Reklama

Choć określenie „narzędzie nieziemskiego pochodzenia” brzmi dość sensacyjnie, prawda jest taka, że już w starożytności w metalurgii cenione było tzw. żelazo meteorytowe. Jednym z najsłynniejszych przykładów wykorzystania tego metalu jest sztylet Tutanchamona. To broń należąca do egipskiego faraona, którą odnaleziono w 1925 roku w jego grobowcu. Ostrze wykonano właśnie z fragmentu meteorytu, co potwierdziły badania składu. Zidentyfikowano w nim wysoką zawartość niklu i kobaltu.

Narzędzia wykonane z fragmentu meteorytu

Niedawne odkrycie rzuca nowe światło na wykorzystanie meteorytów przez prehistorycznych ludzi. W południowo-zachodnich Chinach, na stanowisku archeologicznym Sanxingdui, archeolodzy odnaleźli przedmiot przypominający siekierę, który sam w sobie nie różnił się od innych podobnych artefaktów. Badacze postanowili jednak zbadać jego skład chemiczny. To badanie wykazało, że było to narzędzie wyjątkowe.

Analiza przeprowadzona przez naukowców ujawniła bowiem, że artefakt nie został wykonany z typowego stopu brązu, lecz z żelaza o składzie charakterystycznym dla meteorytów. Wysoka zawartość niklu, a także obecność dość specyficznych pierwiastków pozwoliły jednoznacznie wykluczyć ziemskie pochodzenie surowca. Oznacza to, że twórcy narzędzia wykorzystali fragment meteorytu, który mógł zostać odnaleziony w okolicy i odpowiednio obrobiony.

Wyjątkowe odkrycie na starożytnym stanowisku

Odkrycie to jest szczególnie interesujące, ponieważ datowane jest na okres, w którym w Chinach dominowała jeszcze technologia obróbki brązu. Umiejętność obróbki żelaza pojawiła się tam znacznie później, dlatego wykorzystanie meteorytowego materiału wskazuje na bardziej nowoczesną wiedzę, technologię i pomysłowość dawnych rzemieślników. Żelazo meteorytowe nie wymagało bowiem procesu wytopu z rudy – było dostępne w postaci gotowego metalu, choć niezwykle rzadkiego i trudnego do pozyskania.

To nie oznacza, że sam proces obróbki takiego materiału był prosty. Żelazo meteorytowe jest twardsze niż wiele wczesnych stopów metali, a więc jego formowanie wymagało zaawansowanych technik kucia. Możliwe, że artefakt powstawał etapami, poprzez stopniowe nadawanie kształtu i wielokrotne podgrzewanie.

Istotne pozostaje również pytanie o funkcję samego narzędzia. Choć jego forma przypomina siekierę, niektórzy badacze sugerują, że artefakt mógł pełnić rolę symboliczną lub ceremonialną. Tym bardziej, że został odnaleziony w jamie grobowej. Rzadkość surowca oraz jego niezwykłe pochodzenie mogą wskazywać, że przedmiot ten miał szczególne znaczenie dla społeczności, która go stworzyła. W wielu kulturach meteoryty uznawano za „kamienie z nieba”, którym przypisywano boskie lub magiczne właściwości.

Artefakty z żelaza meteorytowego są niezwykle rzadkie

Autorzy pracy, która została opublikowana na łamach czasopisma „Archeological Research in Asia” podkreślają także, że chociaż artefakty z żelaza meteorytowego odkryto już w innych częściach świata, nadal są one niezwykle rzadkie. W Chinach do tej pory zidentyfikowano zaledwie około 13 takich obiektów, z których większość znajduje się w regionach północnych. Narzędzie z Sanxingdui wyróżnia się jednak przede wszystkim wielkością, a także wiekiem. – To czyni go kluczowym elementem zrozumienia regionalnych różnic w starożytnych praktykach metalurgicznych – podkreślili badacze.

Artefakt jest w delikatnym stanie i widać na nim znak czasu. Został przewieziony wraz z otaczającą go ziemią i do laboratorium w Muzeum Sanxingdui, gdzie obecnie jest konserwowany w specjalnych warunkach. Chińscy naukowcy liczą, że dalsze analizy pozwolą nie tylko określić dokładne pochodzenie meteorytu, ale także lepiej zrozumieć, jak wyjątkowy był to materiał w kontekście ówczesnych technologii metalurgicznych.

Co ciekawe, na stanowisku Sanxingdui w przeszłości archeolodzy odnaleźli już kilka tajemniczych znalezisk. To między innymi misternie zdobione maski z brązu czy enigmatyczne figurki i rzeźby.

Źródło: Archeological Research in Asia

Nasz autor

Jakub Rybski

Dziennikarz i reporter, miłośnik kina niezależnego, literatury, ramenu, motocykli i dobrego rocka. Wcześniej związany z telewizją TVN24, obecnie pracuje w RMF FM. W National-Geographic.pl pisze regularnie o historii, nauce i przyrodzie. Publikował m.in. w „Viva! Man” i National Geographic Traveler”.
Jakub Rybski
fot. Jakub Rybski
Reklama
Reklama
Reklama