Twórcy budując hotel, kierują się nie tylko estetyką, ale też dbałością o norweski ekosystem. Czy będzie to przełom w globalnej turystyce?

Odwiedzając wybrzeże Helgeland w północnej Norwegii nie sposób nie zauważyć lodowca Svartisen, który pokrywa zbocze góry Almlifjellet. Niżej rozpościera się fiord i Morze Norweskie, w którym jak w lustrze, odbijają się góry.

W takim otoczeniu będzie znajdował się Svart – pierwszy w pełni ekologiczny i w pełni zasilany własną energią hotel. Otwarcie planuje się na 2021 rok. Zaprojektowany został przez architektów z firmy Snøhetta. Hotel będzie wykorzystywał energię ze źródeł geotermalnych oraz tę pozyskiwaną z promieni słonecznych.

- Przyroda w Arktyce jest delikatna i nietknięta, musimy szanować naturalne piękno tego miejsca i nie zepsuć tego, co sprawia, że ​​Svartisen przyciąga turystów - mówi Zenul Khan, kierownik projektu Svart Snøhetta. – Budując hotel chcemy promować świadomą turystykę – dodaje.

Koło podbiegunowe dzięki swojemu pięknu i mistycznemu urokowi przyciąga turystów z całego świata. Tylko w 2015 roku przyjechało tu 3,6 mln turystów.

Wzrost popularności regionu zainspirował organizatora wycieczek Arctic Adventure of Norway, do takiego planowania podróży, aby nie szkodzić lokalnemu ekosystemowi.  Odpowiedzą na to jest hotel Svart.

Jako budynek Powerhouse z definicji będzie produkował więcej energii odnawialnej, niż będzie w stanie zużyć. Powerhouse to grupa norweskich organizacji pozarządowych skupiających się na ekologicznej architekturze.   

Aby spełnić standard Powerhouse, zespół Snøhetta musiał zoptymalizować zużycie energii do minimum.

Pierwszy krok to zbudowanie hotelu z lokalnych materiałów, takich jak kamień i drewno odporne na warunki atmosferyczne. Wymagają one minimalnej energii do wytworzenia i transportu - w przeciwieństwie do cementu lub stali. Dzięki temu obniżono emisję dwutlenku węgla.

Niczym drewniane UFO unoszące się nad wodą, hotel Svart będzie osadzony na palach, podobnie jak tradycyjne norweskie domy rybackie. Hotel będzie się znajdował w połowie na lądzie, w połowie na wodzie. - Są to stare tradycje budowlane, które są dobrze dostosowane do trudnego klimatu na norweskim wybrzeżu - mówi Khan. - Są zarówno funkcjonalnym, jak i estetycznym echem drugiej najważniejszej branży norweskiej: rybołówstwa – dodaje.  Dzięki temu z każdego okna w hotelu będzie rozpościerał się widok na fiord.