Trójkąt Bermudzki – na te dwa słowa jeszcze kilka dekad temu bledli żeglarze i piloci samolotów. Mowa oczywiście o owianym wieloma legendami regionie na Oceanie Atlantyckim. W zależności od przekazów rozpiętość trójkąta jest różna. Najczęściej mówi się jednak, że jego wierzchołki to: Miami, Portoryko i Bermudy. Miejsce ma złą sławę przez liczne, często niewyjaśnione tragedie, do jakich tam dochodziło.

Trójkąt Bermudzki – prawda czy fikcja?

Pierwsze zaginięcia statków udokumentowano jeszcze pod koniec XVII w., jednak o Trójkącie Bermudzkim świat usłyszał dopiero w grudniu 1945 r. Podczas misji szkoleniowej doszło do niewyjaśnionego zaginięcia eskadry pięciu amerykańskich samolotów torpedowo-bombowych. Wraki maszyn nigdy nie zostały odnalezione. Zaginął także jeden z samolotów ratowniczych.

Każda kolejna tragedia w okolicach Bermudów, Florydy i Portoryko elektryzowała pasjonatów teorii spiskowych. Niektóre z nich wydają się całkiem przekonujące, inne przeciwnie. Warto jednak podkreślić, że większość wypadków w Trójkącie Bermudzkim – tak jak Lot 19 z 1945 r. – została przeanalizowana przez specjalistów. Wśród przyczyn najczęściej wymienia się błąd po stronie ludzi, problemy techniczne maszyn oraz ekstremalne warunki pogodowe. Nadal pozostaje jednak kilka historii bez wyjaśnienia…

Co się dzieje w Trójkącie Bermudzkim?

Jedna z najpopularniejszych i najlepiej popartych naukowo teorii mówi o erupcjach metanu z podwodnych kraterów. Płyn będący połączeniem wody i pęcherzyków ma stosunkowo niską gęstość, przez co statki miały tracić wyporność i tonąć. Wpływ metanu na katastrofy lotnicze jest jednak mniej pewny. To dlatego, że stężenie gazu w powietrzu jest zbyt niskie, żeby realnie wpływać na działanie silników samolotów. Badacze podkreślają też, że rzekome wybuchające bąble metanu nie zostały jeszcze zaobserwowane nigdzie na świecie.

Trójkąt Bermudzki fascynuje nie tylko naukowców, ale również pisarzy. Część z nich twierdzi, że właśnie gdzieś tam pod wodą znajduje się mityczna Atlantyda. Jej mieszkańcy mają celowo zatapiać statki i ściągać na dno samoloty. Podobne teorie mówią o rzekomym portalu czasowym czy nawet ingerencji obcych. Nie tłumaczą jednak, dlaczego kosmici mieliby korzystać akurat z tego miejsca. Dzięki tym historiom Trójkąt Bermudzki od lat jednych fascynuje, a innych przeraża.

Niektórzy wierzą, że w Trójkącie Bermudzkim jest Atlantyda. / fot. Getty Images

Problem w tym, że trudno o rzetelne wytłumaczenie tajemnicy Trójkąta Bermudzkiego. Każda z teorii, jaka się pojawiła, zdążyła już zostać podana w wątpliwość przez badaczy. Naukowcy wykluczyli między innymi nagłe fale pływowe. Mało prawdopodobna wydaje się też teoria o nieznanej anomalii geomagnetycznej, która miała dezorientować załogi samolotów. Przypomnijmy, że piloci są szkoleni do latania w ekstremalnych warunkach, nawet bez nawigacji. Dodatkowo marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych ogłosiła już, że „Trójkąt Bermudzki nie jest jednym z dwóch miejsc na ziemi, w których kompas magnetyczny wskazuje geograficzny biegun północny”.

A może tak naprawdę nie ma żadnych tajemnic? Statystyki nie wskazują na to, żeby w Trójkącie Bermudzkim ginęło więcej statków i samolotów niż w innych regionach Oceanu Atlantyckiego. Wypadków było co prawda sporo, ale to z uwagi na wiele miast portowych o znaczeniu turystycznym i handlowym – w tej części oceanu ruch jest po prostu większy. Miejsce obrosło jednak wieloma legendami i teoriami, dlatego też trudno będzie zmienić to, jak jest postrzegane.