Reklama

Do zrozumienia prawdziwej historii Vaiany musimy najpierw poznać fenomen, który historycy i archeolodzy nazywają „Wielką Pauzą”. Około 3000 lat temu przodkowie współczesnych Polinezyjczyków dotarli na wyspy Tonga i Samoa. I nagle, z niewyjaśnionych dotąd przyczyn, ich oceaniczna ekspansja całkowicie się zatrzymała. Przez kolejne 1700 lat żaden statek nie popłynął dalej na wschód.

Aż nagle, w okolicach lat 900–1050 n.e., nastąpiła potężna eksplozja migracyjna. W ciągu zaledwie 250 lat ci genialni nawigatorzy skolonizowali wszystkie archipelagi południowego Pacyfiku, w tym Tahiti, Hawaje, a nawet dotarli do wybrzeży obu Ameryk. Była to największa morska migracja w historii ludzkości. Co wybudziło ich z trwającego ponad półtora tysiąclecia letargu? Zespół badaczy z uniwersytetów w Southampton i Wschodniej Anglii postanowił poszukać odpowiedzi. Nie wpatrywali się jednak w gwiazdy, lecz... w błoto.

Prawda ukryta w przedwiecznym mule

W badaniach opublikowanych na łamach „Journal of Pacific Archaeology” czytamy o nowej historii Pacyfiku. Naukowcy pobrali próbki rdzeniowe z głębokich osadów dennych jezior i bagien na wyspach Samoa, Tonga, a także w Polinezji Francuskiej. Zamiast szukać starożytnych artefaktów i wszystkiego co „błyszczy”, wzięli pod lupę biochemiczne skamieniałości słodkowodnych alg i liści.

Przełomowe okazały się izotopy wodoru. Ich proporcje w pradawnych opadach deszczu (tzw. stosunek izotopów ciężkich do lekkich) działają jak prehistoryczny deszczomierz. Analiza geochemiczna przyniosła jednoznaczne wnioski – koniec „Wielkiej Pauzy” w historii Polinezyjczyków zbiegł się w czasie z najpotężniejszą suszą, jaka nawiedziła ten region od dwóch tysięcy lat.

Oceaniczna wędrówka w poszukiwaniu deszczu

Za pomocą zaawansowanego modelowania klimatycznego badacze zrekonstruowali warunki panujące na Pacyfiku tysiąc lat temu. Zmiany temperatury powierzchni oceanu sprawiły, że potężny pas deszczowy przesunął się drastycznie na wschód. Ziemie Tonga i Samoa zaczęły wysychać, podczas gdy niezamieszkane wschodnie wyspy stały się niezwykle wilgotne i zielone.

Brak deszczu oznaczał drastyczny kryzys zasobów słodkiej wody oraz załamanie się produkcji żywności. Jeśli dodamy do tego rosnącą populację, jasnym staje się, dlaczego ci wyspecjalizowani w żeglarstwie ludzie musieli podjąć dramatyczną decyzję o opuszczeniu swoich domów.

Vaiana
Filmowa Vaiana, tak jak prawdziwi Polinezyjczycy, postanowiła popłynąć za horyzont, by ratować swój lud. Fot. Walt Disney Pictures - Flynn Pic/Collection Christophel/East News

Technologiczny przełom na Pacyfiku. Nowy typ łódki pozwolił pokonać wiatr

Sama presja klimatyczna to jednak nie wszystko. Aby popłynąć na wschód, Polinezyjczycy musieli pokonać wiatry, które w tym regionie wieją z reguły z przeciwnego kierunku. Prof. David Sear z Uniwersytetu w Southampton zwraca uwagę, że podczas „Wielkiej Pauzy” wyspiarze dokonali rewolucji technologicznej.

Przebudowali swoje kanoe, tworząc kadłuby w kształcie litery „V” oraz udoskonalili ożaglowanie i narzędzia. Dzięki temu nauczyli się żeglować niemal pod wiatr, co otworzyło im drogę do nowych, wilgotnych lądów.

To historia prawdziwych, cierpiących ludzi – rodziców, dziadków, braci i sióstr

Kiedy więc podczas kinowego seansu spojrzymy na zmagania filmowej Vaiany, warto pomyśleć o prawdziwych ludziach stojących za tym mitem. To nie byli nieustraszeni poszukiwacze przygód, lecz zdesperowani rodzice patrzący na wysychające studnie i jałową ziemię. Zapakowanie całego dobytku i rodzin na małe, drewniane łodzie, by popłynąć w ciemność oceanu, wymagało niewyobrażalnej wręcz odwagi. Prawdziwa historia podboju Pacyfiku przypomina nam, że największe odkrycia ludzkości często rodziły się nie z żądzy chwały, ale z prostej, ludzkiej woli przetrwania.

Dzięki tej historii jeszcze bardziej wzruszają słowa piosenki z filmu. Vaiana śpiewa, że: „Daleko stąd, marzenia są”. Teraz rozumiemy, że tymi marzeniami było po prostu przeżycie.

Źródło: Journal of Pacific Archeology, University of Southampton

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...