Reklama

Pompeje we Włoszech są jednym z najbardziej znanych stanowisk archeologicznych na świecie. Rokrocznie odwiedzają je tłumy turystów – nie jest to dziwne zważywszy na to, że można obejrzeć tak świetnie zachowane relikty miasta rzymskiego sprzed 2 tysięcy lat. To, że przetrwało do dziś zawdzięczamy erupcji wulkanu, która pokryła je popiołami i w ten sposób zakonserwowała.

Od wielu lat trwają wykopaliska w Pompejach. Niedawno archeolodzy natknęli się na zagadkowe błękitne pomieszczenie.

Nie garderoba, ale kaplica

W Pompejach odkryto wiele bogatych willi. Składały się z wielu pomieszczeń i były obsługiwane przez niewolników. W jednym z kompleksów znaleziono niedawno pokój, który niemal w całości był pomalowany na niebiesko.

Jego powierzchnia wynosiła około 9 metrów kwadratowych, czyli tyle, ile sypialnia w bloku. Zdaniem archeologów było to niewielkie sanktuarium domowe. Prawie każda ściana była pokryta intensywnym błękitem. A to był jeden z najdroższych pigmentów w historii ludzkości.

Błękit egipski. Co o nim wiemy?

Dlaczego błękit był tak drogi? W starożytności niebieskie pigmenty były znacznie rzadsze niż inne kolory. Błękit egipski był pierwszym syntetycznym barwnikiem w historii, a jego wytworzenie wymagało zaawansowanej technologii i ogromnej energii – składniki wypalano w temperaturze 850–950°C. Nazwa „błękit egipski” odnosi się do historycznego pochodzenia tej technologii, a niekoniecznie do miejsca wytworzenia konkretnej partii barwnika. Większość składników do wykonania pigmentu wykorzystanego w Pompejach pochodziła z okolic tego miasta.

Pigment powstawał z piasku krzemionkowego, węglanu wapnia, minerałów miedzi oraz topnika alkalicznego. Badania próbek potwierdziły obecność krzemianu wapniowo-miedziowego oraz domieszek kwarcu i wollastonitu. Barwnik trafiał do rzymskich handlarzy w postaci małych kulek, które artyści musieli godzinami ucierać na proszek przed nałożeniem na mokry tynk.

Wynik badania. Kilogramy luksusu na ścianach

Głównym celem naukowców było oszacowanie skali inwestycji. Ile pigmentu potrzeba, by zamienić pokój w błękitną grotę? Dzięki analizom mikroskopowym i mapowaniu chemicznemu poznaliśmy odpowiedź. Artykuł na ten temat opublikowano właśnie na łamach czasopisma „npj Heritage Science”

Zmierzono powierzchnię ścian, która wynosi blisko 20 metrów kwadratowych. Zbadano też grubość warstwy farby – miała średnio 0,18 milimetra. Obliczenia wykazały, że do pomalowania pokoju zużyto od 2,7 do 4,9 kilograma czystego błękitu egipskiego. To ogromna ilość.

Dla porównania, w innych domach w Pompejach warstwy błękitu były znacznie cieńsze lub ograniczały się do małych powierzchni. W „niebieskim pokoju” pigment był wszędzie. Znaleziono go nawet w domieszkach do innych kolorów, by uczynić je bardziej żywymi.

Cena prestiżu. Inwestycja warta roczny żołd

Ile kosztowało wymalowanie pokoju? Naukowcy sięgnęli do dzieł Pliniusza Starszego, który notował ceny barwników. Błękit egipski najwyższej jakości kosztował około 11 denarów za rzymski funt (ok. 327 gramów). Na podstawie masy pigmentu obliczono, że sam błękit w tym pokoju kosztował od 93 do 168 denarów. Aby uzmysłowić sobie tę kwotę, musimy spojrzeć na ówczesne koszty życia.

Za jeden denar można było kupić osiem bochenków chleba. Oznacza to, że błękit na ścianach był wart tyle, co 744 do 1344 bochenków. To jednak nie wszystko. W tamtym czasie rzymski legionista zarabiał rocznie około 187 denarów. Koszt samego barwnika w tym jednym, małym pokoju mógł więc stanowić równowartość 90% rocznej pensji żołnierza. A przecież trzeba było jeszcze opłacić innych malarzy, tynkarzy i kupić pozostałe pigmenty. Właściciel domu musiał być niezwykle zamożny.

Kogo czczono w niebieskim pomieszczeniu?

Zatem użycie niebieskiego koloru można tłumaczyć chęcią manifestacji statusu – przynależności do elity oraz chęcią podkreślenie boskiego charakteru sanktuarium. Oddawana tam cześć boginiom związanym z urodzajem i rolnictwem – zachowały się ich przedstawienia.

Do tej pory archeolodzy odkryli w tym kompleksie termy, dziedziniec z ogrodem oraz imponującą salę bankietową pomalowaną na czarno. Pompeje z pewnością jeszcze nas zaskoczą.

Źródło: npj Heritage Science

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. dwa przewodniki turystyczne po Egipcie, a ostatnio – popularnonaukową książkę „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” o największej egipskiej piramidzie. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.
Reklama
Reklama
Reklama