Reklama

Historia ludów północy, w tym wikingów, kojarzy się nam głównie z ich śmiałymi wyprawami łupieżczymi. Skandynawowie byli jednak przede wszystkim bardzo zaradnymi osadnikami, którzy zajmowali trudno dostępne terytoria.

Jedna z takich opowieści dotyczy Grenlandii, gdzie ludzie dotarli już w połowie III tysiąclecia p.n.e. Ówczesne społeczności określamy mianem paleo-Inuitów. Osadnicy nordyccy trafili tam między X a XV wiekiem naszej ery.

Każda z tych kultur pozostawiła po sobie śmietniska zawierające kości zwierząt, odchody, muszle i inne odpady domowe. Naukowcy właśnie się w nie zagłębili. Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie naukowym „Frontiers in Microbiology”.

Archeologiczna bomba biologiczna?

Obecnie temperatury w Arktyce rosną trzy do czterech razy szybciej niż średnia światowa, co prowadzi do destabilizacji wiecznej zmarzliny. Skute lodem dawne osady powoli topią się i są narażone na działanie czynników zewnętrznych, erozję i wypłukiwanie materiału do rzek oraz mórz.

Budzi to obawy o możliwość uwolnienia niebezpiecznych patogenów. Zarodniki wąglika uwolnione z rozmarzającej wiecznej zmarzliny na Syberii w 2016 roku spowodowały śmierć około 2 tysięcy reniferów i być może jednej osoby. Wydaje się więc, że zagrożenie jest prawdopodobne.

Jak tropić niewidzialne zagrożenie?

Aby ocenić ryzyko, zespół naukowców wykorzystał metagenomikę do porównania mikrobów z 78 próbek pobranych ze śmietnisk z różnych okresów z 143 próbkami okolicznej gleby. W celu pozyskania materiału ze stanowisk archeologicznych wykorzystywano również świdry.

Badania objęły lokalizacje w zachodniej i południowej Grenlandii, takie jak Qajaa czy Nuuk. Dzięki analizie DNA badacze mogli zidentyfikować sygnatury bakterii, nawet jeśli same mikroorganizmy były już martwe.

Śmietniki wiecznie żywe?

Badania wykazały, że śmietniska posiadają unikalną sygnaturę mikrobiologiczną, wyraźnie różniącą się od otaczającej gleby. Są one bogate w bakterie związane z człowiekiem i zwierzętami, w tym oportunistyczne patogeny, takie jak Clostridium perfringens czy Paeniclostridium sordellii. Tego typu mikroorganizmy są w stanie zagrozić osobie o obniżonej odporności.

W niektórych warstwach z czasów wczesnokolonialnych związanych z rozkładaniem się skór fok bakterie te stanowiły nawet połowę wykrytych patogenów.

Geny oporności i granice rozprzestrzeniania

Naukowcy wykryli również obecność genów oporności na antybiotyki (ARG), reprezentujących 17 klas, głównie β-laktamy i tetracykliny. Co ciekawe, ARG były powszechne, co sugeruje ich naturalne, środowiskowe pochodzenie.

Jednocześnie analiza erodującego śmietniska w Sermermiut wykazała, że DNA bakterii ze śmietnisk szybko rozpływało się po trafieniu do morza. Oznacza to ograniczoną zdolność tych mikrobów do dalekosiężnego rozprzestrzeniania się w nowym środowisku.

„Warto jednak zaznaczyć, że nasze odkrycie to ślady przetrwałego DNA w ziemi, a nie dowód na istnienie nienaruszonego starożytnego mikrobiomu czy żywych, aktywnych mikroorganizmów” – podkreślają eksperci.

Czy mamy się czego bać?

Podsumowując, możemy stwierdzić, że choć starożytne śmietniska wikingów są lokalnymi „gorącymi punktami” występowania specyficznych mikrobów i potencjalnych patogenów, badacze nie wykryli ani żywych, ani bardzo niebezpiecznych szczepów. „Na szczęście nie zidentyfikowaliśmy żadnych szczepów chorobotwórczych o wysokim stopniu ryzyka” – czytamy w artykule.

Rozprzestrzenianie się tych bakterii do otoczenia wydaje się obecnie mieć ograniczony zakres. Jednak w ocenie naukowców postępujące ocieplenie i wzrost aktywności ludzkiej w regionie wymagają dalszego monitoringu, by skutecznie zapobiegać ewentualnym przyszłym zagrożeniom.

Źródło: Frontiers in Microbiology

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...