Piramida z błota i drewna. Zagadka największego kurhanu Skandynawii rozwiązana?
W olbrzymim kopcu, zlokalizowanym niedaleko Oslo w Norwegii, archeolodzy nigdy nie odkryli szczątków ludzkich. Sądzono jednak, że jest to grobowiec. Teraz naukowcy wysunęli nową koncepcję na temat jego funkcji: wzniesienie największego kurhanu w Skandynawii było odpowiedzią na gigantyczną katastrofę, związaną z erupcją wulkanu.

Według nowoczesnych pomiarów wykonanych z pomocą lotniczego skanowania laserowego nadziemna część kurhanu Raknehaugen ma blisko 95 metrów średnicy oraz 13 metrów wysokości powyżej otaczającego go terenu. Naukowcy sugerują, że w momencie wzniesienia kurhan był nieco węższy, ale wyższy – miał mieć 77 metrów średnicy i około 15 metrów wysokości.
Do jego budowy zużyto ogromną ilość materiału, w tym około 25 000 kłód i gałęzi drewna sosnowego oraz liściastego. Szacuje się, że w proces wznoszenia monumentu mogło być zaangażowanych od 450 do 600 osób.
Grobowiec władcy?
Przez dekady wierzono, że Raknehaugen wzniesiono dla potężnego wodza żyjącego w VI wieku. Jednak pod tysiącami ton ziemi i drewna archeolodzy nigdy nie znaleźli żadnego ciała.
Najnowsze badania sugerują, że ten gigantyczny kopiec był czymś znacznie bardziej dramatycznym: zbiorową, rytualną odpowiedzią na katastrofę, która dosłownie zburzyła świat ówczesnych ludzi. Nową koncepcję przedstawił Lars Gustavsen z Norweskiego Instytutu Badań nad Dziedzictwem Kulturowym (NIKU).
Mroczny świt nowej ery
W połowie VI wieku Skandynawia przypominała scenę z mrocznego filmu o końcu świata. Około 536 roku naszej ery potężne erupcje wulkaniczne wyrzuciły w powietrze tyle pyłu, że słońce z trudem przebijało się przez atmosferę. Taka sytuacja trwała przez kilkanaście lat. Zbiory marniały, a głód i choroby dziesiątkowały populację.
Ludzie, zamiast uprawiać zboże, musieli przestawić się na hodowlę zwierząt, co drastycznie zmieniło ich otoczenie. Wypas bydła odsłonił zbocza gór z roślinności, która wcześniej zatrzymywała wodę. Ziemia, nasiąknięta ulewnymi deszczami, stała się niestabilna. W takich okolicznościach, około 551 roku, wzniesiono Raknehaugen.
Gigantyczna konstrukcja bez lokatora
Wnętrze kopca przypomina gigantyczną, warstwową konstrukcję z gliny, piasku i drewna. Wykorzystano tam blisko 25 tysięcy kłód. Drewno ułożono w skomplikowane warstwy, tworząc strukturę przypominającą namiot lub piramidę.

Niektóre pnie wyglądały, jakby nie zostały ścięte siekierą, lecz połamane lub wyrwane z korzeniami. To nie pasowało do typowego pochówku możnowładcy, gdzie każdy detal miał świadczyć o statusie zmarłego.
Gdy góra zamienia się w rzekę
Przełom w badaniach przyniósł nowoczesny laserowy skan terenu, czyli technologia LiDAR. Obrazy ujawniły coś, czego nie widać gołym okiem z poziomu ziemi. Raknehaugen stoi dokładnie na krawędzi gigantycznego, amfiteatralnego miejsca po osuwisku ziemi. Osuwisko to zajmuje powierzchnię około jednego kilometra kwadratowego.
Naukowcy podejrzewają, że katastrofa była nagła i przerażająca. Taka rzeka błota zmiatała domy, pola i ludzi. Pnie drzew znalezione w kopcu – połamane i zanieczyszczone błotem – prawdopodobnie pochodzą właśnie z tego osuwiska. Wyglądają jak szczątki wydobyte bezpośrednio z pobojowiska po przejściu żywiołu. Kopiec nie jest więc tradycyjnym grobowcem, lecz raczej „zszyciem” rany zadanej krajobrazowi. Tak w każdym razie uważa Gustavsen.
Budowanie ładu w chaosie
Badacze twierdzą, że Raknehaugen to rytualna tama. Ludzie z VI wieku nie widzieli w osuwisku tylko procesu geologicznego. Dla nich był to znak, że kosmiczny porządek został zburzony, a ziemia zaczęła się rozpadać. Budowa kopca była aktem wspólnotowym, w którym setki ludzi jednoczyły się, by udobruchać siły natury, a może nawet samych bogów.
Materiały użyte do budowy – glina i połamane drzewa – stały się elementami świętego obrzędu. Wznosząc ten monument, społeczność dosłownie „zamykała” niebezpieczne miejsce i więziła w nim chaos.
Antykryzysowe piramidy?
Zdaniem Gustavsena tradycyjne społeczności wznoszą takie konstrukcje, by zwalczyć kryzys. Naukowiec przywołuje przykład kopca, względnie piramidy Ngundenga, zbudowanej przez lud Nuer w Sudanie pod koniec XIX wieku.
Ta afrykańska konstrukcja powstała jako rytualna odpowiedź na podwójną epidemię. Służyła ona symbolicznemu „uwięzieniu” zła i przywróceniu porządku, co stanowi dla badaczy kluczowe porównanie dla zrozumienia funkcji Raknehaugen jako monumentu wzniesionego w pobliżu katastrofalnego osuwiska ziemi.
Źródło: Antiquity
Nasz autor
Szymon Zdziebłowski
Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. dwa przewodniki turystyczne po Egipcie, a ostatnio – popularnonaukową książkę „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” o największej egipskiej piramidzie. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.

