Co się dzieje?

Spada wskaźnik dzietności, czyli średnia liczba dzieci, które w ciągu swojego życia rodzi kobieta. Naukowcy alarmują, że gdy liczba ta spadnie poniżej. 2,1, możemy mówić o kurczącym się społeczeństwie.

W 1950 roku kobiety rodziły średnio 4,7 dziecka. Naukowcy z Instytutu Wskaźników i Oceny Zdrowia przy Uniwersytecie Waszyngtona wykazali, że w 2017 roku globalny wskaźnik dzietności zmniejszył się prawie o połowę, do 2,4, a ich badania przewidują jego dalszy spadek – nawet poniżej 1,7 do 2100 roku.

W związku z tym naukowcy spodziewają się, że około 2064 r. liczba ludności na świecie osiągnie poziom 9,7 mld, a następnie spadnie do 8,8 mld pod koniec wieku.

"To dość poważna sprawa – większość świata przechodzi do naturalnego spadku populacji", powiedział telewizji BBC profesor Christopher Murray –  "Zdaję sobie sprawę, że to, jak poważny jest problem, może być niezwykle trudne do przeprocesowania, ale prędzej czy później będziemy musieli przeorganizować całe społeczeństwa."


Czemu wskaźniki dzietności spadają?

Wbrew pozorom, wskaźniki dzietności nie mają nic wspólnego z płodnością – chodzi raczej o uwarunkowania społeczno-kulturowe. Coraz więcej kobiet stawia na edukację i karierę zawodową, ma również łatwiejszy niż kiedyś dostęp do antykoncepcji, więc naturalną konsekwencją tych rzeczy jest odkładanie macierzyństwa na później, lub rezygnacja z niego.

Pod wieloma względami spadek dzietności jest jednak sukcesem – to również wskaźnik zmiany roli kobiet w społeczeństwie.


Dlaczego jest to problem?

Można by pomyśleć, że zmniejszenie populacji Ziemi będzie korzystne dla środowiska, jako że mogłoby to ograniczyć emisję dwutlenku węgla i wylesianie gruntów rolnych.

"Byłoby to prawdziwe myślenie, gdyby nie odwrócona struktura wiekowa (więcej osób starszych niż młodych) i wszystkie jej negatywne skutki ”– powiedział prof. Murray – "Spowoduje to ogromne zmiany społeczne. Martwi mnie to, bo mam ośmioletnią córkę i zastanawiam się, jak będzie wyglądał świat."

Według naukowców liczba osób poniżej piątego roku życia spadnie z 681 milionów w 2017 do 401 milionów w 2100, a liczba osób w wieku powyżej 80 lat wzrośnie z 141 milionów w 2017 roku do 866 milionów w 2100 roku.

Na razie to tylko liczby, ale szybko zamienią się w pytania. Kto będzie płacił podatki w masowo starzejącym się świecie? Kto zapłaci za opiekę zdrowotną dla osób starszych? Kto będzie się nimi opiekował? Czy ludzie nadal będą mogli przejść na emeryturę? "Potrzebujemy miękkiego lądowania" – podsumował Murray.


Czy są jakieś rozwiązania?

Niektóre kraje, w tym Wielka Brytania, wykorzystały migrację, aby zwiększyć swoją populację i zrekompensować spadek wskaźnika dzietności, jednak to za chwilę przestanie być wyjściem, skoro liczba ludności będzie spadać na całym świecie.

 

"Przejdziemy od okresu, w którym otwieranie granic jest wyborem do szczerej rywalizacji o migrantów, ponieważ nie będzie ich wystarczająco dużo" – stwierdził prof. Murray.

 

Niektóre kraje wypróbowały takie polityki, jak dodatkowy urlop macierzyński i ojcowski, bezpłatna opieka nad dziećmi, zachęty finansowe i dodatkowe prawa pracownicze, ale, póki co, w społeczeństwach świata nie ma na nie jasnej odpowiedzi.

Naukowcy ostrzegają przed zniweczeniem postępów w zakresie edukacji kobiet i dostępu do środków antykoncepcyjnych. Prof. Stein Emil Vollset powiedział: "Reakcja na spadek liczby ludności prawdopodobnie stanie się w wielu krajach nadrzędną kwestią polityczną, ale nie może zagrażać wysiłkom na rzecz poprawy zdrowia reprodukcyjnego kobiet ani postępowi w zakresie ich praw".


A co z Afryką?

Oczekuje się, że do 2100 r. liczba ludności Afryki potroi się do ponad trzech miliardów osób. Z badania wynika, że Nigeria stanie się drugim co do wielkości krajem na świecie, z 791 mln mieszkańców. Według ekspertów spowoduje to masową migrację do krajów, które będą borykały się problemem zanikającego społeczeństwa i tym samym może uratować ich populację. O ile do tego czasu ludzkość rozwiąże problem rasizmu, rzecz jasna.

"Aby odnieść sukces, potrzebujemy fundamentalnego przemyślenia globalnej polityki. Rozmieszczenie ludności w wieku produkcyjnym będzie kluczowe dla tego, czy nasza cywilizacja przetrwa” – apelują badacze.