Historyczne odkrycie w sercu Nowego Jorku. Tajne przejście służyło zbiegłym niewolnikom
Zabytkowa kamienica na Manhattanie, która dziś funkcjonuje jako muzeum poświęcone życiu nowojorczyków w XIX wieku, skrywała dotąd nieznaną tajemnicę. Pod podłogą jednej z wbudowanych komód natrafiono na wąski, starannie zamaskowany tunel, który przez niemal dwa stulecia pozostawał niewidoczny dla kolejnych mieszkańców i konserwatorów budynku.

Pod dolną szufladą zabudowanej komody odkryto luźny drewniany panel, za którym znajduje się wąskie przejście prowadzące około 4,5 metra w głąb ziemi. Badacze przypuszczają, że tunel mógł pełnić funkcję znacznie ważniejszą niż dotąd sądzono – według historyków istnieje duże prawdopodobieństwo, że stanowił element tzw. Podziemnej Kolei, czyli sieci tajnych tras wykorzystywanych w XIX wieku do pomocy osobom uciekającym z niewoli.
Wejście do ukrytego korytarza znajduje się na drugim piętrze Merchant’s House Museum – niemal dwustuletniej kamienicy na Manhattanie, która do dziś zachowała oryginalny układ wnętrz. Jak podkreślają przedstawiciele placówki, sposób ukrycia przejścia wskazuje na jego celowe zamaskowanie i brak analogii w innych historycznych domach tego typu w Nowym Jorku, co czyni to odkrycie szczególnie wyjątkowym z punktu widzenia architektury i historii miasta.
Tajemniczy tunel w Merchant's House odnaleziony
Powiązanie Merchant’s House Museum z działalnością tzw. Podziemnej Kolei (czyli nieformalnej sieci abolicjonistów, która w XIX wieku pomagała osobom uciekającym z niewoli przedostać się do stanów wolnych) ujawniono dopiero podczas szczegółowych badań konstrukcji budynku. Archeolodzy, analizując elementy zabudowy na drugim piętrze kamienicy, natrafili na niewielki, prostokątny otwór wycięty bezpośrednio w deskach podłogowych, ukryty pod szufladami wbudowanej komody znajdującej się w korytarzu prowadzącym do sypialni. Za nim odkryto zamkniętą przestrzeń o wymiarach około 60 na 60 centymetrów oraz drabinę prowadzącą na niższy poziom domu, co – zdaniem ekspertów – mogło stanowić improwizowaną kryjówkę lub awaryjną drogę ewakuacji w sytuacji zagrożenia.
Układ konstrukcyjny przejścia wskazuje, że nie było ono przypadkowym elementem architektonicznym, lecz celowo zaprojektowaną skrytką, która mogła służyć do ukrywania zbiegów w okresie poprzedzającym wojnę secesyjną. W tamtym czasie obowiązywała bowiem ustawa o zbiegłych niewolnikach z 1850 roku, umożliwiająca łowcom niewolników (często działającym przy wsparciu lokalnych władz) ściganie osób, które próbowały przedostać się na północ w poszukiwaniu wolności. W efekcie nawet mieszkańcy stanów formalnie wolnych narażeni byli na konsekwencje prawne za udzielanie pomocy uciekinierom, co wymuszało stosowanie zaawansowanych metod ukrywania takich przestrzeni w prywatnych domach.
Jak przyznają przedstawiciele muzeum, sam fakt istnienia ukrytej przestrzeni był znany już wcześniej, jednak jej funkcja przez lata pozostawała niejasna. Dopiero analiza kontekstu historycznego oraz konsultacje z architektami i specjalistami ds. ochrony zabytków pozwoliły wysunąć hipotezę o możliwym związku domu z działalnością Podziemnej Kolei. – To naprawdę niezwykłe odkrycie – podkreśliła Emily Hill-Wright, dyrektorka muzeum.
Eksperci zwracają uwagę, że sposób zamaskowania przejścia – niewidocznego z zewnątrz i dostępnego jedynie po odsunięciu zabudowy meblowej – nie ma analogii w innych zachowanych rezydencjach z tego okresu na terenie Manhattanu. W rezultacie odkrycie to może stanowić jeden z najbardziej znaczących przykładów ukrytej architektury miejskiej XIX wieku, a zarazem materialny ślad działań podejmowanych w ramach walki z systemem niewolnictwa na długo przed jego formalnym zniesieniem.
Kto zaprojektował tajne przejście w Merchant's House Museum?
Coraz więcej wskazuje na to, że ukryty tunel nie był przypadkowym elementem konstrukcyjnym, lecz świadomie zaprojektowaną częścią budynku już na etapie jego powstawania. Kamienica, w której dziś mieści się Merchant’s House Museum, została wzniesiona w 1832 roku przez rzemieślnika Josepha Brewstera – kapelusznika z Connecticut, który kilka lat później sprzedał ją zamożnej rodzinie kupieckiej Tredwellów. To właśnie Brewster, jak sugerują najnowsze analizy architektoniczne, miał odpowiadać za stworzenie systemu ukrytych przestrzeni, które mogły pełnić funkcję awaryjnej kryjówki dla osób uciekających z niewoli. Historyk architektury Patrick Ciccone wskazuje, że budowniczy był niemal na pewno związany z ruchem abolicjonistycznym, co w realiach XIX-wiecznego Nowego Jorku (zwłaszcza wśród białych rzemieślników i przedsiębiorców) należało do rzadkości.
– Bycie abolicjonistą było niezwykle rzadkie wśród białych Nowojorczyków, zwłaszcza zamożnych – podkreślił badacz, zaznaczając jednocześnie, że jako projektant Brewster miał możliwość wprowadzenia takich rozwiązań jeszcze przed sprzedażą nieruchomości.
Dodatkowe światło na tę hipotezę rzuciły archiwalne dokumenty, które wskazują, że Brewster mógł stosować podobne zabiegi konstrukcyjne także w innych budynkach. Jak zauważyła historyczka muzeum Ann Haddad, odnalezione zapisy dotyczące prac prowadzonych w pobliskim kościele sugerują, że rzemieślnik miał doświadczenie w projektowaniu ukrytych przestrzeni.
– Moim zdaniem świadczy to o oddanym i zagorzałym abolicjoniście – stwierdziła w rozmowie z „New York Times”. Nie jest natomiast jasne, czy rodzina Tredwellów była świadoma istnienia przejścia ani w jakim stopniu mogła je wykorzystywać. Wiadomo jednak, że w okresie poprzedzającym wojnę secesyjną Afroamerykanie przebywający w Nowym Jorku – zarówno zbiegli niewolnicy, jak i wolni mieszkańcy – byli narażeni na porwania i przemoc ze strony łowców nagród działających na podstawie ustawy o zbiegłych niewolnikach z 1850 roku.
Sam budynek przez niemal sto lat pozostawał w rękach Tredwellów, zanim w XX wieku został przekształcony w muzeum, a następnie objęty ochroną konserwatorską. W 1966 roku uznano go za Narodowy Zabytek Historyczny, co podkreśliło jego znaczenie dla dziedzictwa miasta. Dziś Merchant’s House Museum nie tylko prezentuje życie zamożnej nowojorskiej rodziny kupieckiej z XIX wieku, lecz także – dzięki nowym ustaleniom – może stanowić namacalny dowód zaangażowania mieszkańców Północy w walkę z niewolnictwem oraz funkcjonowanie sieci wsparcia dla osób uciekających z Południa.
Źródła: The Guardian, Popular Mechanics, Smithsonian Magazine, New York Times
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.


