Szósty pod względem wielkości kraj związkowy Niemiec to piękna okolica pełna zamków i pałacyków, szlachetnej architektury i cudów przyrody. Czego szukać w tej nadbałtyckiej krainie? Przede wszystkim oszałamiających zabytków klasy UNESCO, pięknego połączenia architektury z przyrodą oraz angażujących całą rodzinę atrakcji.

 

Meklemburgia zabytkowa

Zamek Schwerin

Schwerin, fot. DZT/Francesco Carovillano

Stolica landu i zarazem najstarsze miasto regionu ulokowało się malowniczo wśród 12 jezior. Na wyspie na jeziorze Schwerin stoi tutejsza chwała: zamek Schwerin. Ta perła europejskiego romantyzmu historycznego swoją obecną formę zawdzięcza Wielkiemu Księciu Ferdynandowi Franciszkowi II. Zlecił on w połowie XIX wieku przebudowę zamku stojącego w miejscu dawnego słowiańskiego fortu – najstarsze doniesienia o nim sięgają końcówki X wieku – by ujednolicić styl remontowanych w różnych czasach budynków. Para architektów inspirowała się zamkami nad Loarą, osiągając mistrzostwo w tworzeniu wrażenia lekkości, zgrabnego wtopienia budowli w przyrodę i umiejętnej gry światłem i cieniem, charakterystycznych dla zabytków francuskiego renesansu. Dzisiaj zamek jest kandydatem do dziedzictwa UNESCO, zachwycając przepięknym położeniem, panoramą jeziora widoczną z okrągłej sali w wieży i niebywałymi zdobieniami sali tronowej. Wielbiciele architektury sakralnej docenią też granatowo-złote sklepienie kaplicy zamkowej utrzymanej w stylu późnogotyckim, a spragnieni wytchnienia turyści znajdą je w barokowym założeniu parkowym, zdominowanym przez centralnie położony kanał, wytyczający oś ogrodu. I tu architekci Demmler i Stuler odcisnęli swoje piętno, projektując centralnie umiejscowioną oranżerię. U szczytu ogrodowego tarasu, gdzie stoi rzeźbiarskie odwzorowanie walki Herkulesa z bykiem kreteńskim dłuta Augusta Kriesmanna, rozciąga się piękny widok na jezioro Schwerińskie. Uwaga na ducha skrzata Petermännchena, który podobno straszy na zamkowych korytarzach! 

Stare miasta Stralsundu i Wismaru, Dwór Książęcy w Wismarze

Do dziedzictwa UNESCO od 2002 roku należą natomiast dwie starówki dużych ośrodków Meklemburgii: Stralsundu i Wismaru. Stralsund umościł się nad cieśniną Strelasund dzielącą wyspę Rugię od lądu, Wismar zaś leży nad zatoką i od czasów średniowiecza ma w użyciu ten sam, zachowany basen portowy. Wismar miał szczególny udział w tworzeniu paktu nadmorskich miast przeciw bałtyckim piratom, który dał początek Lidze Hanzeatyckiej – oba miasta ogromnie skorzystały na wymianie handlowej zainicjowanej w jej wyniku. Sukcesy gospodarcze między XIII a XV stuleciem pozwoliły obu ośrodkom rozwinąć piękną, unikalną w stylu i jednocześnie innowacyjną technologicznie architekturę opartą na palonej cegle.

Z nieco późniejszego okresu pochodzi tutejszy dwór Fürstenhof – siedziba urzędujących tu niegdyś książąt Meklemburgii i zarazem pierwsza znacząca renesansowa budowla w regionie. Bogato zdobiony rzeźbami i płaskorzeźbami, składa się z dwóch skrzydeł, z których starsze, datowane na lata 1512-1513, nosi ślady stylu późnogotyckiego, podczas gdy 40 lat młodsze skrzydło nowe jest już całkiem renesansowe i wzorowane na Palazzo Roverella z Ferrary. I choć w latach 1877-78 inna pomorska duma architektoniczna, Carl Luckow, poddał zamek kontrowersyjnej (choć uhonorowanej medalem  od władcy) rekonstrukcji, dziś można podziwiać go po pieczołowitej – i wiernej! – odbudowie. Dzięki niej znów rzucają się w oczy misterne zdobienia fryzów dzielących kondygnacje i harmonijne łuki powracające w różnych skalach w całej strukturze pałacu. 

Wismar, fot. DZT/Dock30

Zamek Güstrow 

Güstrow, fot. DZT/Staatliche Schlösser, Gärten und Kunstsammlungen M.V

Sam w sobie jeden z najważniejszych zabytków architektury renesansowej w północnej Europie, zamek Güstrow służy także jako przestrzeń wystawiennicza dla zbiorów sztuki średniowiecza i renesansu. Jego początkowo idealnie symetryczna czteroskrzydłowa struktura uległa zniszczeniu w końcu XVIII stulecia, kiedy to nieco zaniedbano ochronę tego zabytku. Ucierpiała cała wschodnia flanka, nieodbudowana do dziś i część północnej, którą w XIX wieku prowizorycznie poszerzono o zabudowania gospodarcze. Dziś szczęśliwie nie przeszkadza to w podziwianiu dobrze zachowanej imponującej fasady i wewnętrznego dziedzińca zamkowego z jego wieżyczkami, krużgankami i oszczędnymi zdobieniami. Zachęcamy do zejścia do ogrodu, który ma strukturę prostokąta podzielonego na dziewięć kwietnych rabatek i stanowi jeden z niewielu zachowanych renesansowych ogrodów w tej części świata (jakkolwiek jego wygląd odtworzono na podstawie XVII-wiecznych szkiców).

Zamek Mirow

Mirow, fot. DZT/Jens Wegener

Zamek w położonym przy granicy z Brandenburgią Mirow na malowniczej wyspie na jeziorze, to dla odmiany skarb barokowy. Jako jedyny zachowany w tak dobrym stanie zaświadcza o życiu dynastii książęcej Mecklenburg-Strelitz, gdyż wybudowano go około 1709 roku jako wdowią posiadłość księżnej Christiane Emilie Anthonie von Mecklenburg-Strelitz. Stonowana fasada zamku w niczym nie zapowiada orgii zdobień, które znajdziemy w środku: świetnie zachowanych rokokowych mebli i ozdób wnętrzarskich. Należy do nich obfite zdobienie sali balowej autorstwa mistrza włoskiej sztukaterii Giovanniego Battisty Clerici, ręcznie haftowane i zdobione tapety (!) czy kolekcja fryderyków – rokokowych mebli powstałych za czasów panowania Fryderyka Wielkiego – zainicjowana przez ich wielbicielkę i XVIII-wieczną panią na zamku, księżną Elżbietę Albertynę. Ostatnią słynną mieszkanką majątku w Mirow była późniejsza królowa brytyjska Charlotte, żona Jerzego III.

 

Architektura spotyka naturę

Podczas wizyty na Pomorzu Przednim nie sposób pominąć największą wyspę Niemiec, Rugię, której niezwykła przyroda od wieków przyciąga jak magnes – lubili tu przyjeżdżać chociażby kanclerz Bismark i malarz Caspar David Friedrich. Rugia ma też ciekawą przeszłość geologiczną. Razem z duńską wyspą Møn i fragmentem brytyjskiego wybrzeża w okolicach Dover należała do wielkiej kredowej równiny, która kilkaset tysięcy lat temu wskutek ruchów tektonicznych została wypchnięta ponad powierzchnię wody. Większość wypchniętej masy zerodowała, pozostawiając nam do podziwiania raptem te trzy niezwykłe okolice. Kredowobiałe rugijskie klify zachwycają szczególnie w połączeniu z soczystą zielenią lasów i ciepłą żółcią pól.

Zameczek Granitz

Nic dziwnego, że tutejsza turystyka kwitnie w zasadzie od samych początków wyjazdów „do wód” i „ku poprawie zdrowia”. Tutejsze bogate lasy liściaste były od zawsze celem wypraw na polowania, dlatego już we wczesnym XVIII wieku w Granitz, na najwyższym szczycie pośrodku leśnej gęstwiny, lokalny ród hrabiowski zu Putbus zlecił budowę wieży widokowej. Nieopodal postawiono niewielki pawilon do polowań, który w momencie awansu hrabiów do tytułu pruskich księciów w 1815 roku okazał się zbyt mało monumentalny. Książę Wilhelm Malte I, sprawny dyplomata, o pomysł na kształt docelowego pałacyku poprosił więc lubiącą architekturę koronowaną głowę, czyli Fryderyka Wilhelma III. Jego śmiały szkic na planie kwadratu z bocznymi wieżyczkami i dominującą wieżą środkową zrealizował dopiero w 1830 r. nadworny architekt Hohenzollernów, Karl Friedrich Schinkel. Połączeniu tych dwóch wizji zawdzięczamy wysoką na 38 metrów wieżę zamkową, która dominuje okolicę i jej unikatową wewnętrzną klatkę schodową. Polecamy wspiąć się po 154 żeliwnych ażurowych schodkach na sam szczyt, skąd rozciąga się bezkonkurencyjny widok na Rugię!

Granitz, fot. Getty Images

Przy dobrej pogodzie z wieży zameczku w Granitz widać podobno nawet mierzeję od strony Binz, gdzie stoi przedziwna budowla: pokazowy nazistowski ośrodek wczasowy Prora. Ciągnąca się przy samej plaży na przestrzeni 4,5 kilometra budowla, zwana „Kolosem Rugii”, powstała z myślą o ludzie pracującym, będącym dotąd zapleczem politycznym ruchów socjalistycznych. Dziś sam kompleks nie nadaje się już do użytkowania, ale tuż obok, wzdłuż plaży, ciągną się nowoczesne apartamentowce dla współczesnych urlopowiczów, a na terenie Prory działa Centrum Dokumentacyjne z wystawami stałymi i czasowymi.