Każdego dnia w Bantargebang trafia od 6500 do 7000 ton śmieci, a codzienny widok w tych okolicach to kolejki ciężarówek, które przywożą odpady ze stolicy. Według pracowników na wysypisko nie trafiają importowane śmieci – wszystko “produkowane” jest na miejscu, w Indonezji.

 

 

Jako śmieciowa góra nie składa się tylko z suchych odpadów, poruszanie się po niej może być niebezpieczne dla zbieraczy śmieci, którzy codziennie muszą borykać się ze wspinaczką po odpadach i ryzykownym schodzeniu z góry, a dla których wysypisko jest głównym źródłem utrzymania. Niektórzy używają plandek, by zjechać z niej jak na sankach. W 2017 roku jeden ze zbieraczy poślizgnął się przy schodzeniu i stracił życie pod lawiną śmieci. 


 

Składowisko odpadów w Bantargebang Opiera się na systemie otwartego wysypiska, który polega na bezmyślnym składowaniu odpadów na w dowolnym miejscu. Indonezja ma jednak przepisy zakazujące tej niebezpiecznej metody wyrzucania odpadów, ponieważ może to prowadzić i do zagrażających ludziom na miejscu śmieciowych lawin, i do rozprzestrzeniania się szkodliwych substancji chemicznych w powietrzu.

 

Nadmierne narażenie na działanie metanu uwalnianego przez odpady organiczne może być zagrożeniem dla zdrowia ludzkiego i dla środowiska naturalnego. Metan bezpośrednio przyczynia się do globalnego ocieplenia, ponieważ w czasie 100 lat pochłania ok. 34 razy więcej ciepła niż dwutlenek węgla. Czy ktoś w tym przypadku dba o zdrowie okolicznych mieszkańców? Poniekąd – co 3 miesiące otrzymują oni  900 000 indonezyjskich rupii, czyli równowartość około 250 złotych. Lokalni nazywają te środki “śmierdzącymi pieniędzmi”. Największym problemem pozostaje tu jednak przeciążenie, a sytuacja związana z gospodarowaniem odpadami w Dżakarcie robi się krytyczna. 


 

Departament Środowiska w Dżakarcie rozpoczął wdrażanie środków zapobiegawczych, by uniknąć katastrofy ekologicznej. Jednym z możliwych rozwiązań jest zbudowanie termicznie zasilanej elektrowni, która zajmie się przetwarzaniem śmieci na energię. Według lokalnych mediów, w marcu 2019 r. uruchomiono projekt pilotażowy dla elektrowni z nadzieją, że będzie ona w stanie przetworzyć 100 ton śmieci w ciągu jednego dnia, wytwarzając w ten sposób 700 kWh energii elektrycznej. Proces ten obejmuje wykorzystanie spalarni, która według lokalnych władz jest przyjazna dla środowiska. 


 

Po ogłoszeniu prac nad przywróceniem równowagi ekologicznej w Indonezji, w środowiskach naukowych pojawiły się głosy zwątpienia –  niektórzy ekolodzy uważają, że przetwarzanie odpadów na energię nie jest najbardziej efektywnym sposobem radzenia sobie z górami śmieci w Dżakarcie i może spowodować jeszcze więcej szkód dla środowiska. Domagają się oni dowodów na pożyteczność tego przedsięwzięcia, jednocześnie alarmując, że pierwszym krokiem do ekologicznej zmiany w Indonezji powinna być edukacja klimatyczna społeczeństwa – zarówno w temacie zrównoważonego produkowania odpadów, jak i wszelkich aspektów związanych z powstaniem elektrowni i jego możliwych skutków.

 

Niemniej jednak żadne oficjalne badania, które potwierdzają słuszność projektu, nigdy nie zostały opublikowane, więc środowiska ekologiczne niechętnie wierzą w obietnice indonezyjskiego rządu,

 

Oczywistym jest fakt, że najlepszym rozwiązaniem problemu nadprodukcji śmieci byłoby zmniejszenie ich ilości, ale do tego celu jeszcze długa droga – idealnymi pierwszymi krokiem do zmiany byłyby całkowita rezygnacja ze stosowania jednorazowych, nierecyklingowalnych tworzyw sztucznych, zrównoważona segregacja śmieci i zmniejszenie problemu marnowania żywności wśród mieszkańców kraju. 

 

Katarzyna Mazur