Cesarski barwnik w grobach najmłodszych. Tak żegnano najbogatsze dzieci w rzymskiej prowincji
Blisko dwa tysiące lat temu ciała dwóch zmarłych dzieci zatopiono w gipsie. Ten niezwykły pochówek skrywał w sobie wiele niespodzianek. Wśród nich znalazł się szal przeszyty złotymi nićmi i z barwnikiem cenniejszym nawet niż ten kruszec. To przepych godny cesarzy rzymskich. Kim byli zmarli?

W czasach antycznych York, znany jako Eboracum, nie był jedynie odległą placówką wojskową, lecz tętniącym życiem centrum administracyjnym na północnych krańcach imperium rzymskiego. Współczesne miasto York położone jest w północnej Anglii. To właśnie tutaj stacjonowały legiony, a wraz z nimi zamożne rodziny urzędników i kupców. Dzięki badaniom archeologicznym wiemy, że mieszkańcy Eboracum mieli dostęp do towarów z najdalszych zakątków antycznego świata.
Teraz archeolodzy podzielili się niezwykłymi wynikami badań. Dotyczą dwóch pochówków dzieci. Pochowano je prawie jak członków cesarskiej rodziny, mimo że mówimy tu o mieście oddalonym od Rzymu o tysiące kilometrów.
Gipsowe pochówki
Naukowcy z Uniwersytetu w Yorku przeanalizowali dwa pochówki gipsowe sprzed 1700 lat. Ten rytuał pogrzebowy polegał na zalewaniu ciała zmarłego, ubranego w szaty lub owiniętego w całun, płynnym gipsem. Substancja ta, twardniejąc, utworzyła swoistą „kapsułę czasu”, która przez blisko dwa tysiące lat chroniła nie tylko szczątki, ale i mikroskopijne ślady materiałów organicznych, takich jak tkaniny i barwniki.
Barwnik droższy niż złoto
Badacze zajrzeli pod gipsową skorupę. I tam czekało ich zaskoczenie. Na pozostałościach po tkaninie wykryli bardzo cenny barwnik – cesarską purpurę, znaną również jako purpura tyryjska.
W świecie rzymskim był to bardzo ceniony towar, pozyskiwany z tysięcy morskich ślimaków z rodziny Murex. Proces produkcji był tak żmudny, że cena pigmentu mogła przewyższać nawet złoto. Był to barwnik zarezerwowany dla cesarzy rzymskich, senatorów i najwyższej arystokracji.
Luksus w grobach najmłodszych
Pochówki, w których znajdowały się tkaniny barwione purpurą, należały do niemowlaków. Z analiz reliktów wynika, że ich ciała owinięto w tkaniny najwyższej jakości, ozdobione dodatkowo złotymi nićmi.
Jedno z dzieci, zmarłe w wieku zaledwie kilku miesięcy, spoczywało w ołowianej trumnie okryte ozdobnym płaszczem lub szalem z frędzlami, na którym spoczywała warstwa purpurowo-złotej tkaniny. To pierwszy taki przypadek zidentyfikowany w rzymskim Yorku. – Zamożni mieszkańcy miasta mieli dostęp do drogich i egzotycznych towarów z drugiego końca imperium – zauważa profesor Maureen Carroll, kierowniczka projektu z Wydziału Archeologii Uniwersytetu w Yorku.
Nauka na usługach archeologii
Odkrycie nie byłoby możliwe bez zaawansowanej technologii. Dr Jennifer Wakefield przeprowadziła analizy laboratoryjne. Zastosowała chromatografię cieczową i tandemową spektrometrię mas.
Naukowcom udało się wyizolować niebieski roztwór zawierający 6,6-dibromoindygo – marker chemiczny jednoznacznie potwierdzający obecność purpury tyryjskiej. Ślady te często nie były widoczne gołym okiem na powierzchni gipsu.
Głosy z przeszłości. Miłość i status
Obecność cesarskiej purpury na krańcach imperium rzuca nowe światło na emocjonalną sferę życia Rzymian. Naukowcy sądzili, że ze względu na wysoką śmiertelność dzieci, rzymscy rodzice nie okazywali publicznie żałoby po stracie niemowląt.
Znalezisko z Yorku podważa to twierdzenie – pokazuje gotowość rodzin do wydania ogromnych kwot, by zapewnić najmłodszym wystawne ostatnie pożegnanie. To też dowód na to, że nawet tysiące kilometrów od stolicy imperium, Rzymu, elity żyły na bardzo wysokim poziomie.
Źródło: Uniwersytet w Yorku
Nasz autor
Szymon Zdziebłowski
Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.

