Całun Turyński pełen hinduskiego DNA. Nowe odkrycia genetyków komplikują historię relikwii
Czy Całun Turyński ma boskie pochodzenie? Od wieków dzieli ludzkość na wierzących i sceptyków – a teraz konflikt się chyba zaogni. Nowe analizy genetyczne dodają kilka nowych farb na to „religijne płótno”: na całunie zapisano historię podróży przez kontynenty, spotkań z tysiącami ludzi (także Hindusami) i kontakt z roślinami z Nowego Świata. Jak to możliwe?

Relikwia, która według wierzeń miała spowijać ciało Jezusa Chrystusa, mierzy 4,4 metra długości i 1,1 metra szerokości. Chociaż od niemal 500 lat spoczywa w Katedrze Turyńskiej, to wciąż owiana jest tajemnicą. Teraz wiemy jednak więcej: zespół pod kierownictwem Gianniego Barcaccia z Uniwersytetu w Padwie przeanalizował materiał genetyczny zebrany z całunu, a wyniki rzucają nowe światło na pochodzenie tkaniny. Co jest prawdą, a co jest kłamstwem?
Ślady z całego świata: od Indii po Amerykę
Jednym z najbardziej zaskakujących nowych odkryć zespołu jest obecność ludzkiego DNA – ale nie boskiego pochodzenia, a wywodzącego się z linii indyjskich. Stanowią one 40% zidentyfikowanego materiału.
Sugeruje to, że przędza mogła zostać wyprodukowana w Indiach lub że płótno miało kontakt z handlarzami z regionu Doliny Indusu. Okazuje się więc, że – tak jak większość współczesnych tkanin – i Całun Turyński pochodzi z Dalekiego Wschodu.
Rośliny z Nowego Świata
To jednak nie koniec niespodzianek. Na płótnie zidentyfikowano DNA zdumiewająco szerokiej gamy organizmów roślinnych:
- marchwi i różnych gatunków pszenicy, które mogły występować na Bliskim Wschodzie,
- pomidorów, ziemniaków oraz papryki – które pochodzą zza Oceanu Atlantyckiego.
Dla mechanizmów datowania kluczowa jest obecność drugiej grupy gatunków: rośliny te sprowadzono do Europy dopiero po odkryciu Ameryki. Oznacza to, że tkanina musiała mieć z nimi kontakt w ciągu ostatnich kilkuset lat, co potwierdza ogromną skalę zanieczyszczenia obiektu.
DNA tysiąca rąk
Jakiś czas temu naukowy świat obiegły informacje, że Całun Turyński – na podstawie nowo odkrytego średniowiecznego dokumentu – może być całkowicie fałszywy. Wywołało to oczywiście falę dyskusji. Naukowcy chcieli jednak oprzeć się nie na danych historycznych, a na analizie DNA.
Po próbach sami badacze przyznali: zidentyfikowanie „oryginalnego” DNA osoby owiniętej w płótno jest dziś praktycznie niemożliwe. Całunu dotykały tysiące osób – od średniowiecznych wiernych, przez ekipy konserwatorskie, aż po zespół badawczy z 1978 roku. Każda z tych osób zostawiła na tkaninie swój genetyczny ślad, tworząc warstwową strukturę materiału biologicznego, której nie da się łatwo rozdzielić. Różnorodność genetyczna i DNA pochodzące od osób z różnych grup etnicznych sugeruje, że relikwia podróżowała szeroko po całym regionie śródziemnomorskim.
Spór o wiek: całun pochodzi ze średniowiecza czy ze starożytności?
W świecie nauki wciąż żywy jest spór zapoczątkowany badaniem radiowęglowym z 1988 roku. Wskazało ono, że całun powstał w latach 1260–1390, co sugerowałoby jego średniowieczne pochodzenie (płótno po raz pierwszy pojawia się w dokumentach historycznych we Francji w 1354 roku).
Anders Götherström z Uniwersytetu w Sztokholmie podkreśla, że choć wyniki DNA są fascynujące, nie dają podstaw, by wątpić w datowanie radiowęglowe. – Wciąż nie widzę powodu, by wątpić, że całun jest francuski i pochodzi z okresu średniowiecza – twierdzi Götherström. Według niego historia tkaniny jako kluczowej relikwii może być ciekawsza niż legendy o jej starożytnym pochodzeniu, które na razie nie znajdują twardego naukowego wsparcia.
Dlaczego wciąż nie ma ostatecznej odpowiedzi?
Całun Turyński pozostaje najbardziej spornym przedmiotem w historii archeologii. Największa kontrowersja dotyczy mechanizmu powstania obrazu. Mimo prób odtworzenia go przez artystów i naukowców, do dziś nie wiadomo, jak na płótnie powstał negatywowy wizerunek mężczyzny, który nie wykazuje śladów pędzla ani barwników.
Sceptycy wskazują na wspomniane datowanie radiowęglowe, podczas gdy zwolennicy autentyczności argumentują, że próbka do badań mogła pochodzić z fragmentu płótna naprawianego przez zakonnice po pożarze w XVI wieku. Innym punktem sporu jest obecność śladów krwi grupy AB oraz pyłków roślin charakterystycznych dla okolic Jerozolimy, co zdaniem niektórych naukowców potwierdza starożytną metrykę obiektu.
Sprzeczne dowody – genetyczne ślady z Indii i Ameryki, średniowieczne datowanie i unikatowa technika obrazowania – sprawiają, że Całun Turyński pozostaje zagadką na styku nauki, historii i metafizyki.
Źródła: New Scientist, National Geographic Polska
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

