– Uważam, że nasz naród powinien zobowiązać się do tego, iż zanim skończy się obecna dekada, osiągniemy cel, jakim jest lądowanie człowieka na Księżycu i jego bezpieczny powrót na Ziemię – powiedział w kwietniu 1961 roku prezydent USA John F. Kennedy. Powołał wówczas do życia legendarny program Apollo. Gdy w 2019 roku ówczesny administrator NASA Jim Bridenstine ogłaszał nowy program księżycowy, powiedział, że tym razem lecimy na Księżyc, by na nim zostać.

Artemis to największy program kosmiczny od czasu zakończenia budowy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Rozbudowane przedsięwzięcie, którego celem jest nie tylko wysłanie na Księżyc pierwszej kobiety, ale przede wszystkim budowa stacji orbitalnej, bramy w odległy kosmos. Program Artemis w wielu aspektach jawnie nawiązuje do programu Apollo. Czyli tego, który przyniósł nam pierwsze lądowanie na Księżycu.

Program Artemis – założenia

Jednak program Artemis ma być wielowątkowy i długi. Jego cele obejmują zdecydowanie więcej niż zatknięcie flagi i przywiezienie na Ziemię próbek księżycowego regolitu. Artemis ma przede wszystkim przenieść główny ciężar startów misji załogowych z Ziemi w miejsce o znacznie niższej, a więc łatwiejszej do pokonania grawitacji. I zamierza dokonać tego dzięki supernowoczesnej technologii.

Przypomnijmy, że w 2022 roku mija dokładnie pół wieku, odkąd Eugene Cernan, astronauta misji Apollo 17, pozostawił ostatnie ludzkie ślady na Księżycu. Gdy to robił, na rynku pojawił się pierwszy naukowy kalkulator ręczny. Pięćdziesiąt lat później każdy z nas nosi w kieszeni urządzenie o większej mocy obliczeniowej niż komputery, które wykorzystywano w programie Apollo.

Zmieniło się wszystko. Od materiałów, jakie można wykorzystać do tworzenia nowoczesnych, lżejszych skafandrów kosmicznych. Przez nowoczesne technologie bazujące na algorytmach sztucznej inteligencji. Po możliwości telekomunikacyjne, takie jak internet i liczne satelity na orbicie Ziemi. Jeżeli wszystkie plany agencji skupionych wokół programu Artemis zostaną zrealizowane, to w ciągu dekady wokół Księżyca powinna orbitować stacja przesiadkowa w odległy kosmos. Warto dodać, że mowa nie tylko o NASA, ale też o agencjach europejskiej, kanadyjskiej, japońskiej i wielu innych.

Ale na tym nie koniec. Otwarcie mówi się o górnictwie kosmicznym. W tym o księżycowych kopalniach helu-3, który może być wykorzystywany w energetyce. Ten izotop helu ma stanowić bardzo wydajne paliwo dla reaktorów termojądrowych. Europejska Agencja Kosmiczna, która już od ponad dekady rozwija program Moon Village, myśli o drukowaniu habitatów z księżycowego regolitu. Jedno jest pewne – motto misji Artemis mówiące, że tym razem lecimy na Księżyc, by na nim zostać, świetnie oddaje zamysły poszczególnych agencji.

Program Artemis – rakieta SLS i kapsuła Orion

Jak na razie jedyną sprawdzoną metodą ucieczki z Ziemi są potężne rakiety nośne. Program Apollo miał swojego Saturna V, najpotężniejszą rakietę w dotychczasowej historii eksploracji kosmosu. Program Artemis ma rakietę SLS, czyli Space Launch System. Ta projektowana od 2011 roku ciężka rakieta nośna bazuje na technologiach sprawdzonych w programie wahadłowców.

Tym razem również astronauci zasiądą w małym statku kosmicznym umieszczonym na szczycie potężnej rakiety. Tylko teraz statkiem tym ma być nowoczesny Orion zbudowany przez Lockheed Martin. To ta sama firma, która skonstruowała m.in. lądowniki marsjańskie Viking 1 i Viking 2. Moduł serwisowy Oriona to dzieło ESA i Airbusa. Sam statek jest nowoczesny, ma więcej miejsca dla astronautów i jest naszpikowany nowoczesną elektroniką.

Gorzej ma się sprawa z SLS. Ciężka rakieta zalicza kolejne opóźnienia i błędy. Co prawda w kosmicznym biznesie opóźnienia są czymś naturalnym. Natomiast o problemach mówi się, że lepiej gdy zdarzają się w trakcie testów niż podczas misji. Jednak wielu specjalistów zastanawia się, czy SLS, która już w trakcie prac projektowych ponad dekadę temu nie wyróżniała się zbytnią innowacyjnością, podoła zadaniu. Jeśli najbliższe testy pójdą pomyślnie i uda się nieco podgonić tempo prac, to jest szansa, że do pierwszego startu rakiety dojdzie jeszcze w 2022 roku. Rok później SLS wyniesie w podróż wokół Księżyca pustą kapsułę Orion. A w 2024 roku stanie się siłą, która wyniesie w podróż na Księżyc pierwszą od 1972 roku misję załogową.

Program Artemis – stacja Gateway

Tak przynajmniej wyglądają założenia. NASA chce, aby w 2024 roku stopę na Księżycu postawiła pierwsza astronautka. Agencji zależy również na pokazaniu szerokiego dostępu do kosmosu różnym osobom. A nie tylko – jak to miało miejsce w programie Apollo – pilotom wojskowym o zbliżonej posturze i podobnym wykształceniu.

Ale lądowanie na Księżycu to tylko mały krok dla programu Artemis. Głównym zadaniem ma być budowa stacji orbitalnej. Gateway, bo taką nazwę nadano stacji, ma być miejscem badań naukowych. Jednocześnie będzie też stacją początkową dla planowanych załogowych misji marsjańskich. Podobnie jak Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, Gateway ma składać się z kilku modułów i może być rozbudowywana.

W tym samym roku, w którym uruchomiono program Artemis, Kanada ogłosiła zamiar uczestniczenia w Gateway i wniesienia wkładu w zaawansowaną robotykę zewnętrzną. Rok później Kanadyjska Agencja Kosmiczna przyznała MDA kontrakt na budowę robotycznego ramienia Canadarm3 dla misji kosmicznych Artemis. Poprzednie, Canadarm 1 i 2, sprawdziły się w misjach wahadłowców i na ISS. Również w październiku 2019 roku Japonia ogłosiła plany przyłączenia się do Stanów Zjednoczonych. Jej wkładem w Gateway mają być komponenty mieszkalne i zaopatrzeniowo-logistyczne.

Miesiąc później Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) otrzymała autoryzację i finansowanie na wsparcie swojego wkładu w Gateway. W październiku 2020 roku ESA podpisała umowę z NASA na wkład w moduły mieszkalne i tankujące oraz ulepszoną komunikację księżycową do Gateway. ESA dostarcza również dwa dodatkowe europejskie moduły serwisowe dla statku kosmicznego Orion NASA.

Warto dodać, że tzw. Artemis Accords w 2021 roku podpisała również Polska. Ma to umożliwić polskim podmiotom włączenie się w prace nad programem.

Ile będzie kosztować program Artemis?

A co z firmami prywatnymi? Wielkim zwycięzcą przetargów związanych z programem Artemis jest Elon Musk i jego SpaceX. Po pierwsze, firma ta ma zadbać o logistykę i zaopatrzenie stacji. SpaceX dzięki rakietom Falcon Heavy ma wynieść w kierunku Księżyca moduł napędowy i logistyczny stacji. Natomiast rozwijany przez firmę Starship został wybrany na nowy lądownik misji Artemis.

Pozostaje pytanie o koszt przedsięwzięcia. Dane NASA mówią o konieczności wydania 93 miliardów dolarów tylko do 2025 roku. I tutaj warto ponownie zacytować przemówienie prezydenta Kennedy’ego, którzy przekonywał, że: „Żadne przedsięwzięcie nie będzie równie imponujące i żadne nie wywrze większego wpływu na przyszłą eksplorację kosmosu; jednak żadne nie będzie również trudniejsze do realizacji ani bardziej kosztowne”.