Reklama

W połowie XIV wieku Europa zmagała się z najstraszniejszą katastrofą w swojej historii. „Czarna śmierć”, wywołana przez bakterię Yersinia pestis (tzw. pałeczkę dżumy), zabiła od 30 do 50% populacji kontynentu. W niemieckim Erfurcie zaraza uderzyła latem 1350 roku. Kroniki podają, że w ciągu kilku miesięcy zmarło tyle osób, iż zabrakło miejsca na miejskich cmentarzach. Władze musiały szybko zareagować w kwestii pochówków.

Zdecydowano o wykopaniu jedenastu gigantycznych rowów poza murami miasta, w pobliżu wsi Neuses. Do niedawno nie było jasne, gdzie to miejsce się znajdowało. Teraz naukowcy wskazali lokalizację jednego z dołów, nie prowadząc nawet wykopalisk.

Naukowcy wszystkich specjalności, łączcie się!

Interdyscyplinarny zespół badaczy, w którego składzie znaleźli się archeolodzy, geografowie, historycy oraz specjaliści od nauk o środowisku, ogłosił właśnie odkrycie lokalizacji jednego z rowów, w którym złożono zmarłych na dżumę. Pracami kierował geograf z Uniwersytetu w Lipsku dr Michael Hein. Wnioski opublikowano na łamach „PLOS One”.

Nowe technologie i kwerenda zamiast tradycyjnej łopaty

Lokalizację mogiły wytypowano dzięki połączeniu szczegółowej analizy źródeł historycznych z nowoczesnymi badaniami geofizycznymi. Badacze wykorzystali średniowieczne kroniki oraz mapy z lat 20. XX wieku, które zintegrowano w systemach GIS (system informacji geograficznych), aby zawęzić obszar poszukiwań do okolic dawnej wsi Neuses.

Zamiast archeologii satelitarnej, do precyzyjnego namierzenia mogił pod powierzchnią pola użyto tomografii elektrooporowej (ERT) oraz wierceń rdzeniowych. Zastosowanie tych metod pozwoliło na odkrycie masowego grobu bez konieczności prowadzenia od razu pełnoskalowych wykopalisk. A to ważne, bo wykopaliska są niszczące – raz przebadanej warstwy nie da się odtworzyć. Dlatego – zgodnie z obecną doktryną konserwatorską – powinno się je prowadzić w ostateczności.

Mogiła przemówiła

Co wiemy o gigantycznej mogile? Z analiz badaczy wynika, że w planie miała 9 na 15 metrów i sięga ponad 3,5 metra w głąb ziemi. Wiercenia potwierdziły, że wewnątrz znajdują się ludzkie szczątki, w tym fragmenty czaszek i kości kończyn. Są one przemieszane z ziemią, co sugeruje pośpieszne zasypywanie dołu.

Z analizy radiowęglowej fragmentów kości wynika, że pochodzą z XIV wieku. Wynik ten idealnie pokrywa się z czasem trwania wielkiej epidemii „czarnej śmierci” w Europie. Mimo uzyskania tak licznych dowodów na to, że faktycznie udało się namierzyć średniowieczną mogiłę, badacze nadal planują przeprowadzić wykopaliska.

– Nasze wyniki zdecydowanie sugerują, że zlokalizowaliśmy jeden z masowych grobów, na którym pochowano osoby chore na dżumę opisane w kronikach erfurckich. Ostateczne potwierdzenie będzie jednak możliwe dopiero po zaplanowanych wykopaliskach archeologicznych – stwierdził dr Michael Hein.

Genetyka prawdę nam powie?

Jednym z powodów prowadzenia wykopalisk jest chęć pozyskania materiału genetycznego z kości i ich zaawansowane badania antropologiczne. Materiał ten umożliwi specjalistom z Instytutu Maxa Plancka w Lipsku przeprowadzenie analiz DNA w kierunku zbadania ewolucji wywołującej dżumę bakterii Yersinia pestis. Badania te mają pomóc w zrozumieniu przyczyn wyjątkowo wysokiej śmiertelności podczas epidemii oraz sposobów, w jakie ówczesne społeczeństwa radziły sobie z kryzysem.

Źródło: PLOS One

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. dwa przewodniki turystyczne po Egipcie, a ostatnio – popularnonaukową książkę „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” o największej egipskiej piramidzie. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.
Reklama
Reklama
Reklama