Jest jedną wielką zagadką. Niezależna za życia, również po śmierci nie pozwoliła wydrzeć sobie wszystkich tajemnic. Mimo że rządy królowej Hatszepsut uważa się za raczej pokojowe, tak naprawdę była rewolucjonistką. Próbowała dokonać rzeczy dla starożytnych Egipcjan niemal niemożliwej. Nie tylko zasiadła na tronie faraonów, tradycyjnie zajmowanym przez mężczyzn, ale zamierzała przekazać władzę kolejnej kobiecie.
Następnym królem Egiptu miała być córka królowej – Neferura. Ślady tych planów ujawniają najnowsze odkrycia polskich egiptologów w Świątyni Hatszepsut w Deir el-Bahari.
– Tak naprawdę niewiele wiemy o Hatszepsut – dr Zbigniew Szafrański, który od 1999 r. kieruje Polsko-Egipską Misją Archeologiczno-Konserwatorską Świątyni Królowej Hatszepsut w Deir el-Bahari, jest zmartwiony. – Po śmierci zniszczono jej posągi, skuto wizerunki i imiona wyrzeźbione na ścianach budowli. Trudno nawet dokładnie określić, kiedy się urodziła i zmarła. Została starta z kart historii. Gdyby nie opracowanie Champolliona i piekielnie dokładnego w swych notatkach Lepsiusa, nie dowiedzielibyśmy się w ogóle o istnieniu niezwykłej władczyni. Choć Hatszepsut żyła w XV w. p.n.e., świat usłyszał o niej ponownie dopiero po 3 300 latach.
Doktor Szafrański nie ukrywa fascynacji historią władczyni i jej córki. Wraz ze współpracownikami układa koleje życia królowej jak puzzle, ale całość ciągle jeszcze nie jest czytelna.
Dolina Deir el-Bahari jest częścią usytuowanej na zachodnim brzegu Nilu nekropoli tebańskiej – gigantycznego zespołu grobowców i świątyń. W Deir el-Bahari znajduje się świątynia grobowa Hatszepsut. Na początku XIX w. dotarł do niej francuski egiptolog Jean-Francois Champollion, który kilka lat wcześniej jako pierwszy odczytał zapomniane od tysiącleci hieroglify. Na ścianach zauważył kartusze dwóch władców. Pierwszy należał do znanego historykom faraona Tutmozisa III, drugi jednak go zaskoczył. Ani on, ani żaden inny badacz nie słyszał nigdy o faraonie imieniem Hatszepsut. Jeszcze bardziej zagadkowy był fakt, że postać Hatszepsut zawsze zajmowała honorowe miejsce przed Tutmozisem (byłaby więc ważniejsza niż on) i to, że odnosiły się do niej czasowniki i rzeczowniki rodzaju żeńskiego. Wszystko wyglądało dziwnie, ale Champollion nie zdołał rozwiązać tej łamigłówki.
Dopiero kilkanaście lat później Karl Richard Lepsius umieścił Hatszepsut w poczcie faraonów, a wkrótce rozpoczęto badania w świątyni w Deir el-Bahari. Prowadził je Auguste Mariette, twórca Egipskiej Służby Starożytności, a następnie, w latach 90. XIX w., Edouard Naville.



W 1903 r. brytyjski archeolog Howard Carter, późniejszy odkrywca grobu Tutanchamona, trafił w Dolinie Królów na grobowiec Hatszepsut. Oznaczono go jako KV 20. Od tego momentu rozpoczęła się żmudna rekonstrukcja losów tajemniczej królowej i dziejów jej córki.
Żeby Hatszepsut, łamiąc wszelkie reguły, mogła wstąpić na tron, los musiał podsunąć jej wiele sprzyjających okoliczności. „Pierwsza z dostojnych kobiet” (to znaczy jej imię) urodziła się około roku 1500 p.n.e. w rodzinie królewskiej rezydującej w Tebach. Jej ojciec, faraon Tutmozis I, trzeci władca XVIII dynastii i jego „wielka małżonka”, królowa Jahmes, nie mieli męskiego potomka. To była pierwsza ze wspomnianych już okoliczności. Nie oznacza to jednak, że Tutmozis I nie miał w ogóle syna. Drugorzędna żona Mutnofret urodziła mu potomka i on też, jako Tutmozis II, zasiadł na tronie po śmierci ojca. W żyłach następcy tronu płynęła jednak tylko połowa królewskiej krwi. Chłopiec został więc poślubiony Hatszepsut
– wówczas kilkunastoletniej – która jako jedyne dziecko faraona z „prawego łoża” zapewniła przyrodniemu bratu i mężowi wszelkie prawa do tronu. W owych czasach związki kazirodcze w rodzinie królewskiej zdarzały się, choć nie były regułą, jak niegdyś uważano (niektórzy badacze przypuszczają nawet, że rodzice Hatszepsut mogli być rodzeństwem). Hatszepsut wkrótce urodziła Tutmozisowi II córeczkę o imieniu Neferura, czyli „piękno Ra”. Rodzinne historie lubią się powtarzać – Hatszepsut nie dała już mężowi syna, powiła go natomiast druga żona faraona, Izis. Gdy po krótkim panowaniu Tutmozis II zmarł, na tronie zasiadł po raz kolejny za XVIII dynastii książę z bocznej linii, syn Izis, Tutmozis III.
Aby jego prawa do tronu nie były kwestionowane, kapłani postanowili odwołać się do cudu. Podczas procesji w Świątyni Amona posąg boga zatrzymał się przed chłopcem i oznajmił, że to on będzie królem Egiptu. Ponieważ jednak w chwili śmierci ojca Tutmozis III był jeszcze dzieckiem, w jego imieniu miała rządzić Hatszepsut.
Pełniąca funkcję regentki królowa-wdowa nosiła swe wcześniejsze tytuły Małżonki Króla, Siostry Króla i Małżonki Boga. Czy to jej wystarczało? Choć była jeszcze bardzo młoda, być może w jej głowie zaczęła świtać myśl o samodzielnym panowaniu. Możliwe też, że pomysł podsunął jej ktoś z najbliższego otoczenia, wszak miała wokół siebie oddanych współpracowników ojca i męża. Po 3 500 latach znalezienie odpowiedzi na wiele pytań nie jest już możliwe.
W każdym razie, nim Tutmozis III osiągnął pełnoletność, Hatszepsut zdecydowała się nie oddawać mu tronu i w 7. roku jego formalnego panowania ogłosiła się królem. Przyjęła pełną tytulaturę, w tym imię tronowe Maatkara, oraz atrybuty faraona. Odtąd oficjalnie Egiptem władało dwóch władców-koregentów. Choć lata panowania wciąż liczono od wstąpienia na tron Tutmozisa III, to jednak we wszystkich przedstawieniach Hatszepsut była ukazywana na pierwszym miejscu. – Nie ulegało wątpliwości, kto dominuje w tym, formalnie partnerskim, układzie – mówi dr Zbigniew Szafrański. – Krajem rządziło teraz dwóch władców, ale jeden z nich – ten ważniejszy – był kobietą. To nie była zwyczajna sytuacja.
Faraon z definicji musiał być przecież mężczyzną, pojęcie „królowa” w sensie samodzielnego władcy w zasadzie nie istniało. Były tylko „małżonki królewskie”. Jeżeli już zdarzyło się, że na tronie zasiadła kobieta, to z zasady przyjmowała męskie tytuły i takież nosiła stroje, a na wizerunkach ukazywano ją jako mężczyznę. Hatszepsut nie zamierzała jednak rezygnować z atrybutów swojej płci. Chciała być królem-kobietą. Kazała zwracać się do siebie w żeńskich formach tradycyjnych tytułów: zamiast Synem Ra mianowała się Córką Ra, zamiast Doskonałym Bogiem nazwała się Doskonałą Boginią. Była wcielonym Horusem, ale Horusem rodzaju żeńskiego. Jedyny tytuł królewski, którego nie przyjęła, to Byk Potężny, stanowiący chyba zbyt dosłownie „męski” element tzw. imienia horusowego. Jej wizerunki z początków panowania łączyły kobiece kształty i strój z atrybutami władzy faraona. Na razie funkcję Małżonki Boga (w pewien sposób odgrywając rytualnie rolę „żony” króla Hatszepsut) miała pełnić młodziutka Neferura; stąd przedstawiana była w świątyniach w Karnaku i Deir el-Bahari tuż za matką. W pierwszych latach życia, przez całe panowanie ojca, Neferura pozostawała w cieniu. Gdy Tutmozis II zmarł, nieoczekiwanie zajęła niezwykle ważne miejsce na królewskim dworze i zaczęła się pokazywać publicznie u boku matki. Hatszepsut przekazała też córce swój tytuł Boskiej Małżonki Amona, tradycyjnie noszony przez jedną z królowych, i zaczęła przygotowywać ją do przejęcia tronu.

– Sztuka egipska to sztuka propagandowa. Wszyscy faraonowie przekazywali informacje na ścianach swoich świątyń, podobnie było z Hatszepsut. Bez względu na fakty – jeśli coś zostało już zapisane, stawało się prawdą. Dlatego królowa wznosiła pomniki córki. Mogło przygotowywać zarówno maluczkich, jak i elity do myśli, że kiedyś Neferura przejmie władzę – tłumaczy dr Szafrański.
Sama Hatszepsut nie czuła się jednak bezpieczna. Istniał przecież legalny władca, młodszy od niej Tutmozis III. Z czasem zaczęła przedstawiać się jako mężczyzna i utrzymywać, że jeszcze za życia swego ojca została przezeń wyznaczona na koregenta. Gdy to nie wystarczyło, wymyśliła historię „boskich narodzin”, zgodnie z którą była dzieckiem samego Amona-Ra, który spłodził ją z jej matką Jahmes, wcieliwszy się w Tutmozisa I. Chciała chyba odpowiedzieć cudem na cud, bo przecież to bóg Amon wyznaczył Tutmozisa III na króla. Kapłani popierający królową zaczęli rozpowszechniać wieść o jej boskim pochodzeniu. Jeden z portyków świątyni w Deir el-Bahari przedstawia Amona nawiedzającego Jahmes – matkę władczyni. Kolejna scena ukazuje ją już w ciąży, a potem reliefy wyobrażają nowo narodzoną Hatszepsut jako... chłopca.
– Dzisiaj powiedzielibyśmy, że królowa nie mówiła całej prawdy, ale w gruncie rzeczy przeciętnemu Egipcjaninowi było wszystko jedno – mówi dr Zbigniew Szafrański. – Dystans między władcą a ludem był ogromny. Faraon był gwarantem maat, czyli tego, że słońce wstaje i zachodzi, Nil regularnie wylewa, a potem wraca do koryta. Że dzieci rodzą się i rosną, ziemia daje plony. Po co więc pytać, czy władca jest kobietą, czy mężczyzną? Ważne, by wszystko szło, jak trzeba.
Co innego niewielka grupa, jak byśmy dziś powiedzieli, intelektualistów. Z nimi należało postępować subtelnie. Hatszepsut mimo młodego wieku miała mnóstwo talentów i wielkie ambicje, więc i to jej się udało. Wiemy już, że większość urzędników, którzy ją otaczali, to byli ludzie bardzo zdolni, starannie dobrani.
Miała dwadzieścia kilka lat. Czy myślała już o tym, żeby przekazać tron córce? Być może zamierzała wydać ją za mąż za formalnie panującego Tutmozisa III, choć poszlaki wskazujące na to są nikłe. Ponieważ Neferura miała pełnić funkcję Małżonki Boga, wielu badaczy przypuszczało na tej podstawie, że Hatszepsut chciała jej przekazać władzę. To kwestia, która od lat nie daje archeologom spokoju. Jednak dopiero polskie odkrycie pokazało, że wizerunki Neferura mają wyjątkowe cechy. Wskazują one, że Hatszepsut niemal na pewno planowała osadzenie córki na tronie. Torując jej drogę, chciała, by tym razem zasiadła tam stuprocentowa władczyni, której praw nikt nie będzie kwestionował. Wiedząc, że nie będzie to proste, sięgnęła po wyjątkowe środki.
Fasada głównego sanktuarium boga Amona, wizytówka najwyższego tarasu, odkryła nam tajemnicę królowej – opowiada dr Zbigniew Szafrański. – To miejsce w świątyni dostępne było tylko dla najważniejszych w królestwie. Znaleźliśmy tam przedstawienie matki Hatszepsut, Jahmes. W trakcie badań okazało się, że wcześniej w miejscu Jahmes była Neferura. Ale i ona została wcześniej przerzeźbiona i przemalowana. Pierwotnie Hatszepsut kazała przedstawić córkę w diademie z rozetami, nakryciu głowy księżniczki. Potem diadem został zamieniony na nakrycie głowy typowe dla wielkiej królowej – to postać sępicy. Również atrybuty w dłoniach Neferura mówią o jej kapłańskim posłannictwie. Dopiero w 11. roku rządów Hatszepsut, kiedy Neferura nagle zniknęła, jej postać królowa kazała zmienić na postać swojej matki.
To jednak nie koniec tajemnicy reliefu. Neferura została na nim przedstawiona w pozycji witającej wchodzących do sanktuarium. To przywilej gospodyni tego miejsca, boskiej kapłanki. W okresie ptolemejskim został dobudowany portyk, który zasłonił część tej sceny. Polscy naukowcy postanowili wyjąć kilka z jego bloków i wtedy ukazał się kolejny element układanki – palec jakiejś innej postaci, tym razem wchodzącej do sanktuarium. To bogini, zapewne Hathor, przychodzi do sanktuarium. Towarzyszyć jej mogła tylko Hatszepsut. – Do młodziutkiej Neferura przybywają prawdopodobnie król Hatszepsut i bogini Hathor. To mówi, jak ważna jest ta dziewczynka – tłumaczy dr Szafrański. – Stela na Synaju też przedstawia ją jako kapłankę Hathor, z atrybutami królewskimi. Przesłanie jest jasne: oto na progu najważniejszego miejsca w świątyni przyszła królowa Egiptu wita dwie wielkie osobistości. Podobne przykłady mamy w Karnaku.

Wychowawcą królewskiej córki był Senenmut, architekt i zarządca majątków Amona. I chociaż nie pełnił najwyższych funkcji – wezyra lub arcykapłana Amona – mając ponad 60 tytułów, stał się na dworze prawdziwą szarą eminencją. Osobiście nadzorował prace przy budowie świątyni grobowej w Deir el-Bahari oraz stawianiu obelisków w Karnaku. Były to wykute z asuańskiego granitu monolity o wysokości 30 m i wadze ponad 300 ton. Mówiono, że ich „wierzchołki przewiercają niebo”. Senenmut był także Ustami Królowej, kimś w rodzaju „rzecznika prasowego”. Miał więc niezwykłą władzę. Liczne posągi przedstawiają go razem z wychowanką. W niektórych przypadkach Senenmut trzyma Neferura na kolanach albo na rękach. Od dawna sugerowano, że ów dostojnik był kochankiem Hatszepsut. Idąc dalej tym tropem: może Neferura była jego córką, a nie dzieckiem Tutmozisa II? Domniemany romans Hatszepsut i Senenmuta od stu lat jest tematem sporów badaczy, przywoływane są najrozmaitsze argumenty, włącznie z rysunkiem przedstawiającym parę w trakcie aktu seksualnego, w niedokończonym grobowcu nad świątynią (w związku z owymi przedstawieniami zwanym popularnie Świńską Grotą). Faktem jest nadzwyczaj wysoka pozycja Senenmuta, tak w życiu doczesnym, jak i w planowanym życiu wiecznym. Miał prawo przedstawienia swojej postaci na ścianach sanktuariów i nisz z posągami bogów w świątyni w Deir el-Bahari, a jego grobowiec (TT 353), wykuty w dnie doliny przy jej północnym zboczu, wchodzi pod świątynię, przy czym jego oś celuje w kaplicę Hathor. Wydaje się, że ma to szczególne znaczenie. Hatszepsut identyfikowała się z boginią Hathor.
Wyglądająca na szczęśliwą koegzystencja królowej, jej córki i królewskiego wychowawcy urywa się w 11. roku rządów Hatszepsut. Neferura znika z kart historii, prawdopodobnie umiera. Nie wiemy, co było powodem jej śmierci. Choroba, wypadek, zabójstwo? Królowa przeżywa więc kolejną osobistą tragedię. Wydaje się, że kilka lat później zmarł Senenmut, niektórzy sądzą jednak, że żył jeszcze długo, lecz popadł w niełaskę. Z jakiego powodu? To kolejna tajemnica. Wygląda na to, że Hatszepsut, straciwszy nadzieję na odziedziczenie tronu przez córkę, przestała tak podkreślać swą kobiecość. Zmiany te demonstrują znajdujące się niegdyś w świątyni (a dziś w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku) posągi Hatszepsut. Najwcześniejsze ukazują ją z atrybutami władzy faraona, ale w kobiecej sukni, późniejsze – z ciałem i w stroju mężczyzny. Jej wizerunki na ścianach, początkowo przedstawiające ją, tak jak inne kobiety z rodziny królewskiej, z różowym ciałem, przemalowano na czerwono – kolor zarezerwowany dla mężczyzn. Czy to rozczarowanie, że nie zdoła założyć dynastii żeńskich faraonów, czy po prostu realizm? Może tradycje patriarchalnego społeczeństwa były zbyt silne?

Hatszepsut panowała w Egipcie przez 21 lat, prowadząc niewiele wojen, za to skupiając się na gospodarczym rozwoju państwa. W 9. roku panowania zorganizowała wyprawę do kraju Punt w dzisiejszym południowo-wschodnim Sudanie, skąd sprowadzano: złoto, kadzidło, cenne gatunki drewna i egzotyczne zwierzęta. Jej dziełem były liczne świątynie, m.in. w Karnaku, Medinet Habu, na Elefantynie i w Buhen, a także Speos Artemidos, skalna świątynia lwiej bogini Pachet koło Beni Hassan w Środkowym Egipcie. Najważniejszym dziełem jej życia była jednak „Świątynia milionów lat” Dżeser-dżeseru w Deir el-Bahari. Niezwykła budowla miała być zarówno świątynią grobową, wieczną rezydencją władczyni, jak i miejscem kultu jej „ojca” Amona-Ra. – Dziś wiemy, że główne sanktuarium w Świątyni od początku było poświęcone Amonowi – mówi dr Mirosław Barwik z polskiej misji archeologicznej. – Jego posąg znajdował się w kapliczce umieszczonej w niszy w zachodniej ścianie drugiego pomieszczenia. W określone dni roku promienie słoneczne padające przez okienka znajdujące się w fasadzie sanktuarium i w ścianie między pierwszym a drugim pomieszczeniem oświetlały twarz posągu.
Hatszepsut kazała się pochować wraz ze swym ukochanym ojcem Tutmozisem I w grobie KV 20 w Dolinie Królów. W opinii wielu egiptologów był to pierwszy grobowiec w Dolinie. Odrodziwszy się, miała żyć wiecznie, pojawiając się w swojej świątyni w Deir el-Bahari, by przyjmować ofiary składane przez kapłanów. Po jej śmierci Tutmozis III przejął pełnię władzy, by przez następne 33 lata zasłużyć na opinię jednego z najwybitniejszych faraonów. Co ciekawe, korzystał przez całe życie z oddanych Hatszepsut urzędników. Potrafił docenić to, co osiągnęła. – Zobaczmy, jak silną osobowością musiała być królowa, skoro, przynajmniej przez kilka ostatnich lat swych rządów, potrafiła trzymać z dala od władzy drugą tak silną osobowość, jaką okazał się później Tutmozis III – mówi dr Szafrański. – Nowy faraon dopiero 20 lat po śmierci ciotki zarządził w stosunku do niej damnatio memoriae, nakazując usuwać jej wizerunki i imiona.

Dlaczego? Prawdopodobnie powodem owego „przeklęcia pamięci” Hatszepsut były raczej względy polityczne niż osobista niechęć Tutmo-zisa III i zemsta za ograniczenia narzucone w latach młodości. – Teraz wiadomo, że gdy zabrakło Hatszepsut, młody władca kazał kontynuować budowę rozpoczętych przez nią przybytków i że jej urzędnicy nadal wiernie mu służyli. Ponadto znaleziono zabytki, np. stele, ukazujące parę królewską jako równych sobie. Wydaje się, że w latach tzw. koregencji, czyli rządów Hatszepsut, małoletni król otrzymał porządne wykształcenie. Gdy dorósł, został dopuszczony do rządzenia i dowodzenia wyprawą wojenną. Za co miałby się mścić? – pyta prof. Jadwiga Lipińska, która przez wiele lat prowadziła prace wykopaliskowe w Egipcie.
Takie sytuacje jak w czasach Hatszepsut już się w historii Egiptu zdarzały. Niektórzy władcy umierali młodo, a w imieniu ich niedorosłych synów rządziły matki. Tyle że one nie używały pełnej tytulatury królewskiej. Hatszepsut jej użyła, ale ona rządziła w imieniu bratanka, nie syna. – Czy to było przyczyną tej tzw. uzurpacji tronu? – zastanawia się prof. Jadwiga Lipińska.
– Dla starożytnych Egipcjan faraon był istotą boską, gwarantem porządku i harmonii Świata. Za mało wiemy o teologicznej doktrynie władzy, by wyjaśnić, dlaczego Hatszepsut stała się królem, a nade wszystko dlaczego 20 lat po śmierci usunięto jej imię i wizerunki ze wszystkich budowli.
Czy to możliwe, że skazano ją na zapomnienie, bo była kobietą, która na dodatek chciała, by później też rządziły kobiety? Istniały teorie sugerujące, że królową zamordowano albo odsunięto od władzy z tego właśnie powodu. – Ostatnie egipskie odkrycia i identyfikacja mumii władczyni dają prostsze wyjaśnienie: Hatszepsut była starą kobietą, otyłą, łysawą, cierpiącą na raka, osteoporozę i zapewne cukrzycę. Umarła w wieku 45–60 lat. Nie ma tu pola do barwnych literackich pomysłów – uważa prof. Jadwiga Lipińska.
Polscy badacze liczą, że prace misji w Deir el-Bahari przyniosą odpowiedzi na kolejne pytania. Co naprawdę stało się z córką Hatszepsut? Czy to królowa tak surowo potraktowała Senenmuta, że kazała zniszczyć jego wizerunki? Jaki dramat rozegrał się na królewskim dworze i jaką częścią tego dramatu były losy młodziutkiej Neferura? – Jesteśmy dworzanami Królowej – mówi dr Zbigniew Szafrański. – Przywracamy do życia jej świątynię i sprawiamy, że jej imię jest wymawiane. Powinna być zadowolona.
Tajemnica żółtego palca
Od lat wiadomo było, że reliefy w świątyni Hatszepsut przedstawiające postacie królowej Jahmes w dwóch identycznych scenach były przerabiane. Dlaczego jednak zastąpiła tu ukochaną córkę Hatszepsut? Neferura ukazana była jako najważniejsza osoba po matce, może następca tronu. Czyżby jednak popadła w niełaskę? Intuicja podpowiadała dr Szafrańskiemu, że wyjaśnienie zagadki może znaleźć w zakrytej części dekoracji. Blisko 1,5 tys. lat po śmierci Hatszepsut do ściany z omawianymi scenami dobudowano bowiem mury portyku flankującego wejście do sanktuarium. Zasłonięto wówczas nogi postaci Jahmes/ Neferura. Gdy wyjęto bloki dociśnięte do dekorowanej ściany, okazało się, że oprócz stóp Neferura widać... żółty palec stopy, zachowaną część większej postaci stojącej przed księżniczką. Tajemnicza postać przed zniszczeniem pierwotnej dekoracji zmierzała do sanktuarium. Żółty kolor wskazuje na przedstawienie kobiety lub bogini. Być może była to bogini Hathor, prowadząca Hatszepsut do „jej ojca” Amona. Boginię i królową witali: siedzący na tronie bóg i stojąca za nim córka Hatszepsut – Małżonka Boga, a zarazem przyszły król, co dyskretnie sygnalizuje przedstawiony nad jej głową hieroglif nieba...
Mumia królowej Hatszepsut powraca czy to możliwe, że 100 lat temu w Dolinie Królów Howard Carter odkrył mumię królowej Hatszepsut? Zdaniem Zahi Hawassa, szefa egipskiej Najwyższej Rady Zabytków – tak. Królowa przez wiele wieków spoczywała spokojnie w towarzystwie swojej mamki Sitra pochowanej w drewnianej trumnie w grobie oznaczonym numerem KV 60.
Już dawno sugerowano, że mumię Hatszepsut prze-niesiono z jej grobowca do pobliskiego grobu mamki, by uchronić ją przed profanacją podczas „zemsty” Tutmozisa III. Teraz jednak, według Hawassa, zdobyto niezbite dowody potwierdzające ten fakt. Naukowcom z pomocą przyszło badanie DNA. Wykazało ono, że kobieta była spokrewniona z Jahmes-Nefertari, matką Amenhotepa I (czyli prababką Hatszepsut).
O królewskim rodowodzie mumii ma też świadczyć lewa ręka zgięta w łokciu, w charakterystycznej pośmiertnej pozie faraonów. Kolejnym argumentem jest to, że w szczęce mumii brak trzonowego zęba. Taki zaś ząb znaleziono w urnie z imieniem Maatkara (podczas procesu mumifikacji złożono w niej wnętrzności Hatszepsut) odkrytej w „skrytce królewskiej” w dolinie obok Deir el-Bahari. Jednak tak jak w przypadku innych znalezisk dotyczących tajemniczej królowej, te także zamiast odpowiedzieć na stare pytania, tylko pomnożyły wątpliwości. Do tej pory zakładano, że Hatszepsut miała w chwili śmierci około 40 lat. Mumia zaś należy do 50-letniej, otyłej kobiety cierpiącej z powodu bólu zębów, cukrzycy, a także nowotworu, który prawdopodobnie był przyczyną jej śmierci. Jeśli jednak, królowa miałaby dożyć tak podeszłego wieku (średnia długość życia w tamtym czasie wynosiła 35 lat), oznacza to, że dotychczasowa rekonstrukcja jej życiorysu jest niepewna. Czy była dużo starsza niż zakładano, wstępując na tron? Czy też jej zniknięcie po 20 latach panowania było związane nie tyle ze śmiercią, ile wycofaniem się i oddaniem władzy Tutmozisowi III? To ostatnie wydaje się mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę jej ambicje, lecz może została do tego zmuszona?
Problem w tym, że identyfikacja mumii z KV 60 nie jest tak oczywista, jak chcieliby jej badacze. Jeśli chodzi o kwestię zęba (który sam w sobie jest zagadkowy, bo skąd wziął się w pakunku ze zmumifikowaną wątrobą?), to ustalenie jego związku z luką w szczęce mumii jedynie w oparciu o zdjęcia budzi wątpliwości. Zresztą domniemana Hatszepsut to nie jedyna szczerbata mumia. Jeszcze mniej jednoznaczny jest fakt (wymagający potwierdzenia, co przyznaje Hawass) pokrewieństwa z protoplastką rodu, Jahmes-Nefertari. Liczba kobiet z rodziny królewskiej żyjących cztery pokolenia później, które były z nią spokrewnione, musiała być znaczna. A prawdopodobieństwo, że któraś została pochowana w Dolinie Królów, jest bardzo duże.
A poza wszystkim – czy Hatszepsut mogłaby być obfitą panią z obwisłym biustem? Dla nas zawsze będzie taka, jaką znamy z rzeźb i reliefów: młoda i piękna.

Żółty, czyli różowy…
Badania polskich archeologów ujawniają wyjątkowość wizerunków Hatszepsut. Konwencja obowiązująca w sztuce egipskiej nakazywała przedstawiać ciała mężczyzn w kolorze czerwonobrunatnym, zaś kobiet w żółtym. W świątyni w Deir el-Bahari mamy do czynienia z trzecią barwą. Dowiodła tego analiza polichromii. Dzięki nowatorskim metodom zastosowanym przez polskich konserwatorów możliwe było odsłonięcie malowideł pokrywających reliefy w Sali na Barkę i drugim pomieszczeniu sanktuarium, poprzednio (w czasach funkcjonowania koptyjskiego klasztoru) pokrytych grubą warstwą czarnej sadzy. Oczyszczenie ścian ujawniło fakt, że ciała wszystkich przedstawionych tam kobiet z rodziny królewskiej (Jahmes, Neferubiti i Neferura – matki, siostry i córki Hatszepsut) mają kolor różowy. Nie jest jasne, dlaczego właśnie taki i dlaczego w ogóle wyróżniano tak królowe i księżniczki. W tej samej konwencji pomalowano przedstawienia samej Hatszepsut. Jednak w jej przypadku po pewnym czasie przemalowano je na czerwono, co było logiczne, gdyż płaskorzeźby ukazywały ją jako męskiego faraona.
W służbie królowej najświętsze ze świętych” lub „najbardziej wyjątkowe z wyjątkowych (miejsc)” – tak można przetłumaczyć Dżeser-Dżeseru, nazwę budowli, którą w dolinie Deir el-Bahari wzniosła Hatszepsut.
Kompleks „rozpoczynał się” od dolnej świątyni położonej na granicy pól uprawnych. Wiodła od niej aleja procesyjna ponadkilometrowej długości, wzdłuż której stały sfinksy. Właściwa świątynia wzniesiona na skalistym zboczu doliny położona jest na trzech poziomach połączonych rampami. Wszystkie poziomy zdobią kolumnowe portyki. Ściany pokryto reliefami.
Badania archeologiczne i prace rekonstrukcyjne w Deir el-Bahari rozpoczęto jeszcze w XIX w.
W 1961 r. Kazimierz Michałowski kierujący Polską Stacją Archeologii Śródziemnomorskiej (obecnie Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW jego imienia) wybrał Świątynię Hatszepsut na miejsce prac nowej polskiej misji. Od 45 lat polscy egiptolodzy, architekci i konserwatorzy mozolnie rekonstruują pierwotny wygląd tej wyjątkowej budowli. Obecnie prace koncentrują się na najwyższym tarasie świątyni. Wciąż ujawniane są nowe fakty, diametralnie zmieniające naszą wiedzę o Hatszepsut. Najnowsze odkrycia dowiodły, że od początku istnienia świątyni w głównym sanktuarium istniała centralna nisza z naosem i posągiem Amona-Ra. Ujawniły także niezwykłą rolę księżniczki Neferura w ideologii władzy Hatszepsut. Perystylowy dziedziniec na najwyższym tarasie świątyni został udostępniony do zwiedzania 5 lat temu; w przyszłym sezonie zaplanowano otwarcie Zespołu Kultu Słonecznego. Będzie to dodatkowy magnes przyciągający do świątyni tysiące turystów. Ţadna szanująca się wycieczka nie może pominąć Deir el-Bahari, gdyż Świątynia Hatszepsut jest naprawdę miejscem magicznym, w pełni zasługującym na swą starożytną nazwę.
współpraca Joanna Lamparska