Kolumbijczycy udostępnili właśnie opinii publicznej zdjęcia, które przedstawiają wrak galeonu wojennego San José. Widać na nich między innymi złote monety, zabytkową, chińską porcelanę i działa okrętowe.

Zadanie odzyskania skarbu powierzono kolumbijskiej marynarce wojennej we współpracy z ministerstwem kultury. W oficjalnym oświadczeniu przyznano, że w do tej pory odbyły się już cztery misje obserwacyjne z użyciem zdalnie sterowanych pojazdów podwodnych.


Na pokładzie galeonu znajdowały się m.in. złote monety, srebro i biżuteria, fot. AFP

Galeon od ponad 300 lat leży na dnie morza

Okręt wojenny San José był 3-masztowym galeonem hiszpańskiej floty. Wyposażony był w 64 działa. Został zwodowany w 1697 roku, a na służbę wypłynął rok później. W 1708 roku został zatopiony podczas bitwy morskiej pomiędzy Anglią a Hiszpanią u wybrzeży miasta Cartagena de Indias w Kolumbii. Spośród załogi liczącej ok. 600 osób, zaledwie kilku marynarzy przeżyło.

Na pokładzie znajdowało się m.in. złoto, srebro, drogocenne klejnoty, kolekcja królewskiej ceramiki czy chińska porcelana. Dziś skarb ten jest wart ok. 15 miliardów dolarów. Władze poinformowały, że galeon był w stanie „nienaruszonym przez człowieka”. Jest jednak dobrze strzeżony przez morskie stworzenia, które na pokładzie wraku stworzyły sobie dom.


Działa zostały wykonane w Sewilli w 1655 roku, fot. AFP

W oficjalnym komunikacie poinformowano również, że w okolicy San José leżały jeszcze dwa wraki statków. Drugi galeon, który pochodził z epoki kolonialnej Ameryki Środkowej oraz jeden szkuner, prawdopodobnie z XIX wieku.

Wrak San José po raz pierwszy zlokalizowano w 2015 roku

Przez trzy stulecia odnalezienie San José było marzeniem poszukiwaczy skarbów na całym świecie. Dopiero w 2015 roku udało się odnaleźć wrak okrętu. Odkryto go w trakcie przeszukiwania dna morskiego w ramach wspólnej brytyjsko-kolumbijskiej misji. Od tego czasu jeszcze nikt nie zdecydował się na wyciągnięcie go na powierzchnie. Aż do teraz.

Kolumbia była hiszpańską kolonią, kiedy hiszpański galeon pływał po karaibskich wodach. Naukowcy zwracają uwagę na to, że skarby, które znajdowały się na pokładzie w całości pochodziły z krajów Ameryki południowej, zwłaszcza z dzisiejszego Peru i Boliwii.

Skarb leży na wyciągnięcie ręki, ale wydobycie go jest bardziej skomplikowane niż się wydaje

Hiszpanie planowali przetransportować łup do Europy, na dwór króla Filipa V. Nie zdążyli. W 1708 roku  trakcie starcia z angielską flotą „Expedition” kula armatnia dosięgnęła San José akurat w miejscu składu prochu pod pokładem. Okręt wysadziło w powietrze i momentalnie zatonął. Dziś wiemy, że znajduje się na głębokości ok. 600 metrów u wybrzeży miasta Cartagena de Indias.

San Jose był kością niezgody Hiszpanii, Kolumbii i Boliwii. Madryt twierdzi, że zgodnie z prawem i międzynarodowymi konwencjami to oni mają prawo do wszystkiego, co znajduje się na pokładzie. Argumentem za jest to, że w momencie zatopienia, okręt należał do Hiszpanów.

Rdzenna ludność Boliwii uważa z kolei, że skarb należy do nich. Hiszpańscy najeźdźcy zmuszali ich przodków do ciężkiej pracy w kopalni w celu wydobycia srebra, które znalazły się na pokładzie galeonu.

Kolumbia zajęła pierwsze miejsce w wyścigu o skarb

Teraz wszystko wskazuje na to, że to Kolumbia wygrywa wyścig o wrak. Na początku lutego rząd tego kraju ogłosił ambitny plan odzyskania skarbu, twierdząc, że drogocenne przedmioty są ich „dobrem narodowym”.

Na razie jednak wrak pozostaje pod obserwacją, a Kolumbijczycy nie spieszą się z wydobyciem go na powierzchnie. Eksperci szacują, że misja może kosztować Kolumbię nawet 70 milionów dolarów. Jest to niemałe wyzwanie, ze względu na głębokość, na której leży wrak. Nie wiadomo również, kto i jak rozstrzygnie, do kogo ostatecznie powędruje drogocenny skarb.

W 2018 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Oświaty, Nauki i Kultury poleciła Kolumbii, aby nie podejmowała działań na własną rękę dotyczących ratowania wraku.

Co się stało z galeonem San José?

Eksperci szacują, że na dnie znajduje się ok. 200 ton złota, srebra, szmaragdów oraz innych kosztowności. Przedstawiciele rządu Kolumbii w oświadczeniu przekazali, że cały skarb ma trafić do zbiorów Muzeum Narodowego.


Bitwa u wybrzeży Kartageny, obraz autorstwa Samuela Scotta, fot. Wikimedia Commons

Pod koniec maja 1708 roku hiszpańska flota płynęła z Panamy do Europy, aby przetransportować olbrzymi skarb na dwór króla Filipa V. W jej skład wchodziły trzy okręty wojenne i 14 statków handlowych. Ze względu na zbliżający się sezon huraganów, marynarze postanowili schronić się w kolumbijskim mieście Cartagena de Indias.

Był to niezwykle niespokojny okres, ponieważ trwała wówczas tak zwana wojna o sukcesję hiszpańską. Prowadzona była w latach 1701–1714, a w konflikt zaangażowane były między innymi Wielka Brytania, Hiszpania, Holandia i Francja.

W drodze do kolumbijskiego portu hiszpańska flota została zaatakowana przez Brytyjczyków. Bitwa w pobliżu półwyspu, na południe od Kartageny, zakończyła się bezsprzecznym zwycięstwem Wielkiej Brytanii.