Reklama

W XIII wieku w klasztorze Wielka Ławra na greckiej górze Athos mnisi zdecydowali się na drastyczny krok. Dosłownie rozłożyli na części Kodeks H – niezwykle cenną, VI-wieczną kopię Listów św. Pawła.

Pergamin był wtedy towarem luksusowym, więc chcieli użyć go do produkcji nowych tomów. Karty manuskryptu zeskrobano, ponownie pokryto atramentem i pocięto, by służyły jako wzmocnienia i wyklejki. W efekcie jedno z najstarszych „wydań” Nowego Testamentu zniknęło z kart historii. Do dzisiaj.

Wielkie poszukiwania w bibliotekach Europy

Z biegiem wieków ocalałe fragmenty Kodeksu H uległy rozproszeniu. Los rzucił je do najróżniejszych zakątków kontynentu – od słonecznych Włoch i Grecji, przez Francję, aż po Ukrainę i Rosję.

Wyzwania polegającego na ich ponownym scaleniu podjął się międzynarodowy zespół badaczy pod kierownictwem profesora Garricka Allena z University of Glasgow. Naukowcy musieli nie tylko zlokalizować fizyczne resztki dokumentu, ale przede wszystkim znaleźć sposób, by odczytać to, co na pierwszy rzut oka wydawało się bezpowrotnie zatarte.

Zobaczyć niewidzialne. Technologia obrazowania

W badaniach przeszłości coraz częściej stosuje się nowoczesne technologie. Archeolodzy sięgają po skanowanie laserowe (w tym lotnicze, czyli LiDAR) czy geofizykę. A historycy – po jeszcze bardziej wysublimowane narzędzia.

W przypadku badań Kodeksu H kluczem do sukcesu okazała się zaawansowana technika optyczna. We współpracy z Early Manuscripts Electronic Library (EMEL) badacze wykorzystali obrazowanie wielospektralne. Dzięki temu udało się cyfrowo zrekonstruować „teksty-duchy”, które fizycznie już nie istnieją na powierzchni kart, ale wykrywa je specjalistyczna aparatura. Wykorzystano fakt, że chemikalia w nowym atramencie (z XIII w.) stworzyły lustrzane odbicia pierwotnego tekstu na sąsiednich stronach, widoczne nawet kilka warstw w głąb pergaminu.

Inna wizja Listów św. Pawła

Jakie są konkretne wyniki tych badań? Najważniejszym odkryciem są najstarsze znane spisy rozdziałów Listów św. Pawła. Co zaskakujące, różnią się one drastycznie od systemu podziału tekstu, który stosujemy w Biblii dzisiaj. Ale nie treścią.

Mimo wszystko jest to bezcenne dane dla historyków i teologów, bo pokazuje, jak pierwotni odbiorcy grupowali i rozumieli treści nauczania apostolskiego. Odkryte karty dają nam unikatowy wgląd w ewolucję Nowego Testamentu na przestrzeni wieków i sposób, w jaki ludzie wchodzili w interakcję ze świętymi tekstami.

Ślady rąk, które tworzyły historię

Poza suchym tekstem, naukowcy odkryli coś bardziej ludzkiego: ślady pracy samych skrybów. Na ponownie odkrytych stronach widać poprawki, notatki marginesowe i glosy (ręczne dopiski dodane na marginesie lub między wierszami tekstu), które nanoszono podczas kopiowania manuskryptu.

Źródło: Glasgow University

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.
Reklama
Reklama
Reklama