Reklama

Są dwa sformułowania, które nieodmiennie kojarzymy w epoką lodowcową: łowcy i zbieracze oraz mamuty. I to nie bez przyczyny, bo mamuty włochate były dla ludzi kluczowym zasobem dla ówczesnych myśliwych. Dostarczały mięso, tłuszcz, skóry oraz kości do budowy schronień.

Przez dziesięciolecia naukowcy debatowali, czy wielkie nagromadzenia kości mamutów były wynikiem naturalnych procesów, czy celowej działalności człowieka. Najnowsze badania opublikowane w „Current Biology” dają ostateczną odpowiedź, dotyczącą interakcji ludzi z mamutami 30–20 tys. lat temu.

Kluczowe stanowisko w Polsce

Fundamentalne znaczenie dla sukcesu badań miało polskie stanowisko archeologiczne Kraków Spadzista. Jest to miejsce o największej liczbie przebadanych osobników (analizy DNA) spośród wszystkich analizowanych akumulacji kostnych w ramach nowych badań, które podsumowano na łamach „Current Biology”. Szacuje się, że w sumie znajdują się tam szczątki co najmniej 113 mamutów.

Kluczową postacią w zespole badawczym jest dr Jarosław Wilczyński z Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN w Krakowie. Już kilka lat temu znalazł „dymiący pistolet” – krzemienne groty wbite w kości mamutów w Spadzistej. To właśnie krakowskie dane pozwoliły potwierdzić, że nagromadzenia te mają charakter antropogeniczny, czyli zostały stworzone przez ludzi, którzy upolowali te wielkie zwierzęta.

Nie tylko Spadzista

Międzynarodowy zespół naukowców przeanalizował dane genomowe 521 mamutów włochatych z Eurazji i Ameryki Północnej, z czego aż 448 osobników zsekwencjonowano po raz pierwszy. Dzięki precyzyjnym metodom genetycznym badacze mogli określić płeć biologiczną zwierząt nawet z małych fragmentów kości czy zębów, co przy samej analizie kości było często niemożliwe. Skala tego przedsięwzięcia pozwoliła na porównanie płci zwierząt w zależności od kontekstu ich znalezienia.

Dysproporcja płci

Wyniki badań ujawniły uderzającą różnicę w proporcji płci. W stanowiskach naturalnych, takich jak dawne osuwiska czy zapadliska, aż 66% osobników stanowiły samce, co potwierdza teorię, że samotne samce częściej wpadały w pułapki.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na stanowiskach archeologicznych, takich jak te w Polsce czy Austrii. Tam aż 70% szczątków należy do samic. Jak tam trafiły?

Dlaczego samice? Zagadka strategii łowieckiej

Naukowcy zastanawiają się, dlaczego ludzie obierali sobie za cel samice, skoro były one mniejsze od samców, ale żyły w dobrze zorganizowanych stadach matriarchalnych. – Choć kusi, by założyć, że myśliwi polowali na samice, ponieważ były one mniejsze od dorosłych samców, rzeczywistość mogła być bardziej skomplikowana. Jeśli mamuty zachowywały się jak współczesne słonie, samice żyjące w stadach matriarchalnych mogły stosować obronę grupową, co sprawiałoby, że konfrontacje z całym stadem były równie lub wręcz bardziej ryzykowne – mówi główna autorka badania dr Hannah M. Moots.

– Inną możliwością jest to, że stada prowadzone przez samice przemieszczały się w terenie w bardziej przewidywalny sposób niż samotne samce. To oznacza, że łowcy-zbieracze z górnego paleolitu mogli po prostu częściej na nie natrafiać – czy to w celu polowania, czy pozyskiwania padliny – dodaje. Inną możliwością jest to, że samice z młodymi były mniej mobilne, stając się łatwiejszym celem.

Niespodziewane odkrycia w genach

Badania przyniosły również unikatowe odkrycia biologiczne, takie jak zidentyfikowanie mamuta z wyspy Wrangla z rzadką wadą genetyczną – mozaicyzmem X0/XX, będącym odpowiednikiem zespołu Turnera u ludzi. Jest to pierwszy przypadek udokumentowania takiej anomalii u wymarłego gatunku. Wyspa Wrangla na Oceanie Arktycznym to ostatnie miejsce, w którym przetrwały mamuty. Wymarły tam zaledwie kilka tysięcy lat temu.

Źródło: Current Biology

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...