Jego pierwszy dużym szczytem była Galdhøpiggen – najwyższa góra w Skandynawii, na którą wszedł z ojcem w wieku zaledwie 6 lat, co w pewnym stopniu ukierunkowało jego późniejsze zainteresowania – jako nastolatek dołączył do klubu spadochroniarzy, cały czas pielęgnując swoją pasję do wspinaczki.

Pierwszym dużym szczytem, na który wspiął się w dorosłym życiu, był Lenin Peak w Tadżykistanie i… od razu ustanowił na nim rekord czasu. Pociągnęło to za sobą lawinę kolejnych osiągnięć Kroppa: był czwartym wspinaczem, który zdobył pakistańską Muztagh Tower i pierwszym Szwedem, który zdobył K2. 

 

 

Jego rowerowa wyprawa w 1995 roku rozpoczęła się w październiku, kiedy wyruszył ze Szwecji, pakując na swój rower niemal 100-kilogramowy bagaż, który stanowiły głównie sprzęty wspinaczkowe. Do nepalskiego obozu dotarł w kwietniu 1996 roku. Początkowo planował wspinać się na Mount Everest bez butli z tlenem i linek pomocniczych, jednak pierwsza próba wejścia na szczyt szybko zweryfikowała jego plany, więc musiał zawrócić.

Kiedy Kropp odzyskiwał siły w bezie wspinaczkowej, zamieć śnieżna zabiła osiem osób, które schodziły ze szczytu. Był to jak dotąd najbardziej śmiercionośny sezon wspinaczkowy na Everest, szybko nazwany przez media "katastrofą na Mount Everest 1996". Szwed przyłączył się wówczas do akcji ratunkowej, a chwilę później, nie zważając na niebezpieczne warunki, zdobył szczyt bez tlenu i asysty.

A potem zszedł, wsiadł na swój rower i wrócił do Szwecji. 

Jakiś czas później zamieszkał z żoną w Stanach Zjednoczonych. Właśnie tam spojrzał w oczy ironicznej śmierci – po zdobyciu tak wielu szczytów i odbyciu niebezpiecznych skoków spadochronowych, Szwed stracił życie, spadając ze zwykłej ściany wspinaczkowej nieopodal swojego domu w Seattle.

Katarzyna Mazur