Klątwa egipskiej niewolnicy na ołowianej tabliczce. Wyjątkowe odkrycie z terenu Europy
Czy egipska niewolnica mogła rzucić urok na północy Europy? Badacze rozszyfrowali tekst na ołowianej tabliczce znalezionej w Holandii. Unikalne połączenie greckiego języka, rzymskich imion i egipskiej magii rzuca nowe światło na wierzenia i codzienne życie w Cesarstwie Rzymskim.

Czy magia i rzucanie uroków to pieśń przeszłości? Okazuje się, że wcale nie. W 2017 roku na zlecenie kanału CI Polsat zapytano o to Polaków. Połowa badanych zadeklarowała doznania nadprzyrodzone, co dowodzi, że ludzki umysł nie jest w pełni racjonalny.
W świecie starożytnym magia była jeszcze bardziej zakorzeniona. Stosowano nią jako realne narzędzie używane w codziennych sporach. Antyczne tabliczki klątw stanowiły mroczny element ówczesnej religijności.
Magiczny ołów
W pierwszych wiekach naszej ery tradycje magiczne (egipskie, bliskowschodnie, żydowskie) coraz silniej się ze sobą mieszały i rozprzestrzeniały po całym Imperium Rzymskim. W celu praktyk magicznych stosowano tabliczki tworzone z ołowiu, ponieważ był to materiał łatwy w obróbce, ciężki i chłodny w dotyku, co – jak wierzono w antyku – nadawało mu właściwości „wiązania” sił nadprzyrodzonych. Jednak był to też surowic szkodliwy dla zdrowia, co wpłynęło na zdrowie ówczesnych ludzi.
Tabliczek używano, aby wpłynąć na przeciwników w czasie spraw sądowych, rywali sportowych czy konkurentów w miłości. Po wyryciu zaklęć tabliczki zakopywano w ziemi, by przekazać prośbę bóstwom rzymskim (ale nie tylko) i demonom.
Sensacja pod placem ratuszowym w Heerlen
Niedawne wykopaliska w holenderskiej gminie Heerlen, gdzie niegdyś znajdowała się rzymska osada wojskowa Coriovallum, przyniosły właśnie takie znalezisko.
Pod placem ratuszowym, w dawnej jamie śmietnikowej, zespół holenderskich archeologów natrafił na ołowianą tabliczkę o wymiarach 9,3 na 4,8 centymetra. Artefakt ten, datowany na II wiek n.e., pokryty był napisami, które na pierwszy rzut oka były nieczytelne. Jednak badacze z Uniwersytetu w Heidelbergu podjęli się trudnego zadania odczytania zawartych na nim inskrypcji.
Niezwykła fotografia pomaga badaczom
Odczytanie drobnych liter na utlenionym ołowiu wymagało zastosowania najnowocześniejszych metod. Instytut Papirologii w Heidelbergu wykorzystał technikę RTI (Reflectance Transformation Imaging). Jest to komputerowe wspomaganie fotografii, polegające na wykonaniu serii zdjęć przy zmiennym oświetleniu.
Dzięki cyfrowemu połączeniu tych obrazów naukowcy mogli manipulować światłem na ekranie, co pozwoliło uwypuklić nawet najmniejsze nierówności powierzchni i precyzyjnie zidentyfikować wyryte znaki. I tu czekało naukowców zaskoczenie.
Grecki język i egipski styl na północy Europy
Tym, co wyróżnia tabliczkę z Heerlen na tle innych znalezisk z tego obszaru Cesarstwa Rzymskiego, jest jej język i styl. Podczas gdy większość klątw znajdowanych w północnej Europie zapisywano po łacinie, ten artefakt zawiera tekst w starożytnej grece utrzymany w stylu egipskim.
Na tabliczce widnieją inwokacje do bóstw i demonów, a także trzy tajemnicze symbole magiczne, które miały ułatwić komunikację z mocami nadprzyrodzonymi. Jest to kolejny dowód na synkretyzm religijny tamtych czasów, w którym tradycje egipskie, bliskowschodnie i żydowskie przenikały do najdalszych zakątków Imperium Rzymskiego.
Zagadka czterech niewolników i tajemniczej autorki
Przejdźmy do sedna. Kto rzucił klątwę na kogo? Inskrypcja zawiera imiona dwóch mężczyzn o łacińskich korzeniach oraz dwóch kobiet o imionach greckich, określonych jako współniewolnicy.
Dr Rodney Ast sugeruje, że tabliczka mogła być klątwą rzuconą na tę czwórkę lub w jej imieniu przeciwko komuś innemu. Badacze nie wykluczają, że autorką klątwy była jedna z wymienionych kobiet. Mogła ona przybyć z rzymskiego Egiptu, gdzie pozyskała wiedzę na temat tamtejszych praktyk magicznych i rytuałów.
Na razie nie znamy pełnej treści klątwy, bo jej nie ujawniono. Ale nie wynika to z obaw badaczy przed jej użyciem przez innych. Po prostu pracują nad artykułem naukowym na ten temat. Inskrypcja zostanie poddana wnikliwym analizom.
Źródło: Uniwersytet w Heidelbergu
Nasz autor
Szymon Zdziebłowski
Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.

