Gironę znamy przede wszystkim z tanich lotów, którymi raczył nas swego czasu Ryanair, zachęcając do odwiedzenia Barcelony. Okazuje się, że w regionie znajdziemy rośliny typowe dla Azji, słodycze rodem z Włoch i najczęściej fotografowane miasteczko w Hiszpanii. I jak tu nie kochać Katalonii?

1. Klimatyczne Pals

Pals jest jednym z najlepiej zachowanych średniowiecznych kompleksów w Katalonii. Brukowane uliczki, niezwykłe fasady i górujące nad przejściami łuki oraz kamienne balkoniki przenoszą przechodnia kilka wieków wstecz.

Symbolem Pals jest 15-metrowa wieża - la Torre de las Horas zbudowana między XI i XIII w. i jest jedyną częścią starego zamku, która zachowała się prawie nienaruszona. Tak jak większość zamków z tamtego okresu, Pals leży na wzgórzu. Absolutnie wszystkie budowle należące do dzielnicy gotyckiej miasteczka są zbudowane z kamienia, dlatego tu jak nigdzie indziej oddycha się atmosferą dawnych lat. Uroku wąskim uliczkom dodają kwiaty i rośliny porastające mury i maleńkie ogródki.

Ciekawostką jest fakt, że spora część mieszkańców utrzymuje się z uprawy rośliny, której raczej nie spodziewalibyśmy się w Katalonii, a mianowicie - ryżu. Arroz de Pals, czyli ryż z Pals słynie z wysokiej jakości.

Co robić w Pals? Przede wszystkim spacerować i chłonąć klimat wszystkimi zmysłami. Nie sposób nie natknąć się na uroczy kościółek Iglesia de Sant Pere z X wieku. Idąc w górę, natrafimy na punkt widokowy el Mirador de Josep Pla, z którego rozpościera się widok na pola ryżowe, a w oddali na wysepki znane jako Islas Medes.

 

2. Romantyczna Peratallada

Nazwa miasteczka opisuje precyzyjnie to, czego możemy oczekiwać. Znaczy tyle, co cięty, rzeźbiony kamień. Pueblo leży kilkanaście kilometrów od Pals i zdaje się być jeszcze bardziej romantyczne i czarujące niż swój poprzednik. Place wypełnione tarasami, te ozdobione mnóstwem roślin i śmiechem ucztujących. To idealne miejsce, aby zagubić się ze swoją drugą połówką i spędzić niezapomniany wieczór, przechadzając się pośród monochromatycznych kamiennych murów, pijąc musującą cavę z okolicznych winnic i zachwycając detalami tutejszej architektury.

Pierwszym budynkiem, który zdecydowanie rzuci się w oczy w drodze do miasteczka jest Kościół Św. Szczepana z fasadą typową dla późnego stylu romańskiego. Stąd tylko krok dzieli nas od zapuszczenia się w głąb wąskich uliczek Peratallada. Turyści często porównują to miasteczko do toskańskich mieścinek, mimo że widok katalońskich flag szybko przypomina o właściwym położeniu.

 

3. Besalú

Być w Katalonii i nie odwiedzić Besalú to zwyczajnie przestępstwo. Miasto leży tylko 30 km od Girony. W średniowieczu było ważnym punktem handlowym, to tu przybywali handlarze i kupcy z całej Europy po buty, drewno i wyroby tkackie. Powstanie miasteczka datuje się na X wiek, wówczas skonstruowano tu zamek. Z upływem lat zaczęły pojawiać się kościoły, klasztory i mury obronne.

Najbardziej magicznym miejscem w Besalú jest most warowny, który służył do kontrolowania wejścia kupców do miasta, funkcjonuje bez zarzutu do dnia dzisiejszego. Położenie miasteczka jest o tyle korzystne, że można je bez problemu obejść i podziwiać w zasadzie z każdej strony. Uroku dodaje bez wątpienia rzeka - El Fluvia, która meandruje wokół miasta.