Majowie sprzed 2000 lat mieli świetnych dentystów. Naukowcy zbadali ząb wypełniony jadeitem
Starożytni Majowie mogli cieszyć się dostępem do niezwykle zaawansowanych praktyk stomatologicznych. Choć od dekad uważano, że ozdabianie zębów jadeitem oraz innymi cennymi minerałami służyło wyłącznie estetyce, najnowsze dowody naukowe sugerują, że zabiegi te miały również wymiar zdrowotny.

- Joshua Rapp Learn
Na wiele stuleci przed pojawieniem się nowokainy, elektrycznych wierteł i zdjęć rentgenowskich, starożytni Majowie mogli wypełniać ubytki w zębach za pomocą jadeitowych inkrustacji.
Jadeitowe zęby Majów
Zęby zdobione jadeitem, „złotem głupców” (pirytem) oraz innymi materiałami od dziesięcioleci odnajdywano na stanowiskach archeologicznych Majów. Majowie wycinali w zębach niewielkie otwory i osadzali w nich kamienie, a ozdoby te pełniły funkcję estetyczną. Nowa analiza trzonowca z jadeitową inkrustacją dostarcza jednych z najmocniejszych jak dotąd dowodów na to, że Majowie nie tylko zdobili zęby dekoracyjnymi „grillzami” ze względów modowych czy rytualnych – mogli również robić to, by łagodzić ból i dolegliwości.
– Ten ubytek jest po prostu idealny – mówi dr Elma Vega-Lizama, antropolożka stomatologiczna z Autonomicznego Uniwersytetu Jukatanu w Meksyku i współautorka nowych badań. – To naprawdę dobrze przeprowadzony zabieg – staranny i czysty. To precyzyjne umiejscowienie stanowi część argumentacji zespołu, opublikowanej w czasopiśmie „Journal of Archaeological Science: Reports”, według której Majowie byli znacznie bardziej biegli w stomatologii, niż wcześniej przypuszczano.
Skąd pochodzi ząb z jadeitową inkrustacją?
Ząb pochodzi z jednej z największych na świecie kolekcji zębów Majów, przechowywanej w Muzeum Popol Vuh na Uniwersytecie Francisca Marroquína w Gwatemali. Trzonowiec został podarowany pierwszemu autorowi badania, Estuardowi Mata-Castillo, dentyście z Uniwersytetu Francisca Marroquína w Gwatemali. Jego wcześniejsze pochodzenie nie jest jasne. Autorzy przypuszczają, że pochodzi z okolic dzisiejszego miasta Gwatemala – najprawdopodobniej z ruin Kaminaljuyu, miasta Majów zamieszkiwanego od około 1500 r. p.n.e. do 900 r. n.e., którego większość znajduje się dziś pod współczesną metropolią. Pobranie próbki zęba do testów molekularnych doprowadziłoby do jego uszkodzenia, jednak autorzy uważają, że pochodzi on z okresu klasycznego, czyli z lat 250–900 n.e., kiedy Kaminaljuyu znajdowało się u szczytu swojej regionalnej potęgi.
Większość zębów z tego typu dekoracjami pochodzi właśnie z owego „złotego wieku”. W każdym przypadku trudno jednoznacznie stwierdzić, dlaczego Majowie modyfikowali swoje uzębienie. Jednak fakt, że większość inkrustacji pojawia się na lepiej widocznych zębach przednich, skłonił wielu badaczy do łączenia tych zmian z rytuałami, modą lub połączeniem obu tych czynników.
Pewną rolę mógł również odgrywać status społeczny. – Badacze znajdowali inkrustacje w zębach Majów z okresu klasycznego zarówno u osób bogatych, jak i ubogich, ale z pewnością są one częstsze u przedstawicieli wyższych warstw społecznych – zauważa dr Marco Ramírez-Salomón, ortodonta z Autonomicznego Uniwersytetu Jukatanu. Niektóre osoby o wysokim statusie miały w ustach nawet osiem inkrustacji o różnych kształtach i kolorach. – Były one bardziej okazałe – mówi.
Starożytne wypełnienia mogły działać jak plomby
Większość inkrustacji wykonano z jadeitu, lecz niektóre zrobiono z pirytu – minerału powszechnie nazywanego „złotem głupców”. W innych zębach brakuje kamieni. Zamiast nich znajduje się czarny cement, zwykle używany do mocowania ozdób. Składniki tego spoiwa sugerują, że w praktykach stomatologicznych Majów mogło chodzić o coś więcej niż tylko estetykę i przepych. We wcześniejszej analizie dr Marco Ramírez-Salomón i dr Elma Vega-Lizama wraz z zespołem odkryli w tych uszczelniaczach ślady fosforanów, wapnia, olejów roślinnych pochodzących m.in. z kwiatów, a niekiedy także bitumu.
– Niektóre z tych uszczelniaczy są lepsze od materiałów stosowanych we współczesnych plombach dentystycznych – twierdzi dr Marco Ramírez-Salomón. Wskazuje, że współczesne wypełnienia potrafią wypaść jeszcze za życia pacjenta, podczas gdy opisywane inkrustacje przetrwały próbę czasu, utrzymując się przez stulecia, a nawet ponad tysiąclecie po śmierci danej osoby.
– Uszczelniacze te prawdopodobnie miały również właściwości antyseptyczne – dodaje dr Marco Ramírez-Salomón. Zespół odkrył mniej śladów wtórnych uszkodzeń próchnicowych wokół tych inkrustacji oraz ogólnie mniejszą częstotliwość występowania próchnicy w zębach osób z inkrustacjami w porównaniu z uzębieniem Majów z okresu klasycznego, którzy ich nie mieli.
Dlaczego Majowie modyfikowali ząb, którego nie było widać?
Wszystkie odkryte do tej pory zęby Majów inkrustowane klejnotami były zębami przednimi. Ten nowy przypadek jest jednak wyjątkowy, ponieważ stanowi jedyny znany dotychczas badaczom przykład zmodyfikowanego zęba trzonowego.
– Położenie tego tylnego zęba przemawia za tym, że zabieg nie służył wyłącznie modzie czy podkreśleniu statusu, zwłaszcza ze względu na brak jego widoczności – zauważa dr Roger Foreshaw, badacz starożytnej stomatologii egipskiej z Uniwersytetu w Manchesterze w Wielkiej Brytanii. – Niemniej brak widoczności niekoniecznie wyklucza znaczenie symboliczne lub rytualne – dodaje. – Przedmioty, które nie są łatwo widoczne dla innych, wciąż mogą mieć osobiste, społeczne lub religijne znaczenie dla danej osoby.
Dr Roger Foreshaw twierdzi, że teoria, według której inkrustacja w zębie trzonowym miała służyć zdrowiu lub uśmierzeniu bólu, jest „prawdopodobna”, ale nie została jednoznacznie udowodniona. – Ten nietypowy okaz otwiera możliwość, że niektóre interwencje stomatologiczne Majów mogły wykraczać poza dekoracyjne modyfikacje, z których są oni najbardziej znani – podsumowuje.
Precyzja zabiegu zaskoczyła badaczy
– Starożytny specjalista, który umieścił jadeit w zębie trzonowym, przeprowadził ten zabieg za życia pacjenta – mówi dr Elma Vega-Lizama. Wykorzystując trójwymiarowe obrazowanie tomograficzne, zespół badawczy zajrzał do wnętrza zęba, a inkrustacja wykazała ślady kalcyfikacji, czyli wapnienia, powstałe już po jej osadzeniu. Autorzy przekonująco dowodzą, że inkrustacja została wprowadzona za życia, opierając się na dowodach w postaci zwapnienia miazgi. Biorąc pod uwagę stopień rozwoju zęba, dr Elma Vega-Lizama wraz z zespołem przypuszczają, że osoba ta była prawdopodobnie starszym nastolatkiem i żyła jeszcze od 5 do 10 lat po wykonaniu zabiegu.
Dalsza analiza przy użyciu mikroskopu elektronowego ujawniła stopień precyzji, jakim wykazał się dentysta Majów. Na trzonowcu widoczne są zaokrąglone ślady świadczące o użyciu pewnego rodzaju prymitywnego wiertła. Dr Marco Ramírez-Salomón wciąż nie jest pewien, jak Majowie przeprowadzali takie zabiegi – archeolodzy nigdy nie znaleźli podobnego narzędzia podczas wykopalisk, choć biorąc pod uwagę, jak delikatne musiało ono być, nie jest to zaskakujące.
Dokładność wykonania wielu inkrustacji sugeruje również kunszt porównywalny ze skomplikowaną pracą jubilerską. – Niektóre z tych wkładów są tak precyzyjne, że podczas umieszczania ich w zębie można usłyszeć charakterystyczne kliknięcie – mówi. Ostatecznie, jak zauważają zarówno autorzy badania, jak i Foreshaw, ząb ten jest jedyny w swoim rodzaju, a jego pochodzenie pozostaje niepewne. – Jako taki okaz ten stawia interesujące pytania, ale sam w sobie nie uzasadnia wyciągania daleko idących wniosków na temat praktyk stomatologicznych Majów – ocenia Foreshaw. Niemniej odkrycie to sugeruje, że starożytni Majowie mogli mieć do kogo zwrócić się po pomoc, by ratować swoje zęby.
Źródło: National Geographic

