Niezwykłe odkrycie na Podkarpaciu. To grecka amfora z namalowaną literą
W Chotyńcu na Podkarpaciu archeolodzy odnaleźli grecką amforę na wino, wykonaną na przełomie VII i VI wieku p.n.e. Na jej powierzchni namalowano grecką literę „delta”. Naczynie rozbito czasie rytuałów. Czy stoją za tym wojowniczy Scytowie?

Chotyniec to maleńka wieś na pograniczu polsko-ukraińskim. Od wieków spotykają się tu światy Wschodu i Zachodu, czego namacalnym dowodem jest wpisana na listę UNESCO pochodząca z początku XVII wieku drewniana cerkiew greckokatolicka pod wezwaniem Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy. Kończy się tu Płaskowyż Tarnogórski, a teren stromo opada w kierunku podmokłej doliny rzeki Wiszni; miejsce to wyznacza również granicę stref klimatycznych.
Grodzisko w Chotyńcu
Nad wsią górują zabudowania nieczynnego Państwowego Gospodarstwa Rolnego, na ogrodzeniu dawnej szkoły wisi zaś tabliczka Instytutu Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego: „Terenowa Stacja Badawcza w Chotyńcu”. Tuż za nim rozciąga się ogromne pole. Oko uważnego wędrowca odnotuje, że od strony południowej jest ono ograniczone potężnym, porośniętym drzewami wałem. Na starych mapach miejsce to opisywano jako Grodzisko.
Przez długi czas nikt nie prowadził tu jednak wykopalisk, a obiekt uważano za wczesnośredniowieczny. Dopiero prace rzeszowskich naukowców pod kierunkiem profesora Sylwestra Czopka przyniosły zaskakujące odkrycie, które w archeologii zdarza się raz na sto lat!
Zagadkowe miejsce kultu
W czasie badań sondażowych kolistej struktury wyłaniającej się na polach uprawnych odkryto liczne kości oraz pradziejową ceramikę. Ku zaskoczeniu badaczy, z obiektu pozyskano również zabytek kojarzony z kręgiem scytyjskim: brązowy grot strzały.
Kolista struktura okazała się pozostałością tak zwanego zolnika, obiektu również charakterystycznego dla kultury Scytów. W jego obrębie odbywały się obrzędy ofiarne i uczty. Koliście ułożone fragmenty glinianej polepy to pozostałości ścian obiektu, wewnątrz znaleziono zaś bardzo duże ilości węgli drzewnych i kości zwierząt, zwłaszcza bydła i źrebaków. Kłóci się to z wizją stepowych czcicieli koni! Być może mięso źrebięcia miało wedle Scytów jakąś szczególną moc?
Kultowa amfora z deltą
Do najbardziej zaskakujących znalezisk należy rozbita in situ grecka amfora po winie z umieszczoną na powierzchni literą delta – jak się okazało, niejedyna na stanowisku. Z grodziska w Chotyńcu podjęto w czasie badań fragmenty innych amfor, pochodzące z warsztatów w Milecie czy na greckiej wyspie Lesbos. Dowodzą one, że z nadczarnomorskich faktorii handlowych sprowadzano wino, spożywane zapewne w czasie uczt.
Jak zauważa profesor Czopek, o pitym przez Scytów winie wspomina sam Herodot. Ojciec historiografii w rozdziale czwartym „Dziejów” pisze: „Raz do roku każdy naczelnik powiatu miesza w swoim powiecie krater wina, z którego piją ci wszyscy Scytowie, którzy zabili nieprzyjaciół, którzy zaś tego nie dokonali, ci nie kosztują tego wina, lecz siedzą nie uczczeni na boku, a jest to dla nich największą hańbą”.

W tym samym rozdziale czytamy, że wino odgrywało też kluczową rolę podczas zawierania sojuszy: „Przymierza zawierają Scytowie z kimkolwiek bądź w taki sposób: Wlewają do wielkiego glinianego kielicha wino i mieszają je z krwią tych, którzy zawierają ze sobą sojusz, przy czym nakłuwają szydłem lub nacinają nieznacznie nożem ciało, następnie zanurzają w kielichu miecz, strzały, topór i oszczep”.
Scytowie w Polsce?
Z tych okruchów przeszłości wyłania się wizja potężnego założenia, związanego ze scytyjskim kręgiem kulturowym. Niestety, stanowisko zostało w znacznym stopniu zniszczone za sprawą intensywnej, głębokiej orki w czasach funkcjonowania PGR-u. Grodzisko wzniesiono na naturalnym cyplu; zajmowało ono powierzchnię około 30 hektarów.
Początkowo majdanu broniła palisada, w kolejnym etapie rozpoczęto zaś sypanie wałów ziemnych, których podstawa była szeroka na 15 metrów, a wysokość dochodziła do około 3,5 metra. Do wzniesienia takiego wału o obwodzie mniej więcej 2 kilometrów trzeba było przenieść około 90 tysięcy ton ziemi. Czy dokonali tego jeńcy uprowadzeni przez scytyjskich wojowników, czy mieszkańcy grodu? Do wnętrza założenia prowadziły bramy, zlokalizowane w odstępach około 400 metrów. Do tej pory odkryto trzy.
Enigmatyczna twierdza w Chotyńcu
Grodzisko i zespół osad, tworzące tak zwaną aglomerację chotyniecką, to wysunięte najdalej w kierunku północno-zachodnim założenie związane ze scytyjskim kręgiem kulturowym. Nie wiemy jednak, kim byli jego mieszkańcy.
Być może to wspominani przez Herodota tak zwani Scytowie-oracze, czyli rolnicza ludność kontrolowana przez elity władców stepu? Czy grodzisko było zapleczem dla handlowej i militarnej kontroli regionu? A może emporium handlowym na szlaku pomiędzy Pontem a Bałtykiem?
Kim byli Neurowie?
Profesor Sylwester Czopek zwraca uwagę na wzmiankowany u greckiego historyka lud Neurów – próba lokalizacji ich siedzib wskazuje na współczesne pogranicze polsko-ukraińskie, gdyż miały one być położone na północny zachód od Morza Czarnego. Jak twierdzi Herodot: „Neurowie mają scytyjskie zwyczaje”. Opisuje też, jakoby raz do roku na kilka dni przemieniali się w… wilki.
Z antycznych źródeł wiemy, że Scytowie – w sojuszu z Neurami – wyruszyli przeciwko wojskom niezwyciężonego króla perskiego Dariusza I. Ten potężny władca, prowadzący kampanie przeciwko koczownikom w dolinie Dunaju, nie zdołał pokonać Scytów, którzy – stosując taktykę spalonej ziemi oraz walkę podjazdową – zadawali Persom dotkliwe straty.
Świat władców stepów może szokować, kiedy czytamy o skalpowaniu ofiar, ale zdumiewa też bogactwem władców, grzebanych pod okazałymi kurhanami. Odkrycia takich pochówków dokonał w Ryżanówce w Ukrainie Julian Talko-Hryncewicz. Okoliczności upadku kultury Scytów są wciąż przedmiotem dyskusji, znamy za to jego moment – jest datowany na V i VI wiek p.n.e.
To jest przedruk z książki „Amazonki i ludożercy. Opowieści z prapolski” autorstwa Adriana Pogorzelskiego, która ukazała się nakładem wydawnictwa Wielka Litera. Tytuł, śródtytuły i lead pochodzą od redakcji.


