Niezwykłe odkrycie w bałtyckim złocie. Cena wisiorka z portretem królowej nagle wzrosła 27-krotnie
W listopadzie 2025 roku pewien dom aukcyjny w Edynburgu wystawił na sprzedaż sprzedał niepozorny przedmiot za zaledwie 5588 funtów. Opisano go błędnie jako XIX-wieczną, mało wartościową ozdobę. Dziś wiemy, że była to pomyłka o historycznej skali. Pod warstwą niepamięci krył się bowiem niezwykle rzadki, oryginalny portret królowej Elżbiety I z czasów Tudorów. To właśnie obecność wybitnie wyrzeźbionego wizerunku słynnej monarchini sprawiła, że ten zapomniany skarb zyskał status arcydzieła i stał się nagle wart fortunę.

Eksperci z prestiżowego domu aukcyjnego Sotheby's, po przeprowadzeniu wnikliwych badań i analiz naukowych, ustalili ponad wszelką wątpliwość, że klejnot nie jest wiktoriańską imitacją, lecz powstał około 1600 roku – pod koniec panowania królowej Elżbiety I. Świadomość, kogo naprawdę przedstawia rzeźba, sprawiła, że szacunkowa wartość przedmiotu przed lipcową licytacją poszybowała do przedziału 100–150 tysięcy funtów. To niemal 27-krotne przebicie w stosunku do ceny sprzed zaledwie siedmiu miesięcy.
Majstersztyk wycięty z bursztynu. Czym jest ten niezwykły wisiorek?
Wisiorek to prawdziwe arcydzieło nowożytnego jubilerstwa. Jego sercem jest kamea wyrzeźbiona w rzadkim, białym bursztynie (którego mleczna barwa to efekt uwięzienia w żywicy milionów mikroskopijnych pęcherzyków gazu). Ten miniaturowy portret Elżbiety I osadzono w sercowatym, oszlifowanym kawałku przezroczystego, żółtego bursztynu, który zadziałał niczym naturalna soczewka – powiększając i uwydatniając rysy twarzy monarchini.
„Bałtyckie złoto”, jak niegdyś określano skamieniałą żywicę z naszych polskich plaż, było w Europie materiałem niezwykle luksusowym i pożądanym na dworach. Detale i finezja wykonania sugerują, że za projektem stał wirtuoz rzeźbiarski – eksperci typują Hansa Klingenberga lub Georga Schreibera, słynnych mistrzów związanych z dworem pruskim. Co ciekawe, wizerunek królowej nie powstał z natury. Rzeźbiarz oparł się na popularnej wówczas rycinie Crispijna de Passe Starszego, będącej kopią portretu miniaturowego pędzla Isaaca Olivera.
Papuga, serce i Królowa-Dziewica
Ten wyjątkowy artefakt był nie tylko luksusową ozdobą, ale przede wszystkim potężnym narzędziem politycznej propagandy. Rewers wisiorka zdobi wygrawerowana sylwetka papugi. W renesansowej ikonografii chrześcijańskiej ptak ten, ze względu na „nadprzyrodzoną” umiejętność naśladowania ludzkiej mowy, symbolizował cud natury i był bezpośrednio kojarzony z Maryją Panną. W przypadku Elżbiety I, która przez lata pieczołowicie kreowała swój wizerunek jako „Królowej-Dziewicy”, papuga miała bezsprzecznie podkreślać jej wyjątkowy, niemal sakralny status.
Sercowaty kształt ramy również niesie za sobą głęboki sens. Zdaniem historyka biżuterii Geoffreya Munna, to bezpośrednie odwołanie do słynnej deklaracji monarchini. Elżbieta z dumą powtarzała bowiem poddanym, że jej jedynym prawowitym mężem jest Królestwo Anglii. Ze względu na najwyższą jakość wykonania uważa się, że wisiorek mógł być osobistym darem samej władczyni.

Trauma królewskich ożenków
Z historycznej perspektywy upór Elżbiety, by nigdy nie wyjść za mąż, był przemyślaną strategią przetrwania. Będąc córką Henryka VIII i straconej na szafocie Anny Boleyn, monarchini doskonale rozumiała mroczne oblicze dworskich układów. Na własne oczy obserwowała tragiczne losy swoich macoch: jedna została ścięta, inna zmarła w wyniku powikłań okołoporodowych, kolejną odprawiono, a czwarta cudem uniknęła egzekucji.
Co więcej, rządy jej starszej przyrodniej siostry, Marii I Tudor, pokazały dobitnie, że polityczny ślub panującej królowej z zagranicznym księciem (w tym przypadku hiszpańskim) spotyka się ze wściekłością poddanych i drastycznie osłabia monarszy autorytet. Elżbieta do końca swoich dni odrzucała więc zalotników. Gdy zmarła w 1603 roku po 44 latach panowania, władzę przejął Jakub VI ze Szkocji, syn jej wieloletniej rywalki Marii Stuart.
Zgubiona historia
Jak to możliwe, że brytyjski rynek sztuki początkowo przegapił takie odkrycie? W XIX wieku wisiorek znajdował się w prestiżowej kolekcji Johna Malcolma i był oficjalnie wystawiany w Londynie w 1879 roku. Niestety, przechodząc przez ręce kolejnych pokoleń spadkobierców, historia klejnotu uległa zatarciu. Zeszłoroczna aukcja opisywała go zaledwie jako stary element wyposażenia szkockiej posiadłości.
Dziś przedmiot ten wzbudza podziw nie tylko swoją wyceną. Jak podsumowują badacze z Sotheby's, ukrycie wizerunku władczyni w sercu ze skamieniałej żywicy to symboliczne „zabalsamowanie” elżbietańskiego Złotego Wieku, by w bałtyckim bursztynie mógł on trwać przez całą wieczność.
Źródło: Sotheby's, Smithsonian Magazine
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

