie wiecznej pętli, która trwa od momentu śmierci wojownika, aż do Ragnaröku.

Trening

O świcie wojownicy wychodzą na wielki dziedziniec lub równinę wewnątrz murów. Tam rozpoczyna się walka. Nie są to jednak ćwiczenia z drewnianą bronią. Wikingowie staczają krwawą bitwę na śmierć i życie. Rąbią się toporami, przebijają włóczniami, odcinają kończyny. Trup ściele się gęsto. Jest to konieczne, by utrzymać najwyższą formę bojową i przyzwyczaić psychikę do ciągłego zabijania.

Gdy nadchodzi pora posiłku, następuje cud. Rany zasklepiają się, odcięte głowy wracają na karki, a polegli wstają z martwych. Wszyscy, teraz w pełni zdrowi i pogodzeni, wracają do hali jako najlepsi przyjaciele, by wspólnie ucztować.

Wieczorna uczta

Głód po całym dniu rzezi jest gigantyczny. Zaspokajany jest przez dwa cudowne źródła pożywienia. Podstawowym jest dzik Sæhrímnir – odnawialne zwierzę ofiarne. Każdego dnia, kucharz bogów – Andhrímnir – zabija Sæhrímnira i gotuje go w gigantycznym kotle. Co najważniejsze, po zjedzeniu kości są zbierane, a dzik odradza się nocą, by rano znów być gotowym na rzeź.

Drugim pokarmem, a właściwie – napojem, jest miód kozy Heiðrún. Zwierzę to żywi się liśćmi i korą z drzewa Læraðr, a zamiast mleka daje jasny miód pitny.

Dieta Odyna

Warto wspomnieć, że w przeciwieństwie do Einherjerów, Odyn nie pożywia się dziczyzną. Najwyższy z bogów oddaje swoje porcje mięsa dwóm wilkom leżącym u jego stóp. Sam pije tylko wino.

Źródło: National Geographic Polska

Nasz autor

Artur Białek

Dziennikarz i redaktor. Wcześniej związany z redakcjami regionalnymi, technologicznymi i motoryzacyjnymi. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o historii, kosmosie i przyrodzie, ale nie boi się żadnego tematu. Uwielbia podróżować, zwłaszcza rowerem na dystansach ultra. Zamiast wygodnego łóżka w hotelu, wybiera tarp i hamak. Prywatnie miłośnik literatury.
Reklama
Reklama
Reklama