Mateusz Kiszela, fotograf ślubny z Zakopanego, niejednokrotnie gościł na góralskim weselu. Postanowił opowiedzieć nam o tym, jak ta tradycyjna uroczystość wygląda z jego perspektywy.

ZOBACZ GALERIĘ >>>

W Murzasichle, Białce Tatrzańskiej, Bukowinie, Witowie czy Chochołowie, ale też w samym Zakopanem czy Kościelisku nie brakuje młodych, którzy sakrament małżeństwa przyjmują w zgodzie z wielowiekową, góralską tradycją.

Postanowiłem przybliżyć ten góralski obrzęd i związane z nim tradycje. Fotograficznie nie jest to temat łatwy ze względu na dużą ilość ludzi, ciemne sale i kościoły, ale za to jakże piękny i zupełnie wyjątkowy.

 

Kierpce, hafty i kapelusze

Nie zobaczymy tu sukni ślubnej z salonu, ale prawdziwy strój ludowy, który przetrwał w niezmienionej formie od lat. Jedynym szaleństwem, na które może pozwolić sobie przyszła Panna Młoda jest wybór zdobień gorsetu, bluzki czy spódnicy. Wzory zdobiące gorset to zazwyczaj motywy kwiatowe zaczerpnięte prosto z górskich rejonów. Każdy strój wykonywany jest na indywidualne zamówienie - bogato nabijany cekinami albo ręcznie haftowany. Wszystko ma tu swoje znaczenie, np. haftowane na gorsecie lilie symbolizują czystość.

Kolejną kwestią jest fryzura Panny Młodej. Tradycja nakazuje spiąć włosy w kok, tzw. „cubę”. Natomiast do włosów koniecznie musi być przyczepiona wstążka z mirtem, która później wykorzystywana jest przy obrzędzie cepcowin. Wszystkie dodatki typu kolczyki, naszyjnik czy bransoleta zrobione są z prawdziwych korali, najczęściej z dodatkiem złota. Na nogach oczywiście nie może zabraknąć skórzanych kierpców w kolorze czarnym lub brązowym.

Ubiór Młodego Pana nie różni się od góralskiego stroju, noszonego przy innych okazjach. Na strój Młodego składają się: koszula, portki, kapelusz, kierpce, spinka do koszuli, opasek oraz przewiązana białą wstążk cucha, którą zarzuca się na ramiona. Wprawne oko jednak rozróżni kawalera od żonatego mężczyzny. Po ślubie nie nosi się opaska ani piórka przy kapeluszu, są to bowiem atrybuty stanu kawalerskiego.

 

Przygotowania

Główna część przygotowań odbywa się w domu Pani Młodej. To tutaj zbiera się najbliższa rodzina i to właśnie tutaj przyjeżdżają pytace oraz kapela góralska, by wraz z Panią Młodą wysłać druhny (druzcki) konnym zaprzęgiem po młodego Pana. Nierzadko Młoda jest z Zakopanego, a Młody z Bukowiny czy Białki Tatrzańskiej. Choć są to znaczne odległości- jak tradycja nakazuje - podróżuje się konno.

Zadaniem druhen jest teraz pomoc w ubieraniu Pana Młodego, założenie opaska czy czerwonej wstążki do cuchy. To właśnie tą wstążkę wybranka serca niebawem zamieni ma białą.

Gdy Pan Młody jest już gotowy do drogi, w jego domu rodzinnym ma miejsce pierwsze błogosławieństwo. Następnie druhny wyprowadzają Pana Młodego z domu i wspólnie udają się zaprzęgiem konnym do domu Pani Młodej, gdzie będzie miało miejsce błogosławieństwo obydwojga przyszłych małżonków.

 

W domu Pani Młodej

W międzyczasie w domu Pani Młodej zjeżdżają goście, rodzina i sąsiedzi. Zanim na miejsce dotrze Pan Młody, w przygotowaniachj pomagają mama i druzcki.

Pani Młoda zwykle wita Pana Młodego i jego najbliższych na zewnątrz, przed domem. Cały orszak prowadzą pytace, którzy śpiewają tradycyjne przyśpiewki. To nie jedyne zadanie, które mają przed sobą -  w dniu wesela do ich obowiązków należy  także ciekawe poprowadzenie obrzędu cepca, czyli „wykupienia” Pani Młodej.

W domu ma miejsce kolejny ważny obrządek -zmiana koszuli na tę, którą przygotowała dla swojego wybranka Pani Młoda. Wtedy również zmieniona zostaje wstążka. Następuje błogosławieństwo i wspólna droga do kościoła.

 

Zaślubiny

Ceremonia w kościele nie różni się prawie od tej „nie góralskiej”, poza kilkoma detalami: to drużbowie i druhny (druzcki) prowadzą Młodych przed ołtarz przy pięknych dźwiękach kapeli góralskiej, ksiądz natomiast ubrany jest w ornat z motywami ludowymi. (Zdjęcia w galerii zostały wykonane w pięknym Kościele pod wezwaniem św Anny w Zębie  – rodzinnej wsi jednego z naszych najlepszych skoczków narciarskich Kamila Stocha).

Po zakończeniu obrzędów kościelnych Para Młoda jedzie końmi pięknym, barwnym korowodem z muzyką i śpiewem przez malownicze tereny do karczmy.

Początkowo wszystko przebiega  tak jak na weselu w każdej innej części kraju. Rodzice witają młodych chlebem i solą. Co ciekawe nie ma życzeń, wszyscy goście zasiadają do obiadu, po którym następuję pierwszy taniec. Chwile później Młoda Para kroi tort, który jest podany bezpośrednio po obiedzie. Jak widzicie harmonogram dnia jest  napięty, tym bardziej, że przecież trzeba zabawiać w międzyczasie sporą liczbę gości - na wesele góralskie potrafi przybyć 300-400 osób! Fotograf i operator mają ręce pełne roboty. Mówiąc szczerze dzieje się tyle, że nie rzadko jemy obiad na kolanie albo nie jemy go wcale i nie przez brak gościnności, ale dlatego że zwyczajnie nie ma na to czasu.

 

Plener z drużyną

Kolejnym punktem obowiązkowym jest tzw. plener z drużyną. Para Młoda, wszyscy drużbowie i druzcki wybierają się wraz z fotografem, by wykonać kilka mniej lub bardziej formalnych kadrów z widokiem na góry. Najlepsze miejsca to te położone wyżej jak Furmanowa, Salamandra, Stołowe czy Antałówka . 

Do drużyny należą wyłącznie kawalerowie i panny i jest ich od 4 do 12 par w zależności od regionu Podhala. Do ich obowiązków należy pomaganie Parze Młodej: donoszenie alkoholu, zabawianie gości oraz organizacja obrzędu cepowin.

 

Tradycyjny góralskie cepowiny

Najważniejszą częścią wesela są cepowiny Pani Młodej. Pytace i Starościny muszą wykazać  się znajomością śpiewek związanych z tym obrzędem. Druzcki i drużbowie w swoich śpiewach wykazują zalety i uciążliwości życia małżeńskiego.

Młody musi wykupić swój kapelusz  i na koniec zaśpiewać oraz zatańczyć ze swoją żoną. Śpiewają wszyscy weselnicy i jest to odpowiednik życzeń na zwykłym weselu tyle, że tutaj przyjmują one formę muzyczną. Na koniec tańczone są tradycyjne góralskie tańce tzw. solówki.

Dla fotografa i operatora kamery jest to jeden z najbardziej wymagających, a zarazem jeden z ciekawszych momentów do fotografowania. Tradycyjne cepowiny potrafią trwać do 3 godzin. Do tego zdecydowanie brakuje miejsca - jednocześnie na parkiecie potrafi znaleźć się nawet 200 osób. Trzeba być maksymalnie skoncentrowanym, by uchwycić te unikatowe momenty.


Tekst i zdjęcia: Mateusz Kiszela