Relacja ludzi z końmi jest dłuższa, niż sądzono. Te zwierzęta dojono już 5500 lat temu
Nowe badania, łączące archeologię, genetykę i ślady na kościach dawnych ludzi, pokazują, że konie były dosiadane, dojone i hodowane znacznie wcześniej, niż wskazuje sama analiza DNA. Wczesne próby oswajania podejmowano niezależnie w różnych regionach już około 3500–3000 lat p.n.e.

Przez lata naukowcy uznawali, że pełne udomowienie konia nastąpiło około 2200–2100 lat p.n.e., co wiązano z pojawieniem się konkretnych mutacji genetycznych, poprawiających wytrzymałość i łagodzących temperament tych zwierząt.
Nowe badania interdyscyplinarne, łączące genetykę, archeologię i antropologię fizyczną, sugerują jednak, że historia ta jest znacznie starsza i bardziej złożona. Swoje trzy grosze w tej kwestii dorzucili właśnie badacze związani z Uniwersytetem w Helsinkach. Wnioski opublikowali na łamach „Science Advances”.
Wczesne udomowienie konia
W interdyscyplinarnym badaniu naukowcy wykazali, że jazda konna, dojenie klaczy i zorganizowana hodowla rozpoczęły się już w IV tysiącleciu p.n.e., czyli setki lat wcześniej, niż dotąd sądzono.
Analizy DNA ujawniły istnienie trzech odrębnych populacji koni (nazwanych DOM1, DOM2 i DOM3), które występowały od zachodniej Syberii po Europę Środkową. Wczesne próby oswajania podejmowano niezależnie w różnych regionach już około 3500–3000 lat p.n.e.
Kluczowe stało się ustalenie roli linii DOM2, która wywodzi się ze stepów pontyjsko-kaspijskich. To ona stała się przodkiem wszystkich współczesnych koni. Już około 3500–3400 r. p.n.e. w populacji DOM2 zaczęła działać selekcja naturalna i sztuczna, wpływająca na cechy związane z lękiem i wytrzymałością grzbietu, co bezpośrednio wiąże się z jazdą konną. To sugeruje, że proces zmian w relacji człowiek-koń zaczął się w czwartym, a być może nawet piątym tysiącleciu p.n.e.
Geny nie mówią wszystkiego
Badacze kwestionują pogląd, że udomowienie definiują wyłącznie zmiany genetyczne widoczne po 2200 r. p.n.e. Inne dowody wskazują, że konie z różnych były dojone, dosiadane i hodowane znacznie wcześniej.
Oto cztery kluczowe dowody niegenetyczne, które potwierdzają, że ludzie udomowili i wykorzystywali konie (w tym do jazdy) znacznie wcześniej, niż sugerowałyby to same zmiany w DNA:
- „Syndrom jeźdźca”. W ten sposób określa się to zestaw śladów w ludzkich szczątkach, obejmujący m.in. zmiany w obrębie miednicy, kości udowych oraz kręgosłupa (wynikające z powtarzalnych uderzeń pionowych). Badania wykazały te cechy u około 20% analizowanych zmarłych z kultury grobów jamowych (ok. 3000 r. p.n.e.), a nawet w przypadju starszych szczątków z okresu pre-jamnowego (ok. 4400–4200 r. p.n.e.);
- Analiza proteomiczna (białka mleka kobylego). W kamieniu nazębnym osób z kultury grobów jamowych zidentyfikowano specyficzne peptydy pochodzące z końskiego mleka. Dowodzi to, że konie były dojone w III tysiącleciu p.n.e.; z kolei w populacji DOM1 w Kazachstanie znaleziono dowody sugerujące, że konie były dojone już w połowie IV tysiąclecia p.n.e.
- Ślady zużycia zębów koni (wędzidła). Na drugich przedtrzonowcach koni z kultury Botai (ok. 3500–3100 r. p.n.e.) odkryto charakterystyczne ślady starcia. Są one identyczne ze śladami powstającymi podczas używania wędzideł wykonanych z materiałów organicznych, takich jak sznury konopne czy rzemienie, co bezpośrednio wskazuje na ujeżdżanie tych zwierząt;
- Zmiany rozmiarów koni. Od około 3500 r. p.n.e. w Europie Środkowej i Południowo-Wschodniej obserwuje się nagły wzrost rozmiarów koni oraz ich większą zmienność morfologiczną, co jest uznawane za sygnał celowej selekcji i ingerencji człowieka.
Rewolucja w mobilności
Zastosowanie koni jako zwierząt transportowych i wierzchowych zrewolucjonizowało pradziejowe społeczeństwa. Dzięki nim dystanse, których pokonanie wozem zaprzężonym w woły zajmowało dni, jeździec mógł przebyć w kilka godzin.
Ta nowa faza mobilnoścfi jest obecnie łączona z gwałtownym rozprzestrzenianiem się ludów stepowych i ich genetycznego dziedzictwa w Europie i Azji. Koń nie tylko przenosił ludzi. Badacze wiążą ten moment z ekspansją języków protoindoeuropejskich, które dały początek większości dzisiejszych języków Europy i Azji.
Dziedzictwo ukryte w historii
Obecnie prawdziwie dzikie konie już nie istnieją – nawet koń Przewalskiego okazał się potomkiem wczesnych populacji udomowionych. Wynik badania pokazuje, że unikalne partnerstwo z końmi wyłaniało się stopniowo, a jego skutki dla historii świata są trudne do przecenienia.
– Dziś konie są dla wielu ludzi źródłem fascynacji, a także towarzyszami i przyjaciółmi. Dlatego tak ważne jest, abyśmy poznali najwcześniejsze etapy relacji człowiek-koń i dowiedzieli się, jak narodziła się ta wyjątkowa więź – podsumowuje współautor nowej analizy, prof. Volker Heyd z Uniwersytetu w Helsinkach.
Źródło: Science Advances
Nasz autor
Szymon Zdziebłowski
Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.

