Drony dosyć szybko znalazły zastosowanie w fotografii. Dzięki nim możemy podejrzeć znane krajobrazy z nowej perspektywy. Bywa, że kadry odkrywają skrywane tajemnice. Podobnie było w przypadku Paula Younga – 46-letniego księgowego ze Szkocji. Pod koniec października mężczyzna sfotografował przy użyciu drona linię brzegową w okolicach wioski Lendalfoot na zachodzie kraju. Przy okazji udało mu się uwiecznić na zdjęciach intrygujący wir morski.

Zagadka wiru morskiego

Zdjęcia Younga wywołały niemałe poruszenie na forach internetowych. Mężczyzna umieścił je w sieci, ponieważ miał nadzieję, że ktoś będzie, potrafił wyjaśnić mu zaobserwowane zjawisko. Nie brakowało głosów, jakoby Szkot sfotografował wejście do mitycznej Atlantydy. Inni eksperci sugerowali wyciek metanu lub tarło śledzia. Prawdziwe wytłumaczenie okazało się jednak zdecydowanie bardziej przyziemne i smutne.

Zacznijmy od faktów. Wiry morskie powstają w momencie, kiedy dwa płynące w różnych kierunkach prądy zderzają się ze sobą. Specjaliści ze Szkockiej Agencji Ochrony Środowiska (SEPA) tłumaczą, że w tym przypadku ścieki z pobliskiej oczyszczalni wymieszały się z deszczówką. W ostatnich dniach nad Szkocją przechodzą obfite ulewy, przez co do morza trafiło jeszcze więcej wody.

Rzecznik SEPA potwierdził w rozmowie mediami, że ekolodzy wiedzą o pojawieniu się wiru morskiego. Jak tłumaczy, choć zjawisko wygląda spektakularnie, to nie ma czym się niepokoić. Sytuacja jest bowiem pod kontrolą.

– To rutynowe i legalne usuwanie oczyszczonych ścieków ze Straid Far – komentuje.

Zmiana w polityce wodociągowej

Woda została zbadana pod kątem norm środowiskowych i jeszcze przed wyrzutem ustalono, że nie ma niekorzystnego wpływu na ekosystem. Zauważalny wir powstał na skutek obfitych, utrzymujących się od kilku dni opadów deszczu na zachodzie Szkocji. Ekolodzy przypuszczają, że efekt wizualny będzie widoczny dłużej niż zazwyczaj. SEPA cały czas monitoruje sytuację w pobliżu Lendalfoot.

W tym roku rząd Wielkiej Brytanii ogłosił, że przedsiębiorstwa wodociągowe będą musiały ograniczyć ilość ścieków pompowanych do rzek i mórz. Choć wyrzuty oczyszczonych odpadów są poprzedzane restrykcyjnymi badaniami i testami, nie jest tajemnicą, że takie procedery zwiększają ryzyko zatrucia całych ekosystemów.