Reklama

Do niezwykłego odkrycia doszło w miejscowości Wandlebury, kilka kilometrów od Cambridge. Podczas prac archeologicznych natrafiono tam na dół o wymiarach cztery na jeden metr. W jego wnętrzu panował nieład, który zszokował badaczy. Wśród kości doliczono się szczątków dziesięciu osób. Nie był to jednak zwykły pochówek. Obok czterech kompletnych szkieletów znajdował się stos samych nóg oraz czaszki pozbawione reszty szkieletu.

Część zmarłych została wrzucona do dołu twarzą do ziemi. Ułożenie ich rąk sugeruje, że przed śmiercią mogli być związani. Dla archeologów było to ogromne zaskoczenie, zwłaszcza że wcześniej najciekawszym znaleziskiem na tym terenie była… plastikowa przykrywka opakowania od cukierków sprzed sześciu dekad.

Średniowieczna masakra na pograniczu królestw

Naukowcy przeprowadzili analizy radiowęglowe kości. Wyniki wskazały, że ludzie ci zmarli między 772 a 891 rokiem naszej ery. W IX wieku okolice dzisiejszego Cambridge należały do wyjątkowo niebezpiecznych. Była to strefa graniczna pomiędzy królestwem Mercji a Anglią Wschodnią. W 870 roku tereny te zostały opanowane przez wikingów, a przez kolejne dekady dochodziło tu do brutalnych walk o kontrolę nad regionem.

Wandlebury Country Park, znany dziś jako spokojne miejsce spacerów, w średniowieczu pełnił zupełnie inną rolę. Znajdował się tu starożytny fort, będący ważnym punktem orientacyjnym i miejscem zgromadzeń. To właśnie tutaj mogły rozgrywać się dramatyczne wydarzenia, których śladem jest odkryty masowy grób.

Olbrzym z dziurą w głowie

Najbardziej niezwykłym znaleziskiem był szkielet młodego mężczyzny w wieku od 17 do 24 lat. Wyróżniał się on imponującym wzrostem, sięgającym niemal dwóch metrów. W czasach, gdy przeciętny mężczyzna mierzył około 167 centymetrów, musiał robić ogromne wrażenie na otoczeniu.

W jego czaszce archeolodzy odkryli owalny otwór o średnicy trzech centymetrów. Był to wyraźny ślad po trepanacji. Naukowcy podejrzewają, że mężczyzna cierpiał na guz przysadki mózgowej — schorzenie prowadzące do nadmiernego wzrostu oraz silnych, wyniszczających bólów głowy. Ślady gojenia się kości wskazują, że pacjent przeżył ten drastyczny zabieg, co czyni odkrycie jeszcze bardziej fascynującym.

Kim byli zmasakrowani mężczyźni?

Do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić, czy w dole spoczywają Anglosasi, czy wikingowie. Rozczłonkowanie ciał sugeruje, że niektóre ich części mogły być wcześniej wystawiane na widok publiczny jako trofea wojenne. Inna hipoteza zakłada, że była to masowa egzekucja lub forma surowej kary cielesnej wykonanej w ważnym miejscu spotkań. Brak śladów cięcia na niektórych stawach może oznaczać, że ciała znajdowały się już w stanie rozkładu w chwili wrzucania ich do dołu.

Szokujące praktyki studenckie

Wykopaliska w Wandlebury Country Park prowadzone były przez archeologów z Uniwersytetu w Cambridge oraz studentów archeologii w ramach praktyk terenowych. Dla młodych adeptów nauki było to doświadczenie, które zapadnie im w pamięć na długo. – Nigdy bym się nie spodziewała, że znajdę coś takiego podczas praktyk studenckich. To był szokujący kontrast w porównaniu ze spokojnym terenem Wandlebury – skomentowała Grace Grandfield, studentka biorąca udział w wykopaliskach.

Źródło: Cambridge University

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. dwa przewodniki turystyczne po Egipcie, a ostatnio – popularnonaukową książkę „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” o największej egipskiej piramidzie. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.
Reklama
Reklama
Reklama