Dlaczego wikingowie zniknęli z Grenlandii? Naukowcy mają nowe tropy
Wikingowie na Grenlandii przez niemal 500 lat budowali farmy, kościoły i osady. Potem, w XV wieku, zniknęli. A stało się to bez śladów wojen czy katastrof. Europejskie kroniki milczą o ich losie. Dziś archeologia zaczyna odsłaniać nowe tropy tej zagadki.

- Neil Shea
Spis treści:
- Wikingowie na Grenlandii. Krótka historia
- Początek końca wikingów na Grenlandii
- Zaginieni wikingowie. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie
- Relikty po pierwszych osadnikach
- Sprzyjające anomalie klimatyczne
- Co przyniosło kres Skandynawom na Grenlandii?
- Białe złoto – prawdziwy cel wikingów
- Inuici kontra wikingowie
- Pożegnanie z wikingami
Kiedy po raz pierwszy spotkałem Michaela Nielsena, właśnie wrócił z letnich wykopalisk na stanowisku związanym z wikingami w południowej Grenlandii, niedaleko miejsca, w którym mieszkał jako dziecko. Większość takich miejsc na wyspie zdaje się szybko niszczeć, a ich zakopane artefakty topią się w rodzaj brązowego szlamu. Ale to konkretne, wilgotne, bagniste miejsce stworzyło to, co archeolodzy nazywają „dobrymi warunkami konserwacji”. Odnaleziono tu małą rzeźbę konia.
Na Grenlandii znaleziono wiele takich obiektów i, jak można się domyślić, były to dziecięce zabawki. Podobnie jak wiele innych elementów opowieści o wikingach, konie są niewyraźne i trudne do umiejscowienia. Czy były nie tylko zabawkami, ale i amuletami? Czy miały jakąś duchową moc? Czy wikingowie naprawdę wiązali grzywy koni w ten sposób? – Jest tyle rzeczy, których o nich nie wiemy. To ogromna tajemnica. To po prostu niesamowicie ekscytujące – powiedział mi z uśmiechem na twarzy.
Wikingowie na Grenlandii. Krótka historia
Oto co wiemy. Około roku 1000 n.e. grupa wikingów wypłynęła na zachód z Islandii w poszukiwaniu nowych lądów i nowych możliwości. Dowodził nimi banita Erik Thorvaldsson, lepiej znany nam jako Erik Rudy, którego historyczka Eleanor Barraclough opisuje jako „porywczego, seryjnego mordercę”. Thorvaldsson „odkrył” wyspę, odsiadując wyrok wygnania za morderstwo, i według średniowiecznych zapisów nadał nowemu, pokrytemu lodem terytorium nazwę Grænland (Zielona Kraina), co było wczesnym eksperymentem w zakresie brandingu.
Zadziałało. Kolonie powoli rozprzestrzeniały się przez kręte fiordy południowo-zachodniej Grenlandii, gdzie osadnicy trzymali się wąskich łąk między morzem a wielką pokrywą lodową, która dominuje w głębi lądu. Przetrwali, a może nawet prosperowali, przez pół tysiąclecia, tworząc rozległe farmy, budując ogromne obory i stodoły, a nawet wznosząc kościoły.
Początek końca wikingów na Grenlandii
Potem, gdzieś w połowie XV wieku, kolonie nordyckie na Grenlandii popadły w ruinę, a ich mieszkańcy zniknęli. Zapisy z czasów średniowiecza, pełne szczegółów na temat początków kolonii i opowieści z ich środkowego okresu, milczały o końcu. Jeśli wszyscy Grenlandczycy zginęli w jakiejś apokalipsie – powiedzmy, zarazie lub wojnie – ich kuzyni w Europie najwyraźniej tego nie zauważyli. A jeśli wszyscy uciekli z ogromnej wyspy, nie ma wzmianki o przyczynach ani o tym, dokąd się udali.

– Chodzi o to, że dobrze poinformowani Europejczycy nie mieli pojęcia, co stało się z Grenlandczykami. Sugeruje to, że nie wydostali się z tego miejsca. A podtekst jest taki, że wszyscy wyginęli – powiedział Thomas McGovern, badacz National Geographic, profesor archeologii w Hunter College w Nowym Jorku, który od ponad 40 lat zajmuje się wikingami.
Zaginieni wikingowie. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie
Wikingowie z Grenlandii od dawna zajmują szczególne miejsce na liście zaginionych ludów w historii. Równie tajemnicze, jak upadek przodków Pueblo (dawniej zwanych Anasazi) na amerykańskim Południowym Zachodzie i znacznie późniejsze zniknięcie pierwszych angielskich kolonistów w Roanoke, na terenie dzisiejszej Karoliny Północnej.
McGovern powiedział mi, że historia wikingów wciąż jest aktualna po części dlatego, że „nie pasuje do naszego współczesnego wyobrażenia o tym, kim byli wikingowie”. To nie jest bajka rodem z serialu telewizyjnego, pełna wojowników, najeźdźców, złota i zwycięstw. W przeciwieństwie do brutalnych wikingów z popkultury naszych czasów Skandynawowie, którzy osiedlili się na Grenlandii, byli ostatnimi z wielkiej fali europejskich osadników zmierzających na zachód, którzy przenieśli swoją kulturę z fiordów i wrzosowisk Norwegii, Danii i Szwecji do szeregu zimnych i odległych przyczółków: na Orkady, Wyspy Owcze i Islandię.
Relikty po pierwszych osadnikach
W szary dzień zeszłego września wsiadłem na małą łódkę i popłynąłem tam, przez szeroki, błękitny fiord. Na południe od ruin leży maleńkie miasteczko Qassiarsuk – współczesna nazwa nadana przez Inuitów, mieszkańców uważanych za rdzennych mieszkańców Grenlandii.
Skandynawowie nazywali to miejsce Brattahlið. Widok niewiele się zmienił od ich czasów. W fiordach panowała późna jesień. Na wodzie nie było żadnych innych łodzi, wiatru, fok ani wielorybów. Domy na przeciwległym brzegu były tak małe i niskie, że łatwo było je zgubić na tle bezdrzewnych wzgórz i wielkich, szarych gór wznoszących się dookoła.

Brattahlið leżało w centrum tego, co Norwegowie nazywali Eystribyggð, Osadą Wschodnią, gdzie archeolodzy znaleźli pozostałości około 500 gospodarstw rolnych. Według „Sag Islandczyków”, zbioru opowieści spisanych w średniowieczu, Brattahlið należało do Eryka Rudego. Wykopaliska w tym miejscu odsłoniły europejskie szkielety datowane na przełom pierwszego tysiąclecia.
Oznacza to, że prawdopodobnie byli oni jednymi z pierwszych osadników, być może towarzyszami samego Eryka Thorvaldssona. Gospodarstwo z czasem rozrosło się do jedngoz największych i najważniejszych w Eystribyggð. Tutaj można zobaczyć, co osiągnęli osadnicy, a także z czym musieli się zmierzyć.
Sprzyjające anomalie klimatyczne
Thorvaldsson i jego współosadnicy popłynęli z Islandii na Grenlandię w okresie znanym jako Średniowieczna Anomalia Klimatyczna (MCA), czyli Średniowieczne Ocieplenie. W tym okresie, który rozpoczął się około 900 roku n.e., temperatury w regionie północnego Atlantyku wzrosły bardziej niż w poprzednich dekadach.
Chociaż nie było tak ciepło jak dziś na świecie, to według McGoverna MCA prawdopodobnie zmniejszyła pokrywę lodową i złagodziła gwałtowność i częstotliwość sztormów oceanicznych. Wszystko to sprzyjało Skandynawom, którzy załadowali swoje otwarte statki bydłem, drewnem, dziećmi, wełną i niewolnikami, po czym ruszyli na zachód.
Skandynawowie hodowali owce i bydło, kozy i konie, a w początkowym okresie jęczmień. Zimą fiordy zamarzały, wstrzymując ruch statków, a pastwiska zasypywał śnieg. Osadnicy jednak nie poddali się i w Qassiarsuk można spacerować wzdłuż fundamentów ich stodół i owczarni.
Co przyniosło kres Skandynawom na Grenlandii?
Dla Grenlandczyków klimat wydaje się zmieniać szybko, a zimno pogłębia się pod koniec ich ery. Jette Arneborg, która przez wiele lat była badaczką w Duńskim Muzeum Narodowym w Kopenhadze, powiedziała mi, że w latach 70. XX wieku naukowcy zaczęli łączyć dane dotyczące klimatu z koncepcją nadmiernej eksploatacji.
Ich teoria: Skandynawowie wyczerpali otaczające ich zasoby naturalne. Przesadzili z wypasaniem bydła, wycięli skąpe drzewa w fiordach i w inny sposób podkopali własne wysiłki rolnicze. Wydawało się również, że ignorowali lokalne pożywienie, takie jak ryby i ssaki morskie. Wszystko to sprawiło, że życie Skandynawów stało się kruche. A kiedy nadeszły mrozy, wielu z nich głodowało.

Jette Arneborg w 2012 roku wraz ze współpracownikami opublikowała wyniki analizy izotopowej szkieletów Skandynawów, w tym niektórych odkrytych w Brattahlið. Wykazała głęboką zmianę diety na przestrzeni dekad – od ssaków lądowych, do morskich. Jej odkrycie wskazywało nie tylko na rosnącą zależność od morza, ale także na zauważalną zmianę, w wyniku której nordyccy rolnicy coraz bardziej koncentrowali się na polowaniach i rybołówstwie.
Zmiana diety w luźny sposób odzwierciedlała również zmiany klimatu. Razem te dowody skutecznie obaliły stare przekonania, że wikingowie popełnili rodzaj ekologicznego samobójstwa lub że po prostu nie radzili sobie z zimnem. Naukowcy uważają teraz, że byli bardzo odporni i elastyczni, radząc sobie z każdym nowym problemem, jaki mógł im przynieść zmieniający się świat – przez jakiś czas.
Białe złoto – prawdziwy cel wikingów
Nowe badania nad nordycką zagadką koncentrują się obecnie na morsach i znaczeniu ich ciosów – białego złota. Według tej najnowszej teorii, Skandynawowie przybyli na Grenlandię nie po to, by uprawiać fiordy, lecz by zmonopolizować północnoatlantycki handel kością słoniową.
W tamtym czasie ciosy były wykorzystywane do wyrobu ozdobnych figur szachowych, krucyfiksów, rękojeści noży i innych luksusowych przedmiotów, pożądanych przez bogatych Europejczyków. W późniejszej fazie epoki wikińskiej ciosy morsów stawały się coraz mniejsze i były pozyskiwane od zwierząt żyjących coraz dalej, zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez naukowców z Wielkiej Brytanii, Irlandii i Norwegii. Skoro później nie mogli handlować kłami, co innego mieli? Ani lasów, ani żelaza, ani pszenicy, ani warzyw. Ich zasoby najwyraźniej ograniczały się do skór fok i oleju z fok, a także skór innych zwierząt.
W połowie XIV wieku sytuacja Grenlandczyków wyglądała dość ponuro i prawie na pewno dostrzegli nadciągający kryzys. Archeolodzy uważają, że Zachodnia Osada upadła pod koniec XIV wieku. Mniej więcej w tym samym czasie Europę spustoszyła dżuma dymienicza, zabijając dziesiątki milionów ludzi. W Norwegii – głównym partnerze handlowym kolonii grenlandzkich – szacunki wskazują, że zmarła ponad połowa populacji. Nie ma jeszcze dowodów na to, że dżuma dotarła na Grenlandię, ale w XV wieku Islandię nawiedziły epidemie na dużą skalę, prawdopodobnie dżumy.
Inuici kontra wikingowie
Jest jeszcze jeden szczegół historyczny, którego archeolodzy nie do końca rozumieją. Pod koniec okresu kolonialnego Inuici osiedlili się na południu Grenlandii. W niektórych obszarach żyli bardzo blisko osad nordyckich, stając się praktycznie ich sąsiadami. Nikt nie wie, jak obie grupy wchodziły ze sobą w interakcje. Niektóre stare europejskie zapisy – a także ustne tradycje Inuitów – wspominają o walkach, choć nigdy nie znaleziono archeologicznych dowodów konfliktu.
Mimo to badacze, z którymi rozmawiałem, twierdzili, że trudno sobie wyobrazić, by relacje między nimi nie były napięte. Średniowieczne zapisy wspominają, jak Norwegowie nazywali Inuitów Skraelingami, co mogło oznaczać coś w rodzaju „barbarzyńców” lub „słabeuszy”. Innymi słowy, prawdopodobnie nie było to miłe określenie.
Być może najciekawsze w ich relacjach jest to, że Inuici stanowili wzór przetrwania w zmieniającym się, nieprzewidywalnym świecie. Naukowcy uważają, że Inuici z Thule przybyli z terenów dzisiejszej Kanady do północnej Grenlandii około 1200 roku n.e., kilka pokoleń po przybyciu Normanów na południowo-zachodnie wybrzeże. Mimo że wikingowie dokonali pewnych podobnych adaptacji (na przykład jedząc więcej fok), najwyraźniej istniał pewien punkt kulturowy, którego nie chcieli przekroczyć. Innymi słowy, Normanowie nie chcieli upodobnić się do Inuitów ani przyjąć bardziej koczowniczego trybu życia, nawet jeśli mogłoby ich to uratować.
Wielu ekspertów, z którymi rozmawiałem, uważa, że Normanowie prawdopodobnie nigdy nie rozważali takiej transformacji kulturowej. Byli zbyt konserwatywni, zbyt przywiązani do własnego poczucia europejskiej tożsamości. Możliwe też, że większość z nich po prostu uciekła z Grenlandii, zanim tak radykalne decyzje stały się konieczne.
Pożegnanie z wikingami
Ostatnia udokumentowana podróż między Norwegią a Grenlandią miała miejsce w 1410 roku. Niektóre z ostatnich wiadomości z kolonii opisywały spalenie czarownicy około 1406 roku i ślub w 1408 roku. Te prozaiczne meldunki nie wspominają o żadnym kataklizmie, który mógłby zniszczyć świat – o żadnej zarazie, żadnej rzezi, żadnym głodzie.
Po tym wydarzeniu nordyccy Grenlandczycy zniknęli z zapisów historycznych. Archeolodzy uważają, że do 1450 roku Eystribyggð było puste, wszyscy wymarli lub zniknęli. To, jak wikingowie mogli opuścić wyspę, wciąż pozostaje otwarte, podobnie jak wiele innych aspektów ich historii.
Źródło: National Geographic

