Bez rzymskich wynalazków: cementu, wypalanej cegły, łuków i kopuł, nasz świat by się rozpadł. Podobnie stałoby się zresztą, gdyby pozbawić nas rzymskiej literatury i kodeksów prawnych. Bez łaciny nie powstałyby zaś romańskie języki Europy. Podstawą tej cywilizacji była infrastruktura komunikacyjna, która spajała prowincje imperium, zapewniając jego funkcjonowanie. Za wielkie osiągnięcie Rzymian uznaje się sieć dróg kamiennych łączących najdalsze zakątki państwa. Tymczasem najnowsze badania na jaw wydobywają tajemnice związane z wykorzystaniem wody. Imperium rzymskie powstało wokół basenu Morza Śródziemnego. My traktujemy morze jako barierę, która dzieli lądy i ludzi, podczas gdy dla Rzymian było ono dogodną arterią komunikacyjną. Stworzyli niespotykaną dotąd globalną pajęczynę morskich powiązań. – Umiejętność zorganizowania handlu morskiego na tak wielką skalę była czymś niespotykanym – mówi Michele Stefanile, archeolog z Wydziału Azji, Afryki i Morza Śródziemnego Uniwersytetu w Neapolu. – Co prawda Fenicjanie i Grecy stulecia wcześniej wytyczyli długodystansowe morskie szlaki, jednak tylko mieszkańcom imperium udało się stworzyć wszechstronny i nad wyraz efektywny system wodnych powiązań handlowych. Właściciele statków byli w stanie zaopatrywać w żywność prawdziwe megalopolis – Wieczne Miasto, sprowadzając dobra z odległych rynków: olej z Hiszpanii, mąkę z Egiptu i towary luksusowe Orientu. Cały świat dzięki Rzymowi spotykał się w granicach Morza Śródziemnego! Zresztą wystarczy przejść po placu Korporacji w starożytnym porcie Ostii, by wyobrazić sobie potęgę tego systemu. W jednym miejscu zgromadziły się biura kompanii morskich, każde reprezentujące flotę i rodzaj działalności pod własnym logo w formie mozaiki. Związki Rzymian z morzem obrodziły niezwykłą infrastrukturą. Powstały porty z cementowymi nabrzeżami. W czasach cesarstwa podjęto się przedsięwzięcia na niespotykaną skalę – wykopania kanału między portem Pozzuoli a Rzymem, którego długość wynieść miała 200 km,
a szerokość pozwalać, by minęły się w nim dwa statki. Do ukończenia Fossy Neronis nigdy jednak nie doszło, gdyż po śmierci cesarza zaprzestano prac w okolicach 50. kilometra. Skalę wodnych koneksji poznajemy nie tylko przez pryzmat pozostałości dróg, portów i wraków łodzi, ale też przez ogromną… górę śmieci, jaka po dziś dzień wznosi się w centrum Wiecznego Miasta. Jest zbudowana ze skorup amfor. Jak powstała? Otóż podstawą diety Rzymian była oliwa z oliwek. W milionowej metropolii każdego dnia spożywano olbrzymie jej ilości dostarczane w glinianych amforach. Były one naczyniami jednorazowymi, więc po zużyciu oliwy trafiały na wysypisko. Każde z tych naczyń nosiło jednak znak producenta. Dzięki symbolom, które przetrwały wśród odpadów, można odtworzyć sieć dostawców bezcennego tłuszczu. Zaskakująca rozmachem wodna sieć komunikacyjna mogła powstać dzięki idei, która legła u podstaw organizacji państwa – ustroju republikańskiego. Suwerenem był lud rzymski, który wypowiadał się przez zgromadzenia. Władzę ustawodawczą sprawowało zgromadzenie obywateli zamieszkujących poszczególne jednostki administracyjne. Władza wykonawcza należała do senatu i urzędników. Imperium rzymskie nie przetrwało, ale pamięć o nim jest wieczna. – Rzymianie stworzyli najbardziej rozpowszechniony na świecie model polityczny – podkreśla prof. Gościwit Malinowski. – Symbolem trwania Rzymu jest to, że Izba Wyższa Kongresu USA nazywa się Senatem, a siedziba parlamentu – Kapitolem.